Emil Biela - Sprawność pióra to jeszcze mało

Charles Taylor (ur. 1931), Kanadyjczyk, jest filozofem, autorem wielu prac, m.in. „Oblicze religii dzisiaj", „Nowoczesne imaginaria społeczne". Uważa, że nie zawsze warto zazdrościć pewności wiary. Są ludzie tak przekonani, wyniośli, dumni ze swego kontaktu z Bogiem, że nie dopuszczają do siebie żadnych wątpliwości. W gruncie rzeczy pozostają ślepi, wewnętrznie zakleszczeni. Są też inni, wątpiący, stawiający niewygodne pytania, zmagający się z Bogiem. JAN GRZEGORCZYK (ur. 1959) jest pisarzem katolickim, który w licznych swych książkach (m.in. głośnej trylogii o księdzu Groserze „Adieu", „Trufle" i „Cudze pole") podejmuje się portretowania ludzi, o których mówi profesor Taylor. Temat jest trudny, wielopłaszczyznowy psychologicznie i czasem bywa, że sprawność pióra to jeszcze mało, aby mu sprostać. Dowodem na to jest wydany zbiór sześciu opowiadań pod wspólnym tytułem „Pieśń społeczna Róży Bluszcz".
Być dzisiaj stuprocentowym pisarzem katolickim to z pewnością akt odwagi i wystawianie się na sztych. Wśród grupy tych autorów rozróżnić w dodatku trzeba twórców książek pobożnych (tak ich widzi na przykład red. ks. Adam Boniecki) i pisarzy o szeroko podjętym światopoglądzie chrześcijańskim, omal ekumenicznym. Do takich należy też Stefan Pastuszewski, autor przejmującej noweli „Proboszcz".
Ulubionym bohaterem kreowanym przez Jana Grzegorczyka we wszystkich jego utworach jest ksiądz. Generalnym problemem, z którym przychodzi mu żyć, jest celibat. Czy jest to uświęcenie duchownego, czy utrapienie i udręczenie mężczyzny, bo w końcu ksiądz to przede wszystkim mężczyzna? J. Grzegorczyk w swoich licznych prozatorskich wycinankach usiłuje od lat wielu problem celibatariuszy wszechstronnie naświetlić. Czytelnikowi sugeruje generalnie: „przekażcie mu znak pokoju".
Autor „Cudzego pola" przeprowadzając swych bohaterów w sutannach nad przepaściami bezwzględnej codzienności podaje im przyjazną rękę, gdy wikłają się w nadprzyrodzone widzenia-przewidzenia, a scenariusze dość nieprawdopodobnych zdarzeń pisze rozszalała przyroda. W usta swych świeckich bohaterów wkłada dość często krytyczne uwagi. Na przykład nie szczędzi sceptycznych uwag o życiu i działalności Matki Teresy. nie łatwo jest być dzisiaj autentycznym, miłosiernie i misyjnie nastawionym katolikiem. Autor, trawestując, cytuje psalm Dawida i wspiera go wierszem Mariana Rodzika:

Jeśli czynisz dobro, oskarżą cię o egocentryzm.
Czyń dobro mimo wszystko!
Twoja dobroć zostanie zapomniana już jutro.
Bądź dobry mimo wszystko!
Dając ludziom najlepsze, co posiadasz,
otrzymujsze ciosy.
Dwaj ludziom najlepsze,
co posiadasz
mimo wszystko!

Pisarz przypomina obiegowe, trotuarowe powiedzenie: „A kto wzgardził łaską Boską, ten dostanie w dupę loską". Smutna to prawda, lecz sprawdzona i dowiedziona przez życie wielokrotnie.
Sztandarowym opowiadaniem tomu jest tekst „Piekło i niebo". Jego bohaterem jest pisarz Andrzej Żychliński (alter ego autora?). Na biurku ma dwa pudełka. Na jednym napis „niebo", na drugim „piekło". W tym pierwszym trzymał korespondencję z podziękowaniami, pochwałami, słowami uznania. W drugim chował listy od czytelników, w których grozili mu oni z racji jego pisania potępieniem bardziej czy mniej wiecznym.
Pozwolę sobie do piekielnego pudełka wrzucić zapytanie: Czy konieczne jest zamienianie prozy artystycznej w restauracyjne menu? Przykład jeden z wielu ze str. 147: „Nałożyłem sobie jakiejś białej ryby zapiekanej w mozarelli i pomidorach. Do tego była rukola z żurawinami, malinami i płatkami parmezanu w balsamicznym sosie. Nigdy nie jadłem sałaty z malinami".
Mam też pytanie do wydawcy. Po co książka ilustrowana jest realistycznymi rysunkami w sam raz do wczesnoszkolnych czytanek?


Jan Grzegorczyk: Pieśń słoneczna Róży Bluszcz, Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów „W drodze", Poznań 2010, ss. 232.



Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora