Emil Biela - Odkrywanie i podziwianie Polski

Judyta Fibiger dotarła do prawie stu obcokrajowców przebywających w naszym kraju z pytaniem: – Co takiego jest w naszym kraju, że zdecydowali się mieszkać w Polsce, inwestować w nią i mówić o niej „mój dom"? Zebrane odpowiedzi są bardzo interesujące, w swej wymowie bardzo datnie, co dla polskiego czytelnika jest bardzo budujące i optymistyczne, bo zazwyczaj narzekamy na swą ojczyznę i chętnie byśmy się z niej wyprowadzili (co też wielokrotnie czynimy...).
Znany ze swego trzeźwego i sceptycznego myślenia prof. Paweł Śpiewak (syn poetki Anny Kamieńskiej) we wstępie do książki Judyty Fibiger pisze, że coraz częściej Polskę odkrywają cudzoziemcy, którzy osiedlają się nad Odrą i Wisłą, znajdując tutaj swoje miłości, dom, bliskich i zaczynają doceniać nasze obyczaje, rozumieć nasze wybory. A jest lepiej u nas dzięki temu, że czujemy, iż jako zbiorowość w ostatnich dwudziestu latach wykonaliśmy olbrzymi skok cywilizacyjno-materialny. Nawet najwięksi pesymiści doceniają wagę zmian zapoczątkowanych w 1989 r. Deklarujemy, że staliśmy się krajem bardziej otwartym, dynamicznym. Uważamy nie bez racji, że bardziej jako państwo i naród liczymy się w świecie. To wszystko sprawia, że mając za sobą trudne dwudziestolecie, zarazem optymistycznie widzimy, że zbiorowym i indywidualnym wysiłkiem udało się całkiem niemało dokonać.
Cóż zatem wartościowego widzą u nas obcokrajowcy?
Ulrike, Niemcy: – Uważam, że polska gościnność jest unikatem w skali światowej.
Steffen, Niemcy: – Polskie zdrobnienia. To cecha, która pozwala stopniować miłość. W Polsce nawet największe na świecie słowo, czyli „wszystko", można jeszcze zdrobnić: „wszyściutko", „wszyściuteńko". To nie jest infantylne. To chęć złagodzenia twardej rzeczywistości. Świadczy o dużej fantazji. To jest piękna rzecz.
Siska, Słowacja: – Jest w Polakach ważna cecha, której nie zauważyłam ani u Czechów i Słowaków, ani też u Austriaków – mianowicie Polacy życzą innym dobrze, cieszą się z sukcesów innych, są skłonni do pomocy i umieją bez kalkulowania dzielić się swoją wiedzą.
Redbad, Holandia: – Dla Polaków intuicja jest czymś konkretnym, niemalże namacalnym. W Holandii w jakiejkolwiek formie rozmowa typu: „Powinniśmy to zrobić tak. Dlaczego? Bo tak czuję" jest niemożliwa. W Polsce tak. Dla Holendrów intuicja należy do świata zabobonów. Dlatego zawsze powtarzam holenderskim menedżerom: „nie próbujcie zrozumieć Polaków, możecie tylko ich poczuć".
Tomek, Wietnam: – Polska najbardziej kojarzy mi się z wolnością. Wietnam jest wciąż krajem, w którym rządzi reżim komunistyczny, a tu od dawna już szanuje się prawa człowieka. W Wietnamie ludzie nie mogą mieć własnego zdania. W Polsce jest wolność osobista, a tam wszystko podporządkowane jest zbiorowości, człowiek zawsze musi się zastanawiać, co powiedzieć.
José, Kuba: – Wielkim uczuciem darzę Górny Śląsk. Ludzie są tutaj szczerzy aż do bólu. Otwarci. Niezmiernie pracowici. Identyfikuję się ze Śląskiem. Bardzo szanuję górników. Wiem, jak dużo zrobili dla Polski. I ich żony wiecznie czekające na mężów... Cenię ludzi stamtąd za ich trud, za rodzinność, wytrwałość.
Nicola, Włochy: – Gdy lecąc parę razy w roku z Polski do Rzymu myśli o Polsce, wydaje mu się, że przez trzy lata tutaj zrobił dla siebie tyle, ile nie udało mu się zrobić we Włoszech przez 30 lat. „Tu możesz zrealizować wszystko to, co chcesz". In Polonia tutto é possibile. W Polsce wszystko jest możliwe. Polubił nawet zimę. Najbardziej wzrusza go zamarznięta rzeka, to obrazek, który dotąd widział tylko w telewizji.
Miho, Japonia: – Mówimy w Japonii: „zdrowy orzeł nie pokazuje pazurów". Ta myśl, to przysłowie idealnie pasuje do Polaków. Mają tę piękną cechę, która nazywa się skromnością. Nie wychwalają samych siebie.
– Polska to serce Europy – mówi Hyesun z Korei Południowej. I ma rację. My powinniśmy dbać o to, by zdrowo biło.

Judyta Fibiger, Swego nie znacie... czyli Polska oczami obcokrajowców, Wydawca Element One, Warszawa 2010, ss. 95.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora