Pamięci Sylwii Plath

znowu jestem
wróciłam na dobre
a przynajmniej tak mi się zdaje

pokonałam bariery światów
i za nic mam
czasoprzestrzenie

zaczynam pokutę
w nowym ciele
czy rozpoznasz mnie?

mam krótkie rude włosy
niebieskie oczy
ale to samo spojrzenie

blask chwały zaległej
zgniły w grobie
spospoliciał

odzyskam go
bo znowu mam trzydzieści lat
i mogę umierać wiele razy

jestem w tym doskonała
po przodkach
solidny germański fundament

ludzie nie mogą się nadziwić
więc piszą długie petycje do Boga
wiecznym piórem bez atramentu

a ja tylko się uśmiecham
odzyskując powoli siły
bo mam talent

prawdziwy
do umierania i powrotów
dar pradawnych wschodnich bogów

nie odrodzę się z dnia na dzień
zrobię to sukcesywnie
z narastającym napięciem

bo kulminację trzeba osiągać stopniowo
– to wzmaga apetyt
wygłodniałego widza

zaawansowany bieg wydarzeń
podzielę na kawałki
by ostatecznie złożyć go w całość



Wiatr zakopał ślady stóp
obok wypłowiałej wydmy

Zaprzyjaźnione słońce
gładzi ciepłem moją twarz
już nie mrużę oczu
nie pochylam pokutnie głowy

Morze w rozkołysaniu fal
z martwą paradą śmieci
obciąża nasze sumienia

Mewy bohaterki letnich foto
stemplują nogami plażę
choć brak im wytrwałości

Wystarczy sygnał – powrót kutrów
przylatują do portu z krzykiem –
krwiożercze realistki

Strona 1 z 9

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org