Emil Biela - Najwierniejszy autoportret Czapskiego

Przypomnijmy: Józef Czapski (1896-1993) – malarz, eseista, autor wspomnień, autor wspomnień i dzienników. Pochodził z arystokratycznej rodziny o europejskich koneksjach. Studiował prawo w Petersburgu, uczestniczył w I wojnie światowej a następnie w zmaganiach polsko-bolszewickich w roku 1920.
Studiował w warszawskiej a następnie krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, współtworzył grupę Kapistów. W latach 1924-1933 przebywał w Paryżu. Podczas wojny najpierw więzień sowieckich łagrów, a potem żołnierz Polskiej Armii w ZSRR. Z rozkazu gen. W. Andersa poszukiwał polskich oficerów, zamordowanych m.in. w Katyniu. Przeszedł wojenny szlak polskiej armii z Rosji przez Bliski Wschód do Włoch. W 1945 roku zamieszkał w Paryżu, potem w Maisons-Laffitte, współtworząc miesięcznik „Kultura".
JÓZEF CZAPSKI był jedną z najbarwniejszych postaci polskiej emigracji, był gigantem (nie tylko z racji swego wzrostu) intelektualnym i artystycznym. Jego literacki portret nakreśliła w opowiadaniu „Ikona" M. Gretkowska, będąca przez pewien czas sekretarką artysty.
Imponujący jest dorobek literacki i malarski Czapskiego. Dość wymienić monografię „Józef Pankiewicz", „O Cezannie i świadomości malarskiej", „Oko", „Patrząc". Losy wojenne opisał we „Wspomnieniach starobielskich", włączonych następnie do dzieła „Na nieludzkiej ziemi", a w nim „Prawda o Katyniu". Przemyślenia literackie i filozoficzne zawarł w tomach eseistycznych „Tumult i widma". Twórczość malarską artysty dokumentuje album J. Pollakówny pt. „Czapski".
Zaledwie wypunktowany powyżej życiorys Czapskiego można poznać głębiej czytając „Wyrwane strony", zawierające dzienniki artysty. Pisał je od wczesnej młodości, stały się dla pisarza drugą naturą. „Nałóg" ten rósł z upływającymi latami i nazbierało się tego – jak wyznał Czapski w 1979 roku – ponad 170 dużych kajetów, przeciętnie około 100 stron każdy, więc dobrze ponad 17 tys. stron gęstego, niewyraźnego pisma, przesianego niezliczonymi rysunkami. Są one świadectwem drogi malarskiej Czapskiego, jego przemyśleń o malarstwie w ogóle, myśli narosłych w związku z lekturami.
Sam diarysta wyznaje, że jego specyficzny i arcybogaty dziennik to termometr nastrojów i monotonnie powracający rachunek sumienia, co zrobił, co namalował, a czego nie dokonał, a mógłby. W te wszystkie wyznania włącza się nieobojętny Czapskiemu problem religijny. nieobojętna mu jest cudza mądrość, stąd liczne cytaty, które służyły mu jako podręczna biblioteka i pas ratunkowy w momentach bezsiły i rozterki. Cudza mądrość zawsze była traktowana przez Czapskiego z wielką estymą. Simone Weil, Norwid, Brzozowski, Rozanow, Maine de Biran, Du Bos, A. Huxley, Proust, Cioran oraz mistycy – to plejada osób, które były dla artysty niezawodnym kompasem.
„Wyrwane strony" pochodzą z kajetów od roku 1963 po rok 1979. Wojciech Karpiński uważa, że należą one do najważniejszych dzieł polskiej prozy XX wieku i polskiej prozy w ogóle. Są najobszerniejszym i najwierniejszym autoportretem Józefa Czapskiego, artysty i patrioty zawsze wiernego swemu powołaniu.
Są „Wyrwane strony" studium samotności i później starości. Te dwie bliźniaczki są niekiedy trudne do codziennego tolerowania. Oto notatka Czapskiego z 19 lutego 1963 roku ilustrująca stan psychicznego rozedrgania:
„Kruchość życia, pracy. Szedłem po ulicy i znowu to uczucie, że już nie mam sił chcieć żyć. (...) Wtedy sobie uświadomiłem momenty negatywne mojego życia. «Kultura» dla mojego malarstwa to papier pergaminowy, który zawija i odcina. Nie miałem odwagi? Charakteru? Wyłączności celu, żeby w pewnym momencie oderwać się od «Kultury». Teraz mnie osaczyło mnie zmęczenie w pracy. Jestem jeszcze ciągle w przedpokoju, to znaczy, że po jakiemuś przegrałem. Przegrałem dlatego, że już chyba nie mam sił na ostateczny wysiłek. Proust, przed samą śmiercią wnoszący poprawki do stron o śmierci Bergotte’a. A ja? Uczucie, że moje malarstwo świata nie zbawiło, żadne malarstwo świata nie zbawi, więc nie o to chodzi. Ale mnie nie zbawiło. Przy tym już nie mam sił walczyć o to, żeby mnie zobaczyli naprawdę (będę to robił, ale na siłę). A żyć i malować sam sobie widać mi nie wystarcza. Starość przyszła naraz, naraz to uczucie błyskawiczności mijania, jak w tym filmie «Histoire de France» Sachy Guitry. Ci królowie jedni za drugimi, szybko pokazani, jak żyją i nagle rozpływają się, gasną jak świece, jeden za drugim".
Czy Czapski był pesymistą? Możliwe. 19 marca 1963 roku zapisał: „Jakby życie było dla przyjemności. Ta myśl przy przebudzeniu. Ironiczna wobec siebie. Ale nie o to chodzi, chodzi o brak woli życia, jak tylko zmęczenie zaczyna przeważać. «Po co żyć?». Trzeba by mieć wtedy wyraźnie poczucie celu życia: «Służę». Ale ta świadomość i wysiłki zaraz się rozsypują i bierze górę uczucie, że wszystko jest kiwaniem palcem w bucie, pozór, żeby się samemu czuć na fali".


Józef Czapski: Wyrwane strony, Fundacja „Zeszytów Literackich", Warszawa 2010, ss. 322.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora