Jerzy Grupiński - Kalendarium ranne

Razem obracamy wytaczamy
głęboko spod ziemi jak urnę
ten świat – ni w mrok ni w świt
Podnosimy prostujemy ręce
oglądamy swe twarze

Rotmistrz z Charkowa z kulą w głowie
próbuje rozluźnić chwyt drutu
Czy mnie jeszcze słychać ?
Pyta sanitariuszka zasypana gruzami
i znów bije cegłą w rurę wodociągu
Jan Sebastian Bach
w pięciolinię „Kunst der Fuge"
wpisuje litery swego nazwiska

I mój z głośnika alter ego – hiper
zdrów i wesół – czyżyk na wiosnę
super – spiker studenckiego radia „Afera"
Mylący wojnę pierwszą z drugą
Przerzucający daty przeboje pobojowiska
między walentynkowe dedykacje
jak kukułka w zegarze rocznic

Znów podniesiemy z mroku
otworzymy świat Powiekę jak pokrywę
czarną lepką sierść – nocy chmurę
aż strzeli spod niej promień

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież