John a Beckett - Anachronizm

Kapitan Cook w peruce na wietrze, ostry świst
Na skrzydłach Pacyfiku, jadąc konno, na oklep
galopując zjeżdżoną trasą, gdy nagły deszcz
oczyścił drogi z ciężarówek. Daje drogowcom znaki
rycząc; „Zły Kierunek, Zawracać" przelotne spojrzenie
wie, że reaktywowana i szybko odegrana historia
jak diabelski wiatr może wykonać przewrót w tył

Czy jest wykonawcą karaoke, klonem kapitana Cooka
retro-aktywną gwiazdą rocka, hologramem nostalgii
retrospektywnej, wchodzącą po liście hitów na szczyt
gdy koniec historii rocka; przeskoczyć gwizd gwiazd,
uniknąć strzału, wybuchnąć spamem; bełkotem blogu
na półkuli retro, gdzie każdy z tej planety surfuje
po oceanach sieci i żyje wisząc na słuchawce?

Lub jakiś zwolennik terapii życiowej n-tego zmysłu
wypełniając prasę wieścią o klapie sukcesu
by ulżyć stresowi stroi się; powrót do punktu wyjścia
odkrywając w długi weekend jakąś Swoją-Australię
tylko by dać się złapać drogówce na szybkiej trasie
gdzie proces postarzania nie tylko został aresztowany
lecz wrzucony w cyberprzestrzeń z wyrokiem skazaniec?

Nie, Cook jest zaledwie nagim sobą; współczesnym kartografem
obrazującym linię stresu, brzegowych panik w bryzy pryzmacie
która przemywa naszą ulotną przyszłość, poza ten świat
tak jak zdmuchuje wartość walut w anachronizm bez klasy

Z angielskiego przełożył: Wojciech A. Maślarz


Konna czwórka
Dwuświatło przełamuje więzi
Gdy czterokonnym wozem pędzisz
Głowy wystawione; świst wiatru  
Pozwól smaganym koniom się wyrazić
Zarżeć na swój konwencjonalny sposób
Prędkość spotęgowana w dwójnasób

Lody łamią wodze Historii
Cóż za furia wąsatych mężczyzn
Ich dziarski pęd, bo do domu tęskno
Smaga w twarz błoto przeznaczenia
Wprost z kałuż. Pozwól powiązać

Postronek czasu – zerwać tę sprzączkę
Dzielić przeznaczenie, wyrwać historii
Jak ci jeźdźcy rwący przez lody
Dotrzeć do domu by przygotować –
Napalić w piecu i nastawić samowar

Bardziej niż wyrwani z Kongresowej Polski
Patrz przeciągle na obraz i się dowiedz
Że będziesz musiał wymierzyć pistolet
Lub jak najszybciej z drogi im zbiec.

Z angielskiego przełożył: Wojciech A. Maślarz


Chopin
Źle odwieszona słuchawka wahadłowo tańczy
opium muzyki Chopina śle tonalne gradacje
„do czasu, gdy z pomocą nie zjawi się personel"
Lecz kelner rozmowy nie podjął, poszedł na lunch,
burza mózgów w szklance; biznesowy totentanz  
status kojony wódką za kołnierz lub łysiny glanc  

Akordy poloneza niosą się bez względu na stres
Wspinają na krzesła, wzbijają w niebo, salto, rewers
Pamięci harmonia – początki mazowieckich pieśni
Kochankowie w trawie kryjący się przed deszczem
Dookoła gmachu z firmowego telefonu coś tyka
Gną się godziny; burza rozjaśniona weselną muzyką

Z angielskiego przełożył: Wojciech A. Maślarz