Hanna Terpiłowska - Apartament

Zgrzyt klucza w zamku
otwierał poufność ścian
miękkość dywanu
tłumiła zmęczenie nóg
spojrzenie obrazów
zapowiadało zaśnięcie w sen
o studni z żurawiem
w zagrodzie niczyjej
o zrywie kaczek
nad wodną trzciną
o wschodzie słońca

w trzęsawisku z łódką
o koniu białym i kasztanku
o saniach pędzących przez śniegi
o wiejskich chatach
z ruiną na wzgórzu
jak stuleci odcień blasku
i o Rynku Starówki
tej warszawskiej
z wylotem Nowomiejskiej
ach jeszcze był
obraz Skorupki
ze stawem nie niebieskim
i drzewem na straży

nie wiem
jak nowy lokator
ustawi meble i swe życie
i czy także zliczy chmurki
co barankiem idą w okno
i czy w tęczę spojrzy
z wysokości pięter
gdy po deszczu
kolorytem wspina się po niebie

apartament ade
co ćwierć wieku i więcej
trzydzieści cztery lata
przeszłość w rzędach po porządku
na czterdziestu metrach do kwadratu

ślad mej ręki
tej od serca
został
na już obcych drzwiach
i adieu
tylko szeptem