Agata Wąsacz - Oświeceniowa personologia Śpiewy historyczne Juliana Ursyna Niemcewicza

Trzeci rozbiór Polski z 1795 roku był w odczuciu współczesnych katastrofą totalną.  Według nich nastąpił wówczas upadek nie tylko państwa będącego tworem politycznym, lecz także narodu.
Jak zauważa Wojciech Kaliszewski, „te dwa pojęcia warunkowały swoje istnienie tak silnie, że wizja przyszłości narodu bez państwa po 1795 roku stawała się wręcz nie do wyobrażenia" . Na taki sposób oceny ówczesnych wydarzeń wpłynęło w największym stopniu oświeceniowe rozumienie narodu – polityczne, a nie etniczno-kulturowe. Zaistnienie nowej sytuacji, będącej konsekwencją działań mocarstw zaborczych, stworzyło konieczność znalezienia sposobów „uniezależnienia praw narodu od jego statusu politycznego, a więc odłączenia pojęcia narodu od pojęcia państwa" . Proces ten, zapoczątkowany w XIX wieku, stał się źródłem wielu napięć w biografiach twórców. W jego kontekście nie jest możliwa jednoznaczna ocena postawy Alojzego Felińskiego, autora pieśni Boże, coś Polskę. W refrenie tego utworu pojawiały się słowa: „Naszego króla zachowaj nam, Panie", będące hołdem dla cara Aleksandra I. Źródła lojalistyczne pieśni są bowiem ściśle powiązane z politycznym rozumieniem narodu i obowiązkiem wierności wobec króla. Motywacja lojalistycznej postawy Wincentego Krasińskiego jest tożsama z tą prezentowaną przez Alojzego Felińskiego.
Zagadnienie praw narodów zostało szczegółowo omówione w Eseju o dyplomacji Adama Jerzego Czartoryskiego. Przemyślenia autora i prezentowane przez niego wnioski są niewątpliwie konsekwencją trwającej w pierwszych dekadach XIX wieku ewolucji w pojmowaniu narodu. W rozprawie z 1826 roku Czartoryski pisze:

Jako osoba moralna i odrębny członek wielkiej społeczności rodzaju ludzkiego żaden naród, choćby był trzymany w niewoli przez jakiś inny, nie traci swego prawa do niepodległości i odrębnego istnienia. (…) Zasady sprawiedliwości i moralności wymagają, by nikt nie używał nigdy drugiej osoby jako zwykłego narzędzia do zaspokojenia swych chęci (…). Tak samo i tym bardziej żaden naród nie może bez naruszania praw boskich i naturalnych używać innego narodu jako narzędzia do spełnienia swych własnych celów, bez względu na byt narodowy drugiego i na cel, jaki powinien mieć .

Poglądy Adama Jerzego Czartoryskiego, a także wielu innych myślicieli oświeceniowych stały się podstawą „romantycznego przeciwstawienia narodów – państwom: narody bowiem są niezniszczalną „kreacją Bożą", podczas gdy państwa są tylko sztucznymi tworami człowieka. (…) pogląd taki rozpowszechnił się dopiero w latach czterdziestych, w wyniku klęski powstania listopadowego i całkowitej likwidacji politycznej autonomii Królestwa Polskiego" .
Inicjatywa myślicieli i polityków została przejęta także przez środowiska literackie. Jak zauważa Kaliszewski, znaczącą rolę odegrał Julian Ursyn Niemcewicz, który „walnie przyczynił się do tworzenia nowego statusu narodu, akcentując wytrwale rolę języka i właśnie przeszłych dziejów jako najważniejszego spoiwa wspólnoty narodowej" . Niemałe znaczenie odegrały również działania środowiska puławskiego. Do utrwalania pamięci o przeszłości narodowej w dużym stopniu przyczyniła się inicjatywa Izabeli Czartoryskiej, która założyła Świątynię Sybilli i Domek Gotycki – najstarsze polskie muzeum historyczne. Zdaniem Grabskiego, „reprezentowała ona preromantyczno-sentymentalny typ zbieractwa, nie troszczyła się zbytnio o autentyczność gromadzonych pamiątek" . Charakter zbieranych pamiątek nie umniejsza jednak znaczenia działań Czartoryskiej w ówczesnym społeczeństwie. O motywacji swojej inicjatywy księżna pisze w wierszu z 1809 roku:

Zebrałam przeszłość polską w przybytek pamięci,
Ażeby szczątki godne wiekopomnej chwały
Późnym wiekom świadectwo o narodzie dały;
Aby wnuk drogie przodków uwielbiając ślady,
Znał swą krew i hardymi pogardzał sąsiady .

Wyznaczony przez nią model stosunku do narodowej przeszłości był kontynuowany. Znalazło to odzwierciedlenie przede wszystkim w Niemcewiczowskich Śpiewach historycznych.

Decyzją Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk z 16 XII 1807 roku, na wniosek Stanisława Staszica, Julianowi Ursynowi Niemcewiczowi powierzono przedstawienie w śpiewach historycznych „świetniejszych czynów królów i bohaterów naszych" . Zdaniem Michała Witkowskiego, wpływ na działanie wnioskodawcy być może miały jego Myśli o książkach najpożyteczniejszych. Według Staszica, mianem owych książek można by określić takie śpiewy historyczne, które „by opiewały główniejsze czyny obywatelskie, bohaterskie lub nadzwyczajne cnoty bądź publiczne, bądź nawet partykularne" .
Wybór Niemcewicza do realizacji owego przedsięwzięcia literackiego był nieprzypadkowy. Autor Pamiętników czasów moich odgrywał wówczas znaczącą rolę nie tylko w życiu literackim, lecz także w świadomości społecznej. Pamiętano, że Niemcewicz był sekretarzem i adiutantem Tadeusza Kościuszki, że został ranny w bitwie pod Maciejowicami i wzięty po niej do niewoli rosyjskiej. Uwolniono go w 1796 roku. Wyjechał wówczas z Tadeuszem Kościuszką do Stanów Zjednoczonych. Do kraju powrócił po utworzeniu Księstwa Warszawskiego. Książę Adam Jerzy Czartoryski w Żywocie J. U. Niemcewicza zauważa:

Jeśli Niemcewicz w czasie Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego nie grał już praktycznie żadnej roli politycznej, tym dziwniejszym okazał się jego wpływ na społeczność warszawską. W salonach stolicy naszej, nad wszystkim, co składało towarzystwo lepszego tonu, nie ujmując powadze i nad niższymi klasami, Niemcewicz rozciągał rodzaj prawdziwego panowania. Tak był od wszystkich szanowany, ceniony i kochany, że nawet pobłażano jego drażliwości i szorstkości, (…). Słowa, wyroki Niemcewicza służyły często wszystkim za prawo; w każdym przedsięwzięciu towarzyskim, naprzód szło, żeby jego mieć zdanie, zyskać jego przyzwolenie .

Poeta i dramatopisarz był niezwykle aktywny w pierwszych latach XIX wieku. Pełnił wiele funkcji. Był członkiem, a następnie prezesem Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk, sekretarzem Rady Stanu i Senatu, prezesem Dyrekcji Rządowej Teatru Narodowego. Zaangażowaniu Niemcewicza w życie społeczne towarzyszyła aktywność na polu literatury. Jako jeden z nielicznych zrealizował projekt kontynuacji Historii narodu polskiego Adama Naruszewicza, opublikował bowiem Dzieje panowania Zygmunta III. Niemcewicz to także autor powieści, publikacji źródłowych i dramatów.
Praca nad Śpiewami historycznymi trwała od listopada 1808 roku. Szczegółowe ustalenia na temat dat powstania poszczególnych utworów prezentuje Witkowski w książce pt. W kręgu Śpiewów historycznych Niemcewicza. Wszelkie ustalenia autora pracy wiążą się z pierwszym wydaniem cyklu Niemcewicza. Miało ono miejsce w 1816 roku i obejmowało 29 utworów . Na początku cyklu autor zamieścił tekst Bogurodzicy. Decyzja o publikacji najstarszej polskiej pieśni religijnej być może była motywowana przez przekonanie o znaczeniu utworu, który w niezwykle istotny sposób zapisał się na kartach historii. Do pierwszego wydania nie dołączono czterech utworów: Dumy o kniaziu Michale Glińskim (1803), Dumy o hetmanie Żółkiewskim (1786), Dumy o Stefanie Potockim (1786) oraz Pogrzebu Księcia Józefa Poniatowskiego. Utwory te opublikowano w wydaniu z 1818 roku.
Z zaprezentowanej przez Witkowskiego chronologii powstawania Śpiewów historycznych wynika, że Niemcewicz pracował nad cyklem od 26 listopada 1808 roku do 14 marca 1810 roku. W przypadku niektórych utworów można dokładnie określić czas ich powstania. Chronologia napisania 11 śpiewów jest natomiast nie w pełni ustalona. Kolejność powstawania utworów nieznacznie odbiega od ich uporządkowania w cyklu. Znamienne, że dopiero 7 lutego 1810 roku powstał śpiew pt. Piast, który Niemcewicz umieścił na początku Śpiewów historycznych . Zdaniem Witkowskiego, decyzja Niemcewicza o włączeniu do cyklu śpiewu o legendarnym władcy ma doniosłe konsekwencje. Badacz zauważa, iż uczyniwszy to, Niemcewicz zmienił „perspektywę historyczną dla ukazanych w śpiewach postaci, nowy śpiew nadawał obrazowi przeszłości nową wymowę. Akcentował dawność, rzec by można zamierzchłość naszych dziejów, ich odległe, w legendzie spowite źródła" .  
Napisanie śpiewu o Piaście poprzedziło stworzenie utworu o Janie III, który zakończył tak zwaną „serię królewską" (obejmującą 22 utwory). Po niej Niemcewicz przystąpił do tworzenia kolejnej serii, w skład której weszło 5 śpiewów o wodzach oraz jeden o Zawiszy Czarnym .
Wybrane utwory ukazywały się od 1810 roku na łamach prasy. Niemcewicz prezentował także niektóre pieśni podczas zebrań Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk. Świadectwem zaangażowania autora w kształt poetycki śpiewów są liczne redakcje poszczególnych utworów. Dokładne ich omówienie zawarte jest w jednym z rozdziałów cytowanej książki Witkowskiego.
W Przedmowie do pierwszego wydania Śpiewów historycznych Niemcewicz czyni wzmianki dotyczące przebiegu pracy nad cyklem. Pisarz wypowiada się w sposób następujący:

To dzieło przed siedmiu latami zaczęte, tym cięższe do przełamania stawiło mi trudności, im umysł wiekiem i trudami stępiony, mniej już do rymotwórstwa był zdolnym. Zachodziły przeszkody z natury dzieła samego; nie wspominam pracy w wertowaniu kronik, herbarzów, żywotów sławnych mężów i innych dzieł potrzebnych .

Konsekwencją pracy związanej z czytaniem kronik i herbarzy jest także opatrzenie każdego śpiewu przydatkiem prozą. Owe przydatki zawierają „krótki zbiór Historii Polskiej" . Ich włączenie świadczy o tym, że w przypadku Śpiewów historycznych dochodzi do osobliwego połączenia tego, co literackie z tym, co historyczne. Istotnej charakterystyki części poetyckiej i prozatorskiej w obrębie cyklu dokonał sam Niemcewicz, który w marginesowej notatce na kartach rękopisu napisał: „W Śpiewach się sławią wielkie czyny, w przydatkach prawda" . Na czytelnika cyklu ma więc oddziaływać nie tylko słowo poetyckie, lecz także napisany prozą przekaz historyczny. W cytowanej Przedmowie Niemcewicz zauważa:

Przy każdym śpiewie, dla dokładniejszej wiadomości, czyli to panowanie króla jakiego, czy życia i czynów wodza, przydane jest opisanie prozą zdarzeń, które w obrębie śpiewu umieszczonymi być nie mogły. Celem wprzód moim było, uczynić przydatki te najzwięźlejszymi jak można, lecz raz nić założona na wątek, utworzyła pasmo dłuższe nad zamiar; ciężko być zwięzłym, kiedy kto mówi o własnym narodzie, o przodkach, o tej ziemi, na której każde miejsce ważnym naznaczone jest zdarzeniem (s. 19–20).

Istotne uwagi związane ze stosunkiem Niemcewicza do prawdy historycznej można odnaleźć w Przedmowie do cyklu. Zdaniem autora pewne zobowiązania odnoszące się do kształtowania poetyki utworu narzuca jego tytuł:

Sam tytuł Śpiewów historycznych oznacza rodzaj wierszopistwa wyższy nad pieśni potoczne, a wkładając na piszącego obowiązek trzymania się prawdy, odejmuje mu najcelniejszą w poezji sprężynę, odejmuje mu imaginację (s. 15).

W innym fragmencie Niemcewicz podkreśla: „Wszystkie przywiedzione w tych śpiewach czyny i zdarzenia, wspierają się na świadectwie krajowych pisarzy" (s. 19). Specyficznej klasyfikacji własnych utworów Niemcewicz dokonuje w innym fragmencie, w którym wyodrębnia dumy o Stanisławie Żółkiewskim i Stefanie Potockim spośród innych śpiewów. W utworach tych bowiem umieścił „kochanie obok odwagi" (s. 16), czego nie uczynił w pozostałych śpiewach poświęconych „niezmyślonej sławie przodków naszych" (PŚH, s. 16). Poprzez odwołanie się do wspomnianych dum autor aktualizuje antynomię romansopisarz-dziejopis. Akt twórczy pierwszej z wymienionych osób charakteryzuje się czerpaniem treści utworów z historii z jednoczesnym prawem do swobodnego traktowania materiału historycznego. W konsekwencji romansopisarz upiększa dzieło „omamieniami uczucia i imaginacji" (s. 15). Tego typu działanie jest oczywiście niedopuszczalne w przypadku dziejopisa.
Autorskie deklaracje nie znoszą jednak trwałej opozycji między dziełem literackim a historycznym. Są one jedynie świadectwem autorskich aspiracji do ukazywania tego, co minione, za pośrednictwem poetyckiego słowa.
Krytykę cyklu Niemcewicza z pozycji historyka przeprowadził Joachim Lelewel, profesor Uniwersytetu Wileńskiego. Rozprawa Lelewela z 1817 roku nosi tytuł Śpiewy historyczne Juliana Ursyna Niemcewicza pod względem historii uważane. Zastrzeżenia historyka odnoszą się do uwag poczynionych przez Niemcewicza w poszczególnych strofach śpiewów lub dotyczą nawet tytułów utworów. Najczęściej Lelewel wyraża swoje wątpliwości, opatrując określone twierdzenie autora Pamiętników czasów moich znakiem zapytania. Występująca w dalszych fragmentach recenzji szczegółowa eksplikacja pozwala na konfrontację sądów Lelewela i opinii przywołanych przez niego historyków z Niemcewiczowską wizją danego wydarzenia.
Za niezgodny z prawdą historyczną profesor uniwersytecki uważa między innymi zapis w ostatniej strofie śpiewu pt. Bolesław Śmiały. Po wzmiankach dotyczących klasztoru Ossa, w utworze Niemcewicza pojawiają się słowa:

Tam dotąd kamień leży mchem okryty,
Jodła mu cienie i chłodu dodawa;
Na głazie zbrojny mąż z koniem wyryty (s. 53).

Zdaniem Lelewela istnienie nagrobka władcy jest niepotwierdzone przez historyków. W recenzji pojawiają się słowa:

Że jego nagrobek w Ossyaku jest zmyślony, zatwierdzili to Naruszewicz; ( Hist. Nar. Pol. T. II. ks. IV. 31. nota edit. Most. nota 227. ) i Czacki ( nota ad Narusz. ed Most l. c. ), o czym obszerniej wspomnieliśmy w piśmie: Grobowy napis Bolesława Wielkiego ( Tygodnik Wil. z. r. 1816. T. 1. p. 292. 293 ). Autorowi śpiewów (…) podobało się całą zwrotkę poświęcić na opis kamienia Ossyackiego .

Znakiem zapytania opatrzony jest także jeden z tytułów Niemcewiczowskich śpiewów – Kazimierz Mnich. Zdaniem Lelewela, Niemcewicz kontynuuje baśniowe przekonanie o „mnichostwie" króla polskiego, pogląd, który był wielokrotnie negowany przez historyków. W śpiewie pojawiają się słowa o świętych ślubach, od których Kazimierza uwolnił papież,  autor recenzji podkreśla natomiast:

Słowem, żaden z obcych pisarzy o tym mnichostwie nie wiedział dopóki wprzód baśnie te w obłędach klasztorów krajowych do swej dojrzałości nie przyszły. (…) Jest przeto powieść ta o mnichostwie późniejszym wymysłem, nie godzącym się ni z czasem, ni ze zdarzeniami jeszcze przed urodzeniem Kazimierza znanymi, a jeżeli nie dosyć w tym dowodów że jest baśnią; pilny Naruszewicz okazuje źródła tej baśni. Nie chce więc baśni odrzucić [Niemcewicz] i szanowni pijarze nasi Naruszewicz i Bandtkie, którzy w zbiorze swoim z wielką pracą, dokładnością i rozsądkiem wyłuszczyli wszystko, których z wielkim nieraz, Autor użytkiem radził się, w tym razie opuszczeni, na próżno dotąd głos prawdy wydźwignąć usiłowali .  

Obszerna argumentacja Lelewela powinna stać się przedmiotem badań historyków, niemniej cenna jest także dla badaczy literatury. Stanowi bowiem podłoże do dyskusji o realizacji prawdy historycznej przez Niemcewicza.
Opisane przykłady dotyczą poetyckiej części cyklu Niemcewicza. Uwagi krytyczne odnoszą się także do pisanych prozą przydatków. Opinia XIX-wiecznego historyka współgra z sądem współczesnego badacza literatury- Ryszarda Przybylskiego, który zwraca uwagą na to, że „postulat prawdy historycznej (…) nie jest przez Niemcewicza rozumiany zbyt rygorystycznie" .
Na istotny aspekt wywodu Lelewela zwraca uwagę Izabella Rusinowa, która w książce Pana Juliana przypadki życia podkreśla znaczenie słów historyka odnoszących się do Niemcewiczowskich Uwag nad upadkiem i charakterem narodu polskiego. Zdaniem Lelewela w rozważaniach Niemcewicza włączonych do Śpiewów historycznych pojawia się nietrafna ocena przyczyn upadku narodu polskiego. Rusinowa zauważa:

[Lelewel] twierdził, że ilekroć Polska była wierna swemu duchowi narodowemu, wtedy stawała się silnym krajem, gdy natomiast szła za obcą ideologią, (…) zawsze słabła, do czego przyczyniały się przede wszystkim okoliczności zewnętrzne. Wedle niego upadek kraju zaczął się od Batorego, który targnął się na gminowładztwo szlacheckie. Polska upadła, wedle niego, dzięki egoizmowi arystokracji i polityce sąsiadów. Wypominał Niemcewiczowi, że tych elementów nie uwzględnił w swojej pracy .

Odstępstwo od prawdy historycznej Lelewel ujmuje w tym przypadku w kategorii braku. Zdecydowana krytyka historycznej wartości dzieła nie zmienia jednak faktu, iż przez autora recenzji zostało ono nazwane mianem „słodkiego pomnika spraw i cnót narodowych" . Lektura opinii Lelewela o cyklu pozwala wysnuć wniosek o ambiwalentnej ocenie Śpiewów historycznych. Historyk nie negował bowiem ich społecznej wartości i miejsca w XIX-wiecznym życiu literackim. Profesor Uniwersytetu Wileńskiego oceniał utwór z pozycji historyka. Nie w pełni był świadomy trudności połączenia prawdy historycznej z literacką.
Nie ulega wątpliwości, że każdy Niemcewiczowski homo historicus posiada swój historyczny pierwowzór. W poszczególnych śpiewach zostają przedstawione wydarzenia, w których dana postać uczestniczyła. Czytelnik może zatem odwołać się do własnej wiedzy historycznej i, nie zapominając o tym, że ma do czynienia z dziełem literackim, stwierdzić ogólną dominację prawdy bądź fałszu w kreacji danego wydarzenia z udziałem króla bądź wodza. Zdecydowany sprzeciw odbiorcy wywołałoby zapewne przypisanie zwycięstwa w bitwie pod Grunwaldem innemu królowi niż Władysławowi Jagielle bądź inne tego typu błędy rzeczowe.
Autorska inwencja, będąca konsekwencją tworzenia świata czysto intencjonalnego przejawia się natomiast w odwzorowywaniu cech postaci i ich ocenie. W niektórych śpiewach ocena króla bądź wodza jest wyrażona wprost, głównie w ostatniej strofie utworu. Stanowi ona jednak konsekwencję wykreowanego wcześniej ogólnego portretu danej postaci. W przypadku wybranych bohaterów autorska intencja ujawnia się wyraźnie, zwłaszcza gdy twórca usprawiedliwia winy bohatera i umniejsza ich znaczenie. Z takimi zabiegami czytelnik cyklu spotyka się przy lekturze śpiewu o Bolesławie Śmiałym. Uwagę zwraca  sposób kreacji wodza po dopełnieniu zbrodni w kościele na Skałce i uwypuklenie w autorskiej kreacji natychmiastowej skruchy:

Bolesław, w gniewie nie znający miary,
Nieustraszony, zemsty dokonywa;
Lecz przebóg! skoro dopełnił ofiary,
Gniew zniknął, żałość serce mu przeszywa:
Ach! – rzeknie –odtąd chcę świętymi czyny
Szukać w zwycięstwach przebaczenia winy (s. 52).

Odbiorca powyższego fragmentu może odnieść wrażenie niemal natychmiastowego wystąpienia skruchy u mordercy. To właśnie potęguje jego pozytywny wizerunek w świadomości czytelnika. Znamienne, że w śpiewie nie pojawia się zdecydowane potępienie postawy morderców, których nazywa się jedynie zuchwalcami. Postawa Polaka-potomka wobec króla-zabójcy zostaje także jednoznacznie określona: „pomny na jego [Bolesława] nieśmiertelne czyny,/ Płacząc nad losem, nie pamięta winy" (ŚH, s. 53). Waleczność i odwaga króla decydują więc o całościowej ocenie jego zachowania.
Najbardziej konsekwentna gloryfikacja postaci pojawia się natomiast w Bolesławie Chrobrym. Kolejne fragmenty utworu ukazują liczne cechy władcy, które można by bez wątpienia włączyć nie tylko do katalogu cech dobrego króla, ale także rozpatrywać w charakterze narodowych cnót. Spostrzeżenia Marii Janion odnoszące się do istnienia „stereotypów wodzowskich"  w kreacji wielu postaci historycznych można by odnieść także do sposobu przedstawienia Bolesława Chrobrego. Nazwanie Bolesława „mężnym i wspaniałym" nie jest bowiem na tle całego cyklu wyjątkiem. Tymi słowami Niemcewicz charakteryzuje wielu władców, którzy jego zdaniem na taką ocenę zasługują.
Męstwo i odwagę bohaterów można by rozpatrywać w kategoriach heglowskiej dominanty charakterologicznej. Cechy te ujawniają się bowiem w wielu okolicznościach, głównie w sytuacji walki bądź wojny, jako środek, który miałby zapobiec jakimkolwiek formom zależności od obcych państw lub mocarstw. W rzeczywistości porozbiorowej tęsknota za tymi cechami wydaje się jak najbardziej uzasadniona, toteż nie dziwi przyjęty przez Niemcewicza model charakterystyki postaci władców i wojowników.
Indywidualizm przedstawianej postaci nie zostaje jednak utracony. Król Bolesław Chrobry jest charakteryzowany poprzez swoje czyny, które niewątpliwie budzą podziw. Wielkość króla ulega dodatkowo spotęgowaniu dzięki poetyce poszczególnych fragmentów go opisujących. Elementy hiperbolizacji pojawiają się w następujących słowach:

Już obległ Kijów, już baszty szerokie
Tłucze taranem, z kusz opoki ciska,
Padły świątynie i gmachy wysokie
W smutne zwaliska (s. 33).

Siła i męstwo postaci to niewątpliwie konstytutywne cechy dobrego władcy. Niemcewiczowski Bolesław Chrobry jawi się także niczym starożytny wojownik – „bohater [wkraczający] w rozstąpione mury" (s. 33), który „miecz zwycięski podnosząc do góry/ W bramę uderza" (s. 33). Zdecydowanie pozytywna ocena władcy zostaje wyrażona w słowach:

Był to król dobry, w boju tylko srogi,
Był sprawiedliwy i karał swywolę,
Pod nim bezpiecznie i kmiotek ubogi
Orał swe pole (s. 34).

Dopełnieniem ziemskiego bytowania władcy „wychowanego w dzielnych wojowników gronie" (s. 32) jest śmierć będąca przyczyną „ciężkiej żałoby" ludu. Apoteoza Bolesława Chrobrego jest więc konsekwentna, a świadectwa uwielbienia władcy dawali żyjący w jego czasach ludzie.
Jak zauważa Niemcewicz w Leszku Białym, męstwo i waleczność to niejedyne cechy dobrego władcy. Szlachetność tytułowego książęcia, który bardzo cenił własnego doradcę Goworka i nie pozwolił na jego przymusowe wygnanie, została nagrodzona przez Boga. Zobrazowanie przejawu Boskiej sprawiedliwości pełni znaczącą funkcję wychowawczą i terapeutyczną wobec czytelnika z epoki porozbiorowej.
Niewątpliwym wyjątkiem na tle całego cyklu jest Duma o kniaziu Michale Glińskim będąca sugestywną kreacją zdrajcy. Ukazanie postaci, która na kartach historii zapisała się hańbiącym działaniem, jest ściśle podporządkowane wymowie Śpiewów historycznych. Kształcenia młodzieży Niemcewicz dokonuje bowiem nie tylko przez ukazywanie postaw godnych naśladowania, lecz także poprzez przestrogę, która pozostaje równie istotnym środkiem wychowawczym. Słowa tytułowego bohatera stanowią rodzaj przedśmiertnej spowiedzi zdrajcy. Stopień ich aktualności jest od wieków niezmienny. Muszą być one usłyszane także przez Polaka żyjącego w XIX wieku, w którym pokusa zdrady była niebywale silna:

Bodajby zgon mój, pełen mąk i trwogi,
Okropnym został Polakom przykładem!
Bodajby żaden w zemście swojej srogi
Nigdy nie poszedł moich czynów śladem;
I cóż, że zdrajca hańbę swą przeżyje,
Gdy Polskę kirem śmiertelnym okryje (s. 162).

W słowach Glińskiego jednostkowa zdrada zostaje szczególnie potępiona. Jej konsekwencje dotykają bowiem cały naród. Przykład postawy kniazia niewątpliwie służy ukazaniu kwestii jednostkowej odpowiedzialności za cały naród i konieczności silnej z nim integracji.
Duma o kniaziu Michale Glińskim to także jeden z wielu utworów, który kreuje mit Polski wyjątkowej na tle innych narodów. O narodzie „znanym przez wspaniałe czyny" (s. 161) wspomina główny bohater dumy. Niezwykle dramatyczne jest także wołanie posła i legata papieskiego w utworze pt. Jan III: „Ratuj! i Wiedeń, i państwo! Ratuj chrześcijaństwo" (s. 405). Niemcewiczowska kreacja Polski jako przedmurza chrześcijaństwa odpowiada XVII-wiecznym przekonaniom o przyznaniu Rzeczypospolitej z woli Stwórcy szczególnej roli w ziemskiej realizacji Bożych planów.
Wyjątkowość narodu polskiego jest szczególnie podkreślona w Piaście, w którym słowa aniołów z perspektywy XIX-wiecznego czytelnika są syntetycznym wykładem dziejów Polski. Z wypowiedzi Boskich wysłańców wyłaniają się zalążki mitu o narodzie wybranym, którego posłannictwo w dziejach jest szczególne. Profetyczny charakter mają słowa aniołów na temat planów Stwórcy:

Wielkie On Polsce zakreśla zawody,
Do chlubnych czynów otworzy wam pole,
Dam wam zwycięstwa, chwałę i swobody (s. 28).

Kres pomyślności narodu nastąpi dopiero, gdy „wkradną się zbytki i ciężkie niezgody,/ Pogwałcą wszystko wyuzdane chucie" . Niezwykle znaczące są dalsze słowa o rozszarpaniu kraju przez obce narody. W ten sposób pojawia się zapowiedź późniejszych rozbiorów. Następstwem śmierci państwa jest jego zmartwychwstanie. Jednoznaczną nadzieję na ostateczne odrodzenie przynoszą słowa:

Dnia ostatniego głos trąby straszliwy
Zagrzmi już dla was wpośród gromów bicia,
Gdy Bóg wszechmocny, zawsze litościwy,
W oziębłych zwłokach wskrzesi iskrę życia (s. 29).

Cdn.