Tadeusz Lira-Śliwa - Poszukiwanie Absolutu

STANISŁAW CHYCZYŃSKI wydał w 2010 r. w Bydgoszczy obszerny zbiór szkiców o literaturze „Życie poza nawiasem". Doświadczony poeta i krytyk, rocznik 1959, omawia w tej książce twórczość dwunastu pisarzy polskich.
Podaję ich nazwiska w kolejności alfabetycznej: Ernest Bryll, Janusz Drzewucki, Stanisław Grochowiak, Marian Grześczak, Wojciech Kawiński, Stanisław Lem, Tadeusz Nowak, Stefan Pastuszewski, Edmund Pietryk, Tadeusz Różewicz, Jarosław Marek Rymkiewicz, Wojciech Wencel.
Lekturę „Życie poza nawiasem" zacząłem od... „Spisu treści" (s. 192). Zastanawiałem się przez chwilę, czy wspomniani pisarze żyją „poza nawiasem" wielkiej literatury? Czy tacy „Poeci-Mistrzowie" (określenie S. Chyczyńskiego), jak E. Bryll, S. Grochowiak, T. Nowak, T. Różewicz, J.M. Rymkiewicz – nie zostali należycie docenieni przez czytelników i krytyków? Czy nie otrzymali prestiżowych nagród literackich? Odpowiedź znalazłem we „Wprowadzeniu" (ss. 7-11). S. Chyczyński przyznaje, że „Życie poza nawiasem" to sformułowanie niejasne: „A zatem spieszę wyjaśnić, że pisząc o takich wielkościach jak Różewicz, Rymkiewicz czy Bryll [...] bynajmniej nie sugeruję, że jakieś siły zewnętrzne (polityczne, społeczne, środowiskowe) wyrugowały ich na przykład z establishmentu" (s. 7). Dlaczego doświadczony krytyk usuwa „siły zewnętrzne" na drugi plan? Istotne są dla niego „siły wewnętrzne": religijne, duchowe, metafizyczne, ontologiczne etc. Umieszcza je „przed nawiasem" kultury i sztuki. Co znajduje się poza właściwym nawiasem twórczości literackiej? Autor uważa, że „wraz z upadkiem socjalizmu zatriumfował w Polsce światowy postmodernizm, który błyskawicznie wypełnił powstałą lukę w rodzimej kulturze" (s. 7). Do głosu zaczęli dochodzić młodzi gniewni i nowi barbarzyńcy. To nadchodzące pokolenie literackie prezentowało czytelnikom „medialna poezję": hałaśliwą, efekciarską, wyprana z treści. Nie było w niej miejsca na wartości religijne i metafizyczne.
Powróćmy jednak do bohaterów zbioru szkiców pt. „Życie poza nawiasem". Ciekawa rzecz, że S. Chyczyński rozpoczyna swoją książkę tekstem o twórczości T. Różewicza. Znamienny jest tytuł tego szkicu: „Różewicz ponad poziomy?". S. Chyczyński użył zdania pytającego. Autor-krytyk nie pada na kolana przed uznanym poetą. Owszem, przyznaje, że twórca „Niepokoju" (debiut, 1947) pisał w latach 60. i 70. XX wieku znakomite wiersze, oparte na prostej konstrukcji i respektujące zasadę „najmniej słów" (Julian Przyboś), ale w późniejszym okresie jego nowości poetyckie cierpiały na „chorobę powtórek". S. Chyczyński pisze, że te nowe tomiki przypominają mu „pseudoartystyczne podrygi naszych niektórych najgłośniejszych postmodernistów" (s. 20).  
Autor znalazł jeszcze jedną sprzeczność poetycką w twórczości T. Różewicza. Wrocławski poeta oprócz form krótkich (ale treściwych!) ma w swoim dorobku sporo rozwlekłych poematów. S. Chyczyński określa je „przegadanymi". Natomiast Artur Sandauer dostrzegał w tych poematach chęć skompromitowania wszelkich zastanych wartości, głównie sztuki. S. Chyczyński nie oczekuje od T. Różewicza, aby go stale epatował czymś nowatorskim; wystarczy mu to, czego dokonał w okresie swego największego rozkwitu poetyckiego. Ktoś może zapytać, dlaczego skoncentrowałem się na omówieniu pierwszego szkicu S. Chyczyńskiego? Uważam, że mimo kontrowersji dotyczących aktualnej twórczości T. Różewicza, wcześniejsza poezja autora „Trzeciej twarzy" (1968) znalazła trwałe miejsce w światowej literaturze. S. Chyczyński szuka też „sił wewnętrznych" w pisarstwie pozostałych bohaterów książki. Wielka estymą darzy E. Brylla, S. Grochowiaka, T. Nowaka i J.M. Rymkiewicza. W ich wierszach znajduje wartości religijne i metafizyczne.
Wspomnianą książkę zamyka szkic pt. „Czy Pastuszewski jest antyfeministą?" (s. 175-183). Nie ulega wątpliwości, że feminizm (z łac.  femine – kobieta) stał się „medialną atrakcją"; na przykład w telewizji możemy oglądać happeningi i manifestacje „wyzwolonych kobiet". Czy S. Pastuszewski nie uznaje równouprawnienia kobiet? Czy ma do nich niechętny, wrogi stosunek? Czytelnicy i krytycy znają piękne cykle liryków miłosnych bydgoskiego twórcy, m.in. „List do Pani" (1995). Ciekawa rzecz, że autor subtelnych erotyków jednocześnie publikuje opowiadania, w których bardzo krytycznie wypowiada się o kobietach. Oto charakterystyczny przykład: „Koniec wieku to zawsze era kobiet. Mamy koniec XX wieku i kobiety znów zaczynają niepohamowanie plenić się niczym trawa w ruinach [...]. A cywilizację tworzą przede wszystkim mężczyźni. Gdy słabnie ich pęd twórczy – (notabene często także ślepy) – słabną i oni, jako że istotą ich kondycji jest właśnie twórczość. Wówczas to z wszystkich zakamarków wyłazi, na chwilę tylko przetrzebiona, mechaniczna w swej ślepej żywotności, puszcza brazylijska" („Karły" opowiadanie „Puszcza brazylijska", s. 79). „Ślepa żywotność" kobiety. Subtelna Pani w erotykach... Czy można pogodzić antyfeminizm z uwielbieniem kobiety? Myślę, że S. Pastuszewski nie jest „pisarzem sprzeczności". W swoich utworach literackich opowiada się za odwiecznymi wartościami religijnymi i moralnymi. Głośna teza Czesława Miłosza „o postępującej erozji wyobraźni  religijnej we współczesnej kulturze nie do końca się sprawdza w przypadku poezji polskiej" (Maciej Urbanowski, „Posłowie", s. 187).
.....................................................................................................................................................
Stanisław Chyczyński: Życie poza nawiasem. Szkice o literaturze; ilustracje: Kazimierz Wiśniak; Wydawnictwo Temat, Bydgoszcz 2010, ss. 192      




Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież