Emil Biela - Ewangelia według Jerzego i Bruna

Jerzy Szatkowski to poeta i redaktor naczelny „Okolicy poetów", bardzo daleki od przeciętności. Jest ponadto spolegliwym opiekunem pamięci i spuścizny pisarskiej Ryszarda Milczewskiego-Bruno.
Aktualnie wydał książkę prozą pt. „To tak nieprawdopodobne, że aż prawdziwe". Jest to niezwykle interesująca powieść dokumentalna, bo Szatkowski przez wiele lat był autentycznym guru dla całego pokolenia „wygnańców ojczyzny", którzy u Szatkowskiego znajdowali opiekę i schronienie. Dość wspomnieć Stachurę, Ryszarda Milczewskiego-Bruno, Andrzeja Babińskiego, Wincentego Różańskiego i wielu innych. O nich i dla nich jest ta książka, spowiedź dziecięcia wieku (określenie Dariusza Tomasza Lebiody, a dla mnie swoista ewangelia spisana przez Jerzego i w pewnym stopniu przez Bruna, bo jest on jednym z jej twórców, jednym z ewangelistów). Ewangeliarz Szatkowskiego nie jest wprawdzie pisany srebrem i złotem, ale czymś cenniejszym: serdeczną pamięcią i żywym wspomnieniem tych, którzy stworzyli miniony czas. Obłaskawiali swoim myśleniem i talentem – nicość. Na ten ostatni fakt słusznie wskazuje doktor Lebioda.
Mistrzowska wirtuozeria językowa Jerzego Szatkowskiego rodem z jego prywatnej półki poetyckiej sprawia, że wierzymy w cuda jego ewangelicznej codzienności opisane w „To tak nieprawdopodobne, że aż prawdziwe". I prosi się, aby w tym tytule postawić wykrzyknik. Może edytor to uczyni w drugim wydaniu tej książki?
Szczególna estymą – co jest doprawdy wzruszające – cieszą się u Szatkowskiego „bracia mniejsi" od św. Franciszka, czyli wszelkiego rodzaju czworonogi, a więc psy, szczury etc. Nobilitując je, Szatkowski jakby uzupełniał ten brak w Ewangeliach Marka, Łukasza, Mateusza i Jana. I chwała mu za to!
Gdyby nie bez racji książkę Jerzego Szatkowskiego porównać do smakowitego świątecznego ciasta, to ma też ona oczywiste dla niektórych czytelników ingrediencje, gdyż autor nie wyrzeka się opisów seksualnych inicjacji czy też erotycznych fascynacji. Ewangeliczna prawda ma posiadać i te istotne w człowieczym życiu elementy. Ewangeliści Jerzy i Bruno to artyści i w tej istotnej materii. Po prostu łakomi pełnego życia.
Ewangeliczne niebo wstąpień świeci gwiazdkami anegdot i dowcipów. Oto taka mała gwiazdka na rozjaśnienie mroków naszej codzienności:
„Szefowa «na okrągło» nadawała, bo – jak oznajmiła «W ogóle dobry humor dzisiaj mam. Ślubny mi powiedział: Wiesz, Maniutka, ty tam jesteś taka w sam raz: najchudsza z grubych, najgrubsza z chudych!... Ażem go uściskała! Bo przecież – jak widzicie – w słodyczach robię, te zgrabnej figurce nie służą». Ale ty masz to dziwne szczęście – odezwała się Siedząca – że ci one wszystkie słodkości plus ciastka i paczki nie w biodra, ale w piersi «idą». Też bym tak chciała!"
Dobrze się stało, że Jerzy Szatkowski wypuścił na wolność swoje wspomnienia z klatek przeszłego czasu. Zadziałała pisarska odwaga? Rzadka cecha wśród literatów! Tym sposobem nieprawdopodobne okazało się prawdziwym. Ale trzeba wpierw żyć pełnią życia. A tak żyli „ewangeliści" – Jerzy i Bruno. Sława im!

Jerzy Szatkowski, „To tak nieprawdopodobne, że aż prawdziwe", Wyd. Czarna Seria Biblioteki „Tematu", nr 4, Bydgoszcz 2010, ss. 153.


Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora