Emil Biela - Diwa

Kalina Jędrusik (1931-1991) była polską diwą, żywą ikoną seksu znaną z filmów i telewizji w czasach erotycznej posuchy i gomułkowskiej ascezy.
Była uosobieniem kobiecości, obiektem westchnień tysięcy męskich serc, polską la femme fatale łączącą w sobie cechy Marilyn Monroe, Jayne Mansfield i Marleny Dietrich, kobiet i aktorek razem wziętych. Niezapomniany Kabaret Starszych Panów uczynił ją autentyczną gwiazdą. Opera pt. „PRL" nie chciała aprobować jej jako boskiej diwy, o czym w sposób niezwykle interesujący opowiada Dariusz Michalski w monografii „Kalina Jędrusik".
Autor publikacji wyznaje: „Napisałem tę książkę, żeby przypomnieć, przekazać, udowodnić. Oczyścić z kłamstw, pomówień i zawiści obraz artystki piekielnie zdolnej, zdumiewająco wyrazistej, programowo kontrowersyjnej. Przede wszystkim niebanalnej, nietuzinkowej, niezwyczajnej. Wielowymiarowej, wielotwarzowej i wielostylowej Kaliny Jędrusik-Dygatowej. Po prostu Kaliny".
Praca nad monografią nie była łatwa. Nie wszyscy chcieli dzielić się swoimi wspomnieniami o Jędrusik. Michalski pisze: „Mimo wielu wysiłków nie udało mi się namówić na zwierzenia Olgi Lipińskiej, Anny Seniuk i Andrzeja Łapickiego. Co też jest dowodem, jak Kalina jest sytuowana na artystycznym parnasiku. Smutno z tej przyczyny... Bardzo smutno".
Chyba najtrafniej scharakteryzował Kalinę Jędrusik ks. Kazimierz Orzechowski, żegnając artystkę na cmentarzu: „Byłaś zjawiskiem, to święta prawda. Należysz do tej wielkiej rodziny aktorów, którzy są jak LISTY ZE SCENY. Gdy wejdą na nią, trzymają nas do końca w zachwycie. Byłaś bardzo, bardzo dobrym człowiekiem. Jeden gest dobroci wystarczy, by zatrzymać kogoś na progu rozpaczy lub upadku. Wiedziałaś o tym, gdy w stanie wojennym pomagałaś więźniom, bez rozgłosu, afiszowania się. To, co najważniejsze, pozostaje tajemnicą: Bóg w twoim życiu. A mogę o tym dać świadectwo publicznie, jako twój kolega z teatru, a potem już jako kapłan, wieloletni spowiednik. Wiem, że łaska dana ci od Boga przed wielu laty powoli, lecz skutecznie drążyła twoje sumienie, wrażliwość, serce – przekształcała twoje życie. Rozczytywałaś się w ewangelii starej, a miałaś mnie pod ręką. Kajałaś się przed Bogiem, zanim czysta odważyłaś się przyjąć Go w Komunii. Kalino, jesteś legendą, legendą, która cię przytłaczała, fałszowała. Pod maską mistrzowskiego makijażu swym głosem namiętnym, w tajemniczych szeptach, a z niezwykłą ekspresją, jawiłaś nam się inna: opanowana erosem, zamroczona alkoholem, łatwa kobieta. A przecież to nieprawda – to nie Kalina, to maska. Maska kobiety nieśmiałej, romantycznej, poszukującej wciąż tej jedynej wielkiej miłości, która by mogła przemienić całe życie. Czy znalazła?"
Świadectwo ks. Orzechowskiego jest bardzo istotne i ważne. Dopełnia portret Kaliny-Magdaleny, emanującej wszystkimi kobiecymi cechami tyleż pozytywnymi, co i negatywnymi. Która Kalina była prawdziwa? To pytanie również zadaje autor książki. Nie wyręcza czytelnika odpowiedzią, która w końcu pada. Czas przeszły zabrał nam Kalinę Jędrusik. Czas teraźniejszy na gwałt pisze nową bajkę pt. „Doda". Ale to już nie ta bajka...

Dariusz Michalski „Kalina Jędrusik" – Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2010, ss. 656.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora