• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Na początek trochę cytatów z wierszy zamieszczonych w grudniowym 13- tym AKANCIE, wybranych zresztą tendencyjnie i złośliwie pomieszanych.

    "Śnieg sublimował płaczliwie
    przygnieciony ciężarem obowiązku,
    tworzył gustowne tło
    dla pęczniejącej zieleni niepokoju.
    Cmentarz to tylko blizny ziemi a
    w księżycowej pełni umierania jest
    stokrotne życie Mrok narodzin jak
    płacz który jest przyszłym długiem -
    Gdyby ukośnym zerknięciem
    wolno mi było zawrócić cyzelacę twarzy
    w czas mlecznej drogi nieba.."

    Dość!
    Rozumiem, że chęć zaistnienia jest w ułomnej naturze człowieka czymś naturalnym. Sam nie jestem od tej przywary wolny. Tylko - u diabła! - trzeba mieć coś do powiedzenia, żeby pisać, drukować i kazać czytać innym. Poezja, nawet ta współczesna, musi jednak nieść jakąś treść, jakąś ładnie opakowaną myśl, a nie bełkot, którzy przeczytają znajomi królika, pochwalą i może nawet odwzajemnią się czymś...podobnym.
    Zamykanie się w takim tylko gronie zabije miesięcznik!
    Wyrażam tu pewną nadzieję, że ta filipika nie spowoduje mego tragicznego zejścia wzorem mistrza tego rodzaju krytyki, Cycerona. Cóż skromność nie jest moją mocną stroną, stąd też to bezczelne powołanie się na tego starożytnego mądralę.
    Jako, że bywają beczki z miodem, a nie tylko z dziegciem, pochwalić wypada mądry artykuł "Głowy wawelskie" Jana Burakowskiego. Z nadzieją czekam na ciąg dalszy. Demitologizowanie historii i jej najważniejszych postaci, to trudna, a jakże ważna sprawa. Tylko takie wszakże spojrzenie na bardziej i mniej odległe czasy może pomóc wyciągnąć właściwe wnioski i nauki z lekcji historii. Czy potrafimy te nauki przekuć na przyszłą, narodową mądrość, to już inna sprawa.

    notatka do Pożegnania Zbigniewa Herberta Adama Zagajewskiego

    prawie polubiłem twój wiersz, Adamie,
    lecz nie zrozumiałbym wtedy nic z nauki Zbigniewa,
    chociaż wiersze dumne i królewskie czczę, lubić się nie dają,

    gryzą dymem, odstraszają orły, zabejcują niebo,
    bejca się łuszczy tu i ówdzie, odpada błękit,
    z którym nie wiadomo potem co robić,

    nie trzeba nas oszukiwać, a nawet nie można,
    jesteśmy kupieni,
    nazywa to się dochodzeniem do dojrzałości, kapitalizmu,

    jakby to było dochodzenie do orgazmu,
    samym dotykiem, zupełnie bez miłości
    prawie polubiłem twój wiersz, Adamie


    Strona 1 z 8