Marta Siwak - Muzyka scenografią uczuć

Artur Rubinstein in memoriam – ku pamięci Artura Rubinsteina. 3 listopada 2011 roku rozpoczął się tak zatytułowany IX Międzynarodowy Konkurs Młodych Pianistów. Młode talenty wielu narodowści stawiły się w Bydgoszczy, by wykonać niezwykle trudny program złożony z repertuaru koncertowego Artura Rubinsteina. W dziewątym już konkursie wzięło udział 22 pianistów, w tym przedstawiciele Polski, Japonii, Ukrainy oraz Chin. Oceniani byli przez jury w składzie: Ewa Osińska, Ian Hobson, Paweł Kowalski, Alberto Nosé oraz Jan Popis.
Wśród występujących prym zdecydowanie wiedli Polacy. Wśród nich znalazło się aż czworo uczniów Państwowego Zespołu Szkół Muzcznych im. Artura Rubinsteina w Bydgoszczy. To podczas występów tych pianistów na widowni nagle zaczynało brakować wolnych miejsc, a całą salę koncertową Akademii Muzycznej wypełniały gorączkowe, pełne emocji szepty. Wyraźnie dało się odczuć wzmożone napięcie. Jednym z najbardziej poruszających występów podczas pierwszego dnia konkursu, to jest w czwartek 3 listopada, był występ osiemnastoletniej Doroty Demidowicz. Jest ona uczennica profesor Marii Murawskiej. Widownia wypełniona była przez kolegów i koleżanki uczennicy klasy talentów, a także wielu nauczycieli ze szkoły muzycznej.
Oczekiwanie na Dorotę upływało w elektryzującym napięciu. Jej wejście powitano gromkimi oklaskami. Pianistka z nieśmiałym uśmiechem usiadła do fortepianu marki Yamaha. Po chwili salę wypełniły dźwięki Preludium i fugi f–moll z I tomu DWK Jana Sebastiana Bacha. Spokojne tony Preludium wprowadziły kontemplacyjny nastrój. Mimo niewątpliwego napięcia, z gry Doroty emanował spokój. Słuchacze myślami podążali za wolno i płynnie postępującą linią melodyczną, mającą hipnotyzujący"charakter. Było to jednak dopiero wprowadzenie do specyficznego klimatu następującej po preludium fugi. Artystce udało się uzyskać w niej barwę organową. Chromatyczny, pełen napięcia temat, ukazany przez nią bardzo dosadnie, wzbudzał u publiczności podświadome uczucie niepokoju. Narastająca dynamika oraz zagęszczająca się faktura z wszechobecnym tematem, wyraźnie wyodrębnionym przez pianistkę, wzmagały napięcie aż do ostatniego, durowego akordu. Po chwili, potrzebnej, aby przygotować się do nadchodzącej zmiany klimatu, zabrzmiała Etiuda cis–moll op. 10 nr 4 Fryderyka Chopina. Dorota wykonała ją w bardzo szybkim, energicznym tempie. Jej wykonanie perfekcyjnie oddało charakter tej etiudy: niepowstrzymany pęd oraz rozmach energi rozwijającej się poprzez nieskończone modulacje. „Kropkę nad i" w wirtuozowskim utworze Fryderyka Chopina stanowi koda, którą Dorota zagrała, zgodnie z życzeniem Chopina, con piů fuoco possibile, czyli z ogniem najwyższym z możliwych. Całość wypadła bardzo efektownie, również dzięki nasyceniu emocjonalnemu tego wykonania.
Ze świata Chopina pianistka przeniosła publiczność do świata Rachmaninowa. Zagrała Etude–tableau C–dur op. 33 nr 2. Poruszająca melodia rozwijająca się na tle akompaniamentu przypominającego dzwony, przywodziła na myśl rosyjską cerkiew na pustkowiu. Powtarzające się w dolnym planie brzmieniowym rozłożone interwały stwarzały wraz z linią melodyczną wrażenie przestrzeni. Główna kulminacja, osiągnięta przez wznoszące modulacje oraz coraz bardziej burzliwy akompaniament, była w wykonaniu Doroty, bardzo sugestywna. Powrót materiału początkowego ponownie przywołał klimat cerkwi, powoli uspakajając emocje. Ostatnim utworem wykonanym przez Dorotę była III Balladę As–dur op. 47 Fryderyka Chopina. Rozpoczęła niejako zdawkowo, typowym dla chopinowskich ballad prologiem, przypominającym baśniowe „Pewnego razu..." Pianistka wyraźnie skontrastowała dwa tematy występujące w Balladzie: pierwszy – spokojny, długonutowy oraz drugi – taneczny i oparty na ruchu ósemkowym. Dorota grała z dużą swobodą, stwarzając czasem wrażenie improwizacji, jednocześnie zachowując wdzięk oraz lekkość gry. Uwypukliła ona występujące w balladzie rytmy taneczne. Właściwą kulminację utworu wykonała bardzo żywiołowo oraz dramatycznie. Całość zakończyła się bardzo efektownie, w nastroju przywodzącym na myśl zwycięstwo. Było to bardzo błyskotliwe zwieńczenie jej występu. Pożegnano ją gorącymi brawami.
Podczas konkursu „Artur Rubinstein in memoriam" zaprezentowało się bardzo wielu pianistów z ogromnym talentem. Niektórzy oszałamiali techniką, inni zachwycali interpretacją czy barwą. Co oczywiste, występowi na tak prestiżowym konkursie musi towarzyszyć stres. Podczas wykoniania Doroty widać było ogromne emocje towarzyszące młodej artystce. Nie był to występ bezbłędny, nie zabrakło w nim pewnych  niedociągnięć. Było to jednak wykonanie pełne uczuć oraz ogromnej muzykalności. Nie mogę zaprzeczyć, że moje odczucia co do występu Doroty nigdy nie będą w pełni obiektywne. Podczas słuchania kogoś, kogo zna się osobiście, zmienia się relacja pomiędzy wykonawcą a widzem. Staje się ona bardziej osobista, co, moim zdaniem, może tylko polepszyć odbiór wykonania. Mimo, iż Dorocie nie udało się dostać do drugiego etapu, może być ona dumna z tego, co zaprezentowała. Jak powiedział Lew Tołstoj: "muzyka jest scenografią uczuć", i w jej grze to stwierdzenie znalazło odzwierciedlenie.


Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież