Emil Biela - Gwiazda estrady – półdziewica

Swego czasu odnosiło się wrażenie, że nazwisko Hanki Bielickiej znane jest w całej Polsce. Prezentowany przez nią humor pozwalał zapomnieć o szarzyźnie życia w PRL, był też synonimem niepodległej myśli krępowanej peerelowską cenzurą. Przypomnijmy encyklopedyczny biogram artystki:
Bielicka Hanna (1915–2006), aktorka, występowała od roku 1939 w Wilnie, Białymstoku, Łodzi i Warszawie (Teatr Syrena 1952–1975, role komediowe: Dulska – Moralność pani Dulskiej G. Zapolskiej, Babcia – W czepku urodzona – Z. Skowrońskiego, występy w kabaretach – Szpak, Buffo, U Lopka, w programach radiowych – Podwieczorek przy mikrofonie, telewizyjnych oraz w filmie. Zostawiła po sobie wspomnienia Urodzona na wozie (1990 r.).

Powyższy biogram kapitalnie poszerza aktualnie wydana książka monograficzna Zbigniewa Korpolewskiego pt.: Hanka Bielicka. Umarłam ze śmiechu – wspomnienia, anegdoty, niepublikowane monologi. Autor wspomnieniowej monografii przez wiele lat był bardzo blisko Bielickiej, pisał dla niej teksty, które aprobowała i nobilitowała swym niezwykłym talentem na estradzie. Korpolewski wiedział o artystce dosłownie wszystko, nawet o jej życiu uczuciowym i erotycznym. Czytelnik zajrzeć może nawet do sypialni artystki, a Bielicką zawsze otaczał rój wielbicieli. Miała wysokie wymagania, poprzeczkę w miłosnych zmaganiach stawiała bardzo wysoko. O sobie mówiła: Jeżeli chodzi o seks, to ja już raczej jestem wierząca niż praktykująca.
Zbigniew Korpolewski pisze, że jedynym mężczyzną, którego Bielicka naprawdę kochała i którego grób odwiedzała regularnie, chociaż twierdziła, że zakończyła ten związek (był rozwód!) jako półdziewica, był Tadeusz Duszyński. Mówiła to serio, bez żartobliwych podtekstów.
Cięty język, autokrytycyzm to były istotne cechy osobowości Hanki Bielickiej. Ale były też inne, po prostu piękne. Bo artystka dużą część swoich zarobków przekazywała różnym schroniskom dla zwierząt, wspomagała różne dziecięce fundacje (nie miała dzieci). Znana była jej słabość do kwiatów i kapeluszy.
Bielicka wykonywała swój zawód perfekcyjnie. Była w swym artystycznym kunszcie niezawodna. Komentując na bieżąco otaczającą rzeczywistość, zostawiła ciągle aktualne spostrzeżenia satyryczne:
Teraz wszyscy zakładają jakieś nowe partie, nowe platformy. Gdybym była młodsza, to założyłabym platformę humoru, na której wszyscy by się zmieścili. Od Buzka do Tuska i... jazda mi do Buska... Zdroju na kurację borowinową... Nareszcie mogliby się do syta obrzucać błotem...
Albo takie dwie złote myśli pani Hanki:
U nas rząd trzyma rękę na pulsie i panuje nad sytuacją... i dlatego nie ma czasu na rządzenie.   
Moją specjalnością jest pluralizm humorystyczny, czyli humor ponad podziałami... W przeciwieństwie do polityków, którzy zajmują się wyłącznie podziałami bez poczucia humoru.
To poczucie humoru i życiowy, żywiołowy optymizm nie uchronił Bielickiej od próby samobójczej. Niestety. Życie ma swoje tragiczne szpony...      

Zbigniew Korpolewski: Hanka Bielicka. Umarłam ze śmiechu – wspomnienia, anegdoty, niepublikowane monologi, Wyd. Prószyński i S–ka, Warszawa 2011, ss. 207                           


 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora