Maria Kowalska - W RAMIONACH WIELKIEJ NAMIĘTNOŚCI

Wiersze tomiku Grażyny Hanny Gzara „Szmer spieszących się liści" osiadły na stałe w mojej lirycznej wyobraźni. Myślę, że sprawił to metafizyczny niepokój. Dostrzegłam go w kilkunastu lirykach, polaryzujących przeżycia kobiety–poetki zawieszonej między rodzinami, marzeniami, wyobraźnią poetycką i intelektem. W otulinie irracjonalnych przesłanek są: motywy przemijania, westchnienie do natury upodobnionej do żywych istot i miłość do rodziny, co podkreślają m.in. wiersze: „Za każdym zakrętem", „ Juleńka", „Jasiek i Jacek". W wierszu o przemijaniu i tęsknotach pt. „Wciąż pamiętał" podmiot liryczny twierdzi, że rodzina to nie tylko rodzice i dzieci,/ale historie poprzednich pokoleń/oraz tradycje i krajobrazy polskie.//Jen liryk posiada oryginalne metafory – rodzaj antropomorfizacji – słońce budziło kamienie o świcie, widział (...)uczucia zaszyte w kieszeniach kasztanów, niebo odbite w modlitwach dzieci, pierwszą miłość schowaną w kwiatach łubinu. W przytoczonych wersach znajdują się i epitety, jak m.in. – kieszenie kasztanów, modlitwy dzieci, kwiaty łubinu, pierwsza miłość. Są też porównania – powieki jak monety ciążyły ciszą czy strumyki w kształcie niteczek. W wielu wierszach wzmacniają ekspresję właśnie figury stylistyczne, nadając tekstom poetycką barwę emocjonalną.. Posiadają je motywy o miłości w tekstach „Najbardziej kochałam Ciebie", „Cisza się rozdzwoniła" – (...) szukam dłońmi twego ciała/zniewolona rozogniona/ warkoczami namiętności/opętana// czy „Ja wrócę do ciebie" –(...) Wiosną, gdy jabłonie zakwitną miłością (...) wykrzyknę ochrypłym głosem –/ świat rzuciłem na kolana i wróciłem/ wróciłem do ciebie, kochanie \ Tropy poetyckie wzbogacają także wiersze o przyrodzie. Dostrzegłam to w „Deszczowej kąpieli" – Wysepki konwalii ukryte pod drzewami/radośnie podnoszą główki dzwonków lub Głowa z marzeniami uleciała wysoko/ rozkrzyczane słowa tańczą na wietrze,/ myśli wloką się obok szybkich kroków/ kwitnąca jabłoń nuci pieśń, a szmer spieszących się bosych liści przypomina o podróży za ocean.//. Tomik jest też odbiciem doznań nie do końca wypowiedzianych słowem myśli, które pozostają tajemnicą, czyli Tineffable, którą czytelnik próbuje rozsupłać, czytając kolejne strofy. Grażyna Hanna Gzara wierszem wzbogaca poczucie własnej jaźni, obnaża swoje wnętrze. Mówi o tym liryk: "Wiersz wyrwany z serca" – Od wielu lat wędrują ze mną/ obłok kurzu poruszany wiatrem/ krople deszczu spływające po policzku/ rozchełstana koszula, oślepiająca biel listów/strumień oddechu, który rzeźbił obraz na szybie.// Słowa kołysząc na rękach jak dziecko, łapczywie chwytam, myśli połykam/ wiersz wyrwany z serca pęcznieje, jego jęk dochodzi z daleka stając się/smutkiem, rozpaczą, trwogą, zawiścią.// Każde rozstanie jest cząstką umierania,/ każda tęsknota głęboką raną,/ umysł uczucia zachował w pamięci/konflikt sumienia drążył serce.// Poetka próbuje rozgryźć tajemnicę metafizyki w wierszach: "Zbawienie i potępienie", „Kazanie", „Hymn", „Refleksja", „Tajfun" oraz „Jak to jest?" – Nie przestrzegałam/ zasad, prawideł,/ rad/czasami coś wzięłam/nie ukradłam, znalazłam/coś nieprawdziwego powiedziałam/pragnęłam mężczyzny/ czułego i opiekuńczego/z dziesięciu przykazań/ kilku nie przestrzegałam.// Powiedz mi Boże jak to się dzieje, /że nie chcę tego,/ nie chcę grzeszyć, a grzech jest/zanim moje myśli wiatr rozwieje.//


Natomiast w „Medytacji" rozważa: (...) czy kościół jest dla ludzi/czy ludzie dla kościoła/czy istnieje powołanie/misja do spełnienia (...). W wierszu „Jezus Chrystus" podmiot liryczny – kobieta znajduje ukojenie, pisząc: Ukochana przez Jezusa/jego cierpieniem/przykryta płaszczem z jego krwi /przed grzechami/ czuje jak wygładza ból/ rozdarty na twarzy/ osłaniając sobą prowadzi przez/ labirynty//

„W ramionach wielkiej namiętności", którą jest pasja, a więc pisanie wierszy ma swój cień – tęsknotę. Jej oblicza maluje słowem w kilku lirykach, a w „Pustynnej róży" w ten sposób (...) Tęsknoty różnią się od siebie/rany nie pasują do siebie,/ tak jak nie pasują do siebie/moje szare i twoje różowe życie.// Idąc w snach przez białe piaski/znajduję pustynną różę/ w domu wkładam ją do wody/jutro na ołtarzu jak tęsknotę złożę.// Tęsknota snuje się w wersach „Wiersza wyrwanego z serca" i w wielu innych strofach tomiku.

„Ramiona wielkiej namiętności", czyli wiersze, posiadają także filozoficzno –estetyczne rozważania. Świadczą o tym wiersze –."Umysł" – Umysł pełen skojarzeń i metafor/otwiera drzwi natchnionym myślom/za chwilę rozstaje się z nimi,/by tworzyć miejsce dla nowych pomysłów//(...) Poruszony źródłami inspiracji/zwabiony w miejsce, gdzie coś się wydarzy/ obawiając się czegoś, czego nie chce/czego nie zna i czego się boi/zastanawia się, czy to, co się wydarzy/ będzie miało związek z przeznaczeniem.// oraz „Nie daj się nikomu" – Pamiętaj, że wolność to stan umysłu/sumienie, to stan twojej duszy,/ rozum powinien myśleć jak sumienie/ sumienie powinno myśleć jak rozum.//W wymienionym wyżej tekście, jak i w wielu innych, niecierpliwość emocji przeplata się z niecierpliwością uczuć, tworząc swoisty kalejdoskop liryczny.

W tomiku uczucia religijne krzyżują się z afirmacją dla sztuki i piękna natury, z niesamowitością życia, które nazywa w motcie" poezją cudu istnienia", a w wierszu „Bo życie" – „tańcem z nieznajomym", operując personifikacją.

Na wieczorze autorskim 11 listopada 2006 roku w Art. Gallery Kafe przy 127 Front Str. W Wood Dale, (lrving Park/ Wood Dale Rd) sama o sobie powiedziała: "W tym świecie poezjo jest moją najważniejszą przyjaciółką", zapewne także metodą na życie i komunikacją ze światem.

W wierszu „Są miejsca" pisze: Są miejsca w których/historia rodzi trwogę/ trwoga pustkę/ pustka ciszę/ nieznany jest znak krzyża/słowa witaj żegnaj/ przebacz/wszędzie woda i ani/ kropli/ do wypicia.//

Grażyna Hanna Gzara wydała osiem tomików poetyckich. Jest laureatką wielu konkursów: O wstęgę Orzyca, Z nurtem Wkry (trzykrotnie), Złotego Klucza ciechanowskiego Ratusza. W roku 2004 otrzymała wyróżnienie pierwszego stopnia w Międzynarodowym Konkursie organizowanym przez Polsko – Amerykańską Akademię Poezji (PAPA) – Wellington, New Jersey oraz wyróżnienie II stopnia za mini tomik „Wiersze wybrane" w 2005 roku. W 2005 roku została wybrana w Chicago Szikagowianką miesiąca maja. I w tym samym roku radio Chicago przedstawiło jej sylwetkę twórczą w magazynie Babiniec oraz w audycji Autoportrety/. Zawieszona między Polską a Stanami Zjednoczonymi Ameryki nie rozstaje się z wierszem. Pisze go w sobie – lecąc samolotem ku bliskim jej sercu, podczas samotnych chwil w gwarze miast, w obcowaniu z rodziną i przyrodą. Później utrwala na kartkach i tworzy kolejny tomik. A ten wiersz – sprawdzony przyjaciel wędrówek w obłokach i życiowej prozie jest swoistym motorem rozpędzonym w wirze czasu. Zachęcam do czytania, bo warto, także ze względu na finezję poetyckiej wypowiedzi i humanistyczny intelektualizm.

Grażyna Hanna Gzara: Szmer spieszących się bosych liści, Związek Literatów Polskich, Bydgoszcz 2010


 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież