Mieczysław Wojtasik - W Paniewku

Spis treści

Utkana z wronich piór pamięć
rozpięła się jak dym
nad równiną.

Obracam się w sobie.
Okrąg zakreślony skrzydłem jastrzębia widzę,
w nim stadko kuropatw  w szarą grudę zbite.
Zając uprzedza stopę.

Jeszcze obrót,
skrzypnięcie,
rękę wyciągam –
ojciec mi kosę podaje.
Szeroko stopami
i równo – radzi.

Tak już nie potrafię.
Przywykłem do zrywów,
nagłych łomotów serca,
zajęczych biegów…

Czyżby to strach przed
żniwem, ojcze?



Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież