Jan Stanisław Smalewski - kochanka przegląda się w lustrze popijając gin

Spis treści

obudził ją świt powie potem że nie spała całą noc
ale jak zasnąć w pustym łóżku jak spać
gdy już w pierwszym śnie krzyczy jego imię
jej łóżko– samotna tratwa łódź dryfująca po otmętach
życia – potrzebny jest żeglarz do wioseł do steru
ktoś kto postawi maszt ochroni przed złym wiatrem
łóżko? przecież mogła z nim pieprzyć się
w każdym kącie domu robili to nawet w kuchni
na parapecie ale spokojny sen przyjdzie tylko na nim

niech sobie chrapie odwraca się plecami
byleby zawsze był gotowy jak Orion
kochanka wstaje sen jakby czekał sen nie śpi jest obok

jak ona nienawidzi to łóżko ono jest okropne
nie pościeli go nie zmieni nawet prześcieradła
czystego jak sucha chmura – bez krzty wilgoci
kopnęła łóżko podchodzi do lustra ty jasna cholero!
obarcza je winą to tobie zawdzięczam podkrążone oczy
ty ujawniło żeś zmarszczkę na mym czole
pieprzyć cię! – pluje mu w twarz
podchodzi do barku i w szklankę nalewa sobie ginu

pieprzyć takie lustro – słyszysz?! – łóżko jest niewinne
wypija gin upada na chłodną pościel
płacze zawilgacając poduszkę w tle dzwoni telefon
Ziuta jesteś tam zrobisz jajecznicę przedłużyła mi się
konferencja hallo… Ziuta…






Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież