Jan Stanisław Smalewski - niezupełnie realny sen kochanków

Spis treści

kochankowie śnią swoją miłość gorzką
o smaku dobrej czekolady śnią parę kochanków
która jest nimi różni ich jednak natężeniem uczucia
ona leży na wznak z rozrzuconymi ramionami
w które wpada światło księżyca
jemu pełnia księżycowa jest obojętna leży tyłem do okna
we włosy kochanki snuje się srebrzysta poświata nocy
jest w niej chłód codzienności jest nurt rzeki
przepływającej przez otmęty jej duszy
krystalicznej wody ze strumienia pragnień czystej miłości

kochankowi nie jest wcale obojętne co przepływa
przez jego kobietę nie chce widzieć jej oczu
odbijających blask spełnionego księżyca
chce by nadal marzyła tylko o nim
by swym pragnieniom nie otwierała nocy
by jej chłód nie dotykał jej wnętrza
kochanek zamyka okno zamyka zewnętrzny świat
doznań swojej kobiety wie że przez otwarte okno
może ulecieć jego miłość do niej

może też odpłynąć jej miłość kochanek nie chce
żeby ich miłość szczytowała pod księżycem
żeby ona to szczytowanie porównywała do chłodu
przepływającej przez nią rzeki codzienności
to już lepiej niech patrzy w jego oczy lub niech patrzy
w sufit wyobrażając sobie jurnego fallusa kolegi ze studiów
niech się dopełni uniesieniem pożądania
gasnącego na ich łóżku na tym samym łóżku na którym
kiedyś szczytowała z tym innym
rozrzucając ramiona i włosy
kochankowie śnią sen niezupełnie realny