• +48 52 321 33 71
  • akant24@wp.pl

    Ariana Nagórska - wiersz majowo-listopadowy

    złociste punkty mleczy jak znicze na łące
    (cmentarz bez biur zarządu i monitoringu)
    zaczął się czas kwitnienia wszystkich miast milczących
    bukietów i naręczy od minionych tłumów
    znam takich co by kwiatów w wazon nie wstawili
    bo potem się to wszystko rozłazi i klei
    –Trzeba w porę wyrzucać – uczą ich sterylni
    – Nie! Trzeba bez odrazy czerpać z beznadziei

    lecz tym co już zaczęli nie doraźne życie
    zanoszę sztucznych kwiatów niezniszczalność cenną
    nic nie ma prawa więdnąć na nagrobnej płycie
    (tam na słabość natury jest miejsce POD ZIEMIĄ!)


    listopadół

    listopad odrealnia, zaciera kontury
    kształty, wagi i miary zdradza, puszcza kantem
    rozpływają się drogi, okna, bramy, mury
    wiotczeją płatki światła, drga plazma chryzantem

    umarli się do życia mieszają nachalniej
    niełatwo ich odsunąć od stołu i łoża
    stawiamy im napitki, mościmy sypialnie
    tak doszczętnie półżywi, że się Boże pożal

    ludziom na fotografiach piach się sypie z ubrań
    stearyna ich oczu na zawsze skrzepnięta
    gdy szperamy nocami w zbutwiałych albumach
    długie wilgotne włosy pozostają w rękach

    listopad do ataku czai się bez słowa
    w mumiach zeschniętych jagód, w piszczelach gałęzi
    w czaszkach orzechów, w żebrach bezlistnych rusztowań
    puchnie, gigantycznieje, eksploduje, rzęzi

    w podział na świat i zaświat nikt się już nie bawi
    zmarli z żywymi siedzą osaczonym kręgiem
    wokół ogniska które samo siebie trawi
    aby kleistą plamą rdzawo wsiąknąć w ziemię

    z tomu Lewa faktura

    Również tego autora