Emil Biela - Putrament – Miłosz

Wartościowym dopełnieniem dzieła Andrzeja Franaszka Miłosz – biografia (Znak 2011) jest praca Emila Pasierskiego pt. Miłosz i Putrament. Żywoty równoległe. Na obwolucie wydawca warszawski W.A.B. cytuje Czesława Miłosza: Wyczuwam tutaj jakiś szczególny nas łączący węzeł psychiczny, nie bez zajadów wyższości-niższości. Trochę z tego rozumiem, ale nie ryzykowałbym diagnozy. Emil Pasierski zaryzykował i nazwał ten węzeł miłością z domieszką nienawiści, podsycanej... zazdrością. To ostatnie uczucie jest przecież bardzo powszechne wśród literatów... Chociaż... Chociaż trzeba wiedzieć, że Putrament z własnej woli uczył się na pamięć wierszy Miłosza i publicznie je z szacunkiem cytował. Ten fakt świadczy o złożoności wzajemnych stosunków Miłosz – Putrament. Ten pierwszy sportretował Putramenta nieżyczliwie i ostro w Zniewolonym umyśle. Ot, nie idzie machnąć ręką i powiedzieć: męskie animozje, lecz gdy ktoś bawi się w jedynie sprawiedliwego, rozdając oburącz razy, to sprawa przestaje być błaha. Ma rację profesor Andrzej Zawada, tak diagnozując ten problem Miłoszowo-Putramentowy: Emil Pasierski postawił tezę, że koleżeńsko-literacka relacja Miłosza i Putramenta, trwająca od czasów studenckich do późnego wieku obydwu pisarzy, może być, po pierwsze, bardzo interesująca sama w sobie, a po drugie, może okazać się wartościowym poznawczo wątkiem kluczowym dla świadomości dwudziestowiecznej sporu pomiędzy ideologią liberalną i totalitarną, pomiędzy postawą demokratyczną a dyktaturą.
Miłosz był natchnionym poetą, Putrament, zdeklarowany komunista, nie miał żadnych szans w tej rywalizacji, którą sam sprokurował. Nie było mowy o miłości, pozostawała nienawiść, która – jak wiadomo – zawsze jest w gotowości!
Jerzy Putrament, politruk, prominent życia literackiego w Polsce Ludowej, członek KC PZPR, potrafił być nie tylko antagonistą Czesława Miłosza, ale i wyrażać obiektywne opinie o nim w 1981 r. w miesięczniku „Poezja” (numer monograficzny poświęcony Żagarom). Autor Pół wieku stwierdził: O moich pierwocinach poetyckich nie ma co mówić. Ważniejsze w mojej poetyckiej biografii jest wrażenie, jakie zrobił na mnie podówczas Miłosz. On zresztą niewiele się od tamtych lat zmienił. Fizjonomicznie. Poza tym, że się postarzał. Co było najbardziej uderzające w Miłoszu? Otóż wystarczyło go posłuchać przez trzydzieści sekund, nie za dużo, nawet dziesięć sekund, i już miało się wrażenie, że jest to prawdziwy poeta. Nawet jeżeli się go nie akceptowało, jak to było w moim wypadku. [...] Stan wyzwolonego z zawiści podziwu – to miałem zawsze przy Miłoszu.
Po tym oświadczeniu możemy mówić o relacjach Putrament – Miłosz: miłość i krucha przyjaźń. I nic więcej.

Emil Pasierski: Miłosz i Putrament. Żywoty równoległe – Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011, ss. 368

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora