Janusz Orlikowski - Dlaczego Ewa?

Gdyby nie ona nasze życie trwałoby dalej w Raju. Nikt nie byłby w miejscu gdzie jest nawet, jeśliby ono mu się najbardziej podobało. Było spełnieniem jego dotychczasowych marzeń, gdzieś nad Morzem Śródziemnym pośród wysokich palm dom przy brzegu piaszczystej plaży kupiony kilka dni temu, mały domek z ogródkiem dalej od przejeżdżających ciągle samochodów trasą szybkiego ruchu, czy nowe meble kupione po remoncie mieszkania w bloku. Ale pojawiła się ona u boku Adama. Miała imię pochodzenia hebrajskiego nin hajja  lub hawwa, co znaczy dająca życie, a wywodząc z arabskiego słowa hajja, znaczy wąż. Ewa według przekazu biblijnego matka wszystkich ludzi, która trawiona ciekawością zerwała owoc z zakazanego przez Boga drzewa wiadomości dobra i zła, tej najpiękniejszej jabłoni jaka była w ogrodzie i stało się. Wygnanie z Raju ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami. Ta, która wśród swych przyszłych potomków w krainie Eden miała uchodzić za wzór, źródło, pramatkę staje się równocześnie tegoż zaprzeczeniem, bowiem jej czyn jest haniebny jakbyśmy oceniali teraz. Sprzeciwiła się temu, który dał piękne miejsce i bez-czas w jej i Adama użytkowanie.
Tylko, czy tak było naprawdę? Według nie biblijnych legend pierwszą żoną Adama była Lilith, której znaczący opis zawiera anonimowe dzieło średniowieczne Alfabet Ben-Sira. Biorąc pod uwagę ten tekst wspomniana kobieta została stworzona mniej więcej w tym samym czasie co Adam, lecz nie z żebra jaką w wersji rabinistycznej  miała być Ewa. Lilith nie zgodziła się na służalczą rolę, co zadziało się prawdopodobnie podczas stosunku płciowego i porzuciła męża. Opuściwszy Raj miała też urodzić Liliany (Dżiny według religii islamskiej) poczęte z Adamem. Ten ponoć błagał Boga o przyprowadzenie Lilith z powrotem. Dlatego on wysłał za nią trzy anioły: Sanoy, Sansenoy i Semangelof, które miały zagrozić Lilith zabijaniem jej dzieci, póki ta nie wróci do Raju. Ta z kolei obiecała, że będzie składać ofiary z potomków Adama i Ewy, a będą jedynie ocaleni ci, którzy mają amulet z imionami trzech wspomnianych aniołów. W ten sposób ukazując swą władzę, władzę ponad wszystko można by dopowiedzieć, miałaby scharakteryzować swą obecność. Lilith do Raju nie wróciła. Wstąpiła do Piekieł, bo po drodze jej było, jak mówi polskie przysłowie. Tam więc wstępując została kochanką najwyższego szatana w hierarchii piekła, czyli Belzebuba.
Tym sposobem krystalizuje nam się postać Ewy jako tej, która pomimo że przeciwstawiła się Bogu jest postacią jasną, orędowniczką dobrego bytu dla Adama, a zatem i dla siebie. Lilith to osoba nie znająca kompromisu, stanowcza, twarda w swych poczynaniach, potrafiąca przeciwstawić się Bogu, gdy ten by ją widział  jako postać z żebra Adama. To nie dla niej. Woli pójść w stronę piekła, niż być niżej Adama.
Ewa potrafiła. Cóż z tego, skoro połasiła się na ten owoc. Jej jedno sprzeniewierzenie się Stwórcy znaczy tyle, że stanowi o obrazie myślenia o naszej rzeczywistości tu i teraz, który poprzez to naznaczony jest poczuciem winy. Ten balast towarzyszy nam od zawsze i najczęściej jest wyznacznikiem naszych poczynań.
A co by było, gdyby Lilith pozostała w Raju, albo godząc się na powstanie z żebra lub też Bóg zgodził się na amulety z imionami trzech wysłanych do niej aniołów w celu ocalenia dzieci? To drugie wydaje się najbardziej niemożliwe. Wszechmocny Bóg ma godzić się na uszczerbek swej władzy? Tym niemniej możemy pokusić się o taką hipotezę. Lilith wraca do Raju, do Adama i spotyka ją los identyczny do dylematu Ewy. Co czyni? Czy trawiona ciekawością decyduje się na zerwania owocu z drzewa wiadomości dobrego i złego, czy nie?
By odpowiedzieć sobie na to pytanie musimy w miarę możliwości i dostępnych źródeł wejść w jej osobę.
Lilith, z hebrajskiego Luti oznacza lubieżność. W folklorze żydowskim natomiast widziana jest jako upiorzyca groźna dla kobiet w ciąży i niemowląt w pierwszych tygodniach życia. W Vulgancie św. Hieronima Lamia (nasza Lilith) to potwór o kobiecej postaci, pożerający dzieci i młodych mężczyzn podstępnie zwabionych jej złudną pięknością. W mitologii greckiej była zaliczana do bachantek (menad), które również uwodziły młodych osobników płci mniej pięknej w celu ich pożarcia, zabijania. Natomiast na obrazie Johna Coliera z 1892 roku w The Atkinson Gallery przedstawiona jest jako zmysłowa, naga kobieta owinięta wężem, a na terakotowej tabliczce z Ur pochodzącej z II tysiąclecia p.n.e., która jest najstarszym przestawieniem jej postaci pojawia się jej nieco monumentalny obraz, gdzie po obu są przycupnięte sowy i lwy u jej stóp, a w dłoniach trzyma symbole sprawiedliwości. Lew jest symbolem tych wszystkich cech, które zwykło się przypisywać potężnemu władcy: majestat, dumę, pychę, moc, zwycięstwo i odwagę. To symbol krwawego triumfu, budzącej trwogę drapieżności, niebezpieczeństwa, od którego jedynym wybawieniem jest Bóg: „Pan zaś stanął przy mnie i umocnił mnie, abym dopełnił opowiadania/ i żeby wszyscy poganie usłyszeli; i zostałem wyrwany z paszczy lwa.” (II list św. Pawła do Tymoteusza 4,17), czy „Panie, wybaw mnie z paszczęki lwa” (Psalm 21,22), a więc mocy zła, grzechu i samego diabła.
Literacki lew symbolizuje ponad to szlachetność, sprawiedliwość i szczodrość oraz odwagę, lwie serce: „Ojcowie moi, natchnijcie mnie tym, co was panami świata uczyniło/ - wszystkie lwie serca wasze dajcie mi do piersi – z powagą skroni/ waszych niechaj się zaleje na czoło moje.” ( Z. Krasiński, Nie-Boska komedia). Natomiast sowa dla chrześcijan była  wyobrażeniem nauki świeckiej, w przeciwieństwie do teologii  oraz obrazem tych, którzy unikają światła zbawienia: niewierzących, krytyków, filozofów i mędrców. Ale równocześnie była też w chrześcijaństwie, zwłaszcza średniowiecznym, symbolem głosicieli prawd Starego Testamentu, którzy nie dostrzegają światła ewangelii. Sowa jest jednak też ptakiem bogini mądrości Ateny, wyobrażeniem nauki, nocnych studiów, jasnowidzenia i proroctwa, wyobrażeniem wiedzy racjonalnej w przeciwieństwie do intuicyjnej.
Stąd wynurza mi się postać kobiety, która jako pierwsza żona Adama jest postacią pełną właściwości. Jeśli przyjmiemy tę legendę za prawdę mamy do czynienia z osobą ubogaconą nie tylko w właściwości stricte seksualno kobiece (obraz Johna Cotira, czy hebrajskie Luti znaczy lubieżność przyjmując też dobre tego słowa znaczenie, o których wcześniej), by tak powiedzieć, ale również bogate osobowościowo. Pomijam przy tym te wyobrażenia wywodzące się z folkloru żydowskiego, czy Vulganty jako nasączone wybujałą wyobraźnią ludową, której źródłem zdaję mi się być irracjonalny lęk, strach przed gniewem bożym, czym karmiony był prosty człowiek przez kościoły przez wieki. Podobnie myślę o tej personie jako bachantce w mitologii greckiej. I nie chodzi tu o usilne wybielanie postaci złej, raczej wykorzystania jej właściwości pozytywnych w problemie grzechu pierworodnego.
Zatem wyobraźmy sobie, że Lilith wraca do Adama i staje przed nimi zakaz Boga dotyczący drzewa wiadomości dobra i zła.
Mówi wąż: „Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu”. Niewiasta odpowiedziała wężowi: „Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli”. Wtedy rzekł wąż do niewiasty: „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło.” Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce  tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy.” Nie wiedząc dlaczego, bo przecież nie był jej dany stan racjonalnego rozumu (dobro i zło działo się poza możliwościami jej percepcji, a tylko trwało wciąż obok, w koronie, pniu i korzeniach tego drzewa). Wiedziona tą samą intuicją, która nie pozwoliła jej być początkowo z żebra Adama i co stało się przyczyną ich rozstania, ale w rezultacie według naszego tu pomysłu stało się możliwością jej powrotu, powiedziała: „Nie, nie masz racji wężu. Skoro Bóg powiedział, że na pewno nie umrzemy z pewnością dotrzyma słowa”. „Ale otworzą wam się oczy i tak jak Bóg będziecie znali co dobro i zło”, rzekł wąż nie dając za wygraną. „W twej namowie wietrzę podstęp, tylko nie wiem czego on dotyczy. Mnie wystarczy, że Bóg powiedział, iż nie umrzemy”. Faktycznie dla Lilith ważnym był problem śmierci, z pewnością by wyczuwała go intuicyjnie możemy podejrzewać. Piękna kobieta, dla niej fakt przemijania jest szczególnie gorzki. W tym kontekście problem dobra i zła schodzi na plan dalszy.  „Odczuwana”, by tak rzec, nieśmiertelność przeważała. „Czy nie chcesz wiedzieć co to znaczy dobro, co zło, być równym Bogu?”. „ Nie, mnie to nie dotyczy, może innych istot żywych, jak nazywa je Adam, może nawet jego”. Myślę, że kobiety pokroju Lilith mające sowy i lwy u swych stóp i dzierżące w dłoniach insygnia sprawiedliwości jak to przedstawione jest na wspomnianej wcześniej tabliczce z Ur kierują się w swym życiu  dobrze rozbudowaną intuicją, chociaż nie tylko. „Ale dlaczego?” – zapytał dalej z ciekawości wąż. „ Spotkałam się z Bogiem, gdy ten widział mnie jako adamowe żebro, nie zgodziłam się na to. Nie mogłam.”.
Do takiej interpretacji hipotetycznego spotkania skłaniają mnie niektóre midrasze, czyli metody interpretowania i komentowania Biblii hebrajskiej za pomocą sentencji, objaśnień i przypowieści łączące dydaktykę z formą osobistych przemyśleń autora, które podają że to nie szatan pod postacią węża skusił Ewę, a była nią pierwsza żona Adama.
Adam spogląda na drzewa Raju, spogląda też Lilith, Ich dzieci i dzieci ich dzieci biegają po ogrodzie. Nasz Eden przybiera realne kształty. I nic tu po nas poetach, szukających tej krainy. Nie można szukać tego co jest.
A jednak Ewa, dlaczego Ewa? Osoba, o której tak naprawdę niewiele wiemy, poza tym że stworzona jest z żebra Adama, a tym sposobem mu podległa, jakby nie miała właściwości.  Jakby skazana na to, co jej podadzą, pramatka wszystkich ludzi, która nie powie nie. Jest uległą w samym zamiarze boskim, który widział ją jako wynik żebra Adama. Bo przecież dopiero wtedy ten powiedział: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie zwała się niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta”. Ona nie mogła wężowi powiedzieć, nie. Brak jej było takich właściwości. A te, które posiadała, czyli przede wszystkim uległość przybliżają do pojawienia się Grzechu Pierworodnego.
Jednocześnie, jako u istoty ludzkiej musiał dziać się u niej stan, by tak powiedzieć, własnej obecności, ten wciąż obecny impuls, który mówił że ona jest, że ważnym jest jej ego. Ten pierwiastek którym przede wszystkim charakteryzowała się pierwsza żona Adama. Lecz właściwość uległości brała górę i nie powiedziała wężowi – nie, gdy ten usilnie ją prowokował. Trawiło ją z pewnością poczucie winy, gdy po jej działaniu zgodnym z właściwościami, które były jej nadane wraz z Adamem musieli opuścić Raj. Było z późno, jest już za późno, o tysiąclecia za późno.
Przy okazji ważnym wydaje mi się być również zauważenie, że wszelkie w historii sztuki przedstawienia jej postaci pozbawione są jakiegoś choćby symptomu erotycznego, nie mówiąc o zmysłowości, która przecież choćby najbardziej ukryta tkwi w każdej kobiecie, to jej libido. Znamy przedstawienia Ewy i Adama jako pierwszych rodziców, nagich w Raju, lecz owe obecności zupełnie wyzbyte są pierwiastka erotycznego. Tak jakby zupełnie obce sobie osoby. Tak jakby zdjęcia z plaży naturystów dwojga młodych ludzi płci przeciwnej, których celem jest pokazanie, że nie seks jest głównym celem ich tu obecności w czym jest, podejrzewam, duża treść racji. Przecież tu nie o to chodzi, mówię o Ewie i Adamie. Tak sobie przynajmniej wyobrażam.
W wierszu (*** „ludzi warto zawsze ubierać w kwiaty”) napisałem:

ludzi warto zawsze ubierać w kwiaty
ich konstrukcja nabiera smaku
i konieczność zdaje się do zniesienia

wiedzą o tym kobiety więc kto to napisał
że Ewa zerwała owoc?

pamiętam przytulała jabłoń
i jabłko spadło jej na głowę
przyszedł Adam i pocałował
bolące miejsce

ludzi warto zawsze ubierać w kwiaty



To swego rodzaju pogodzenie się z biblijnym faktem Grzechu Pierworodnego stanowi jednocześnie zgodę Adama na swą drugą żonę, Ewę i próbę uniesienia wraz z nią dramatu sprzeniewierzenia się postanowieniom Najwyższego. Zwróćmy uwagę, że brzmi dla nas nieco groteskowo. Tak jakby coś było nie tak, ale równocześnie jesteśmy za takim rozwiązaniem dylematu Pierwszego Grzechu. Nasze poczucie sprawiedliwości namawia nas do choćby wzięcia współodpowiedzialności za pierworodne grzeszne zdarzenie tego, co się poczyniło.  
Bo można też wyobrazić sobie taką sytuację. Przecież podczas feralnego zdarzenia, jak mówi Biblia, Adam był tuż obok. Wąż zwraca się do Adama z propozycją nieśmiertelności i poznania drzewa wiadomości dobrego i złego. Co on na to? Jakie jego argumenty? Jako bezpośrednio stworzony przez Boga, nie powinien mieć problemów. Jego właściwości powinny wystarczyć. Tym niemniej powinniśmy go widzieć jako wcześniejszego męża Lilith i obecnego Ewy zachowując naszą chronologię. Ostatnia miłość jest zawsze pierwsza. I co by poczynił on?
Umówmy się przy tym, że Adam nie jest poetą, który szuka wszelkich intuicyjnych i racjonalnych rozwiązań. Jest mężczyzna z krwi i kości, jakim stworzył go Bóg.
A zatem: „ Owoce  z tego drzewa jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli”. Adam rozejrzał się po Raju. Wszystkie drzewa były równie piękne, jak to zakazane. Nie wiedział początkowo o co chodzi Stwórcy. Gdy przyjrzał się bliżej owemu zakazanemu drzewu stwierdził, że niczym w zasadzie się nie różni, nic w nim szczególnego. Gdy jednak począł przyglądać się bliżej, wezbrała w nim intuicja, czemu to drzewo dla Boga jest tak ważne. Przyszedł do niego szatan i zaproponował. Kusił w słowach o czymś dotąd mu nie znanym, jakieś dobro i zło, i śmierć. Spojrzał jednak na swój ogród, bo tak go postrzegał, na to ( intuicyjnie: dobro) które działo się jego udziałem, choć nie wiedział tak o tym i żal mu się zrobiło zmieniać ten stan rzeczy. Bo z pewnością powiedzenie wężowi tak, z tym się wiązało. Ta sytuacja, kiedy mógł bez problemów wylegiwać się pod drzewem, wokół było słońce, owoce do jedzenia na sięgnięcie ręki. Broni się więc nasz Adam jako prowodyr Grzechu Pierworodnego. To nie dla niego pomysły węża. Jego właściwości całkowicie temu nie sprzyjają. On poza tym obok siebie by chciał widzieć postać Lilith, która będzie kobietą pełną cech seksualnych, nie tak jak Ewa.
Pozostaje jednak ona, Ewa, osoba z jego krwi i kości, której on nadał imię. Osoba nieco aseksualna, a pełna myślenia o swym potomstwie, które za pośrednictwem postaci Kaina i Abla nie rysuje się wesoło. To już dalsze zdarzenia. Nie rysują się ciekawie. Ale to już pomysł na nową wypowiedź.








Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora