Ta Julia przywieziona w teczce jest kłótliwa jak każdy Kapulet
i nie planuje samobójstwa z miłości do kogoś z Montekich.
Jest wyniosła i pewna swojego nieróbstwa. Zamiata korupcję
pod dywan, bo od tego bywa. Przyleciała na miotle, aby zamieść
przed sobą. Nie ma natchnienia do porządków. Pamiętam,
jak się zatrzymała przed sikającym kloszardem, żeby go zawstydzić.
Nawet na nią nie spojrzał. Nie przeprosił. Szli potem ona za nim,
zanim dała za wygraną. Za daleko miał ten pustostan, więc sam
poczłapał dalej. Miała takie brązowe spojrzenie na rzeczywistość,
że nikt nie patrzył tak samo. Miała takie zimne dłonie, że czuć było
ich chłód na odległość. Jak anty-dotyk. Albo gotyk dotyku. Taki bezdotyk.
Taka bezdotykowa myjnia, wyspecjalizowana w zmywaniu cudzych
głów. Ta Julia przywieziona w teczce nikogo nie przekupiła.
Gaśnie, gdy rozkwita korupcja.

Strona 1 z 9

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org