Stanisław Rogala - Świat poetycki po raz kolejny określony

Stanisław Grabowski to autor zbiorów wierszy dla dorosłych i dzieci, prozy, popularnych opracowań historycznych, opracowań krytycznoliterackich, dramatów, scenariuszy telewizyjnych, a dodajmy jeszcze – edytor i redaktor kilku setek książek z różnych dziedzin, długie lata związany z LSW, redaktor naczelny kwartalnika “Poezja i Dziecko”, twórca antologii poetyckich, reżyser-dokumentalista... Opublikował ostatnio tomik nowych wierszy pt. Jeszcze sen, który jest kolejną próbą prezentacji bardzo bogatego (od strony tematycznej i duchowej) świata poety, sygnalizowanego wcześniej jego pierwszym wyborem wierszy pt. Idę po dnie rzeki (2005).
Całą dotychczasową twórczość Grabowskiego, w jej nierzadko biograficznych odwołaniach, niejako “przeplatają” te same tematy, motywy, postaci, krajobrazy, miejscowości, tworząc w ten sposób zamknięty i konsekwentny poetycki świat. Często powracającym motywem w tej poezji są postaci ojca i matki z czasów dzieciństwa i późniejszego dorastania. Ojciec to przede wszystkim ktoś z pasją oddający się pracy, “modlący się do chleba”, radujący się każdym najmniejszym przejawem natury, nie rozpowiadający o swoich zasługach. Najbardziej intryguje nas jego ułańska przeszłość, związana z pamiętną szarżą ułanów 18 pułku pod Krojantami 1 września 1939 roku, urastająca do rangi symbolu polskości i patriotyzmu. Poświęcił jej poeta nie tylko pojedyncze utwory, ale cały zbiór poetycki  pt. Krojanty (1993) i kilka książek prozatorskich, nie wspominając o filmach dokumentalnych. Powrócił do tego wydarzenia również w tomiku Jeszcze sen. Autor jest świadomy faktu, iż jest ojcowskim spadkobiercą, wie, że nigdy nie może o tym zapomnieć. Pamięta o nim podczas swoich podróży i po Polsce, i po Europie. Np. w Warszawie szuka “w tym mieście / muru / pod którym / nie stawiano na rozstrzelanie”). Historia, zdaje się nam mówić, może w swym okrucieństwie wskazać na każdego (Krótka notatka do Katynia), od każdego zażądać “świadectwa”. Sarkastyczna jest refleksja poety, że historię piszą tylko zwycięzcy (Jedno bardzo proste pytanie).
W tomiku, podobnie jak wcześniej, poeta często przywołuje obrazy związane z matką (pochodziła z Ziemi Kieleckiej, po latach pracy przymusowej i uwięzieniu podczas wojny po 1945 roku przeniosła się na Pomorze). To ona wspólnie z ojcem jest strażniczką starej tradycji i obyczajów domowych, także prostych gestów – jak żegnania krzyżem chleba, spotkań z rodziną, stałych odwiedzin zmarłych na cmentarzu, pamięci o tym, by “kochać bliźniego swego”. Matka jest dla poety najpiękniejszym uosobieniem prostoty, radości z każdej przeżywanej chwili i cichego pogodzenia się ze światem, czego próbkę mamy w wierszu pt. Czarny ceratowy zeszyt mamy, bo okazuje się, że matka imponowała mu nie tylko wyobraźnią, ale i marzeniami, które zapisywała w owym czarnym ceratowym zeszycie urastającym do rangi swoistego testamentu.
Częste przypominanie swego dzieciństwa to dla poety nie tylko powrót do wspomnień, to przede wszystkim czas kształtowania postawy, poznawania prawdziwych wartości etycznych, które w “dorosłości” tak łatwo może zagłuszyć np. gwar wielkiego miasta, w którym zresztą poeta nie czuje się najlepiej. W wierszu Zadzwonił do mnie (z tomu Idę po dnie rzeki) wyznawał przecież:

Zadzwonił do mnie starszego
mój brat wyposażony w pracę
mieszkanie żonę córeczkę
i samochód
zapytał zdławionym głosem
jak żyć…
(…)
przypominałem sobie gorączkowo
święte rady ojca…

Należy także docenić pamięć poety, który obok zdarzeń o charakterze autobiograficznym, notuje poetyckim słowem odległe drgnienia drzew, błyski fali na rzece Drwęcy, spojrzenia dziewczyn, stare i nowe sny, te ulotne wrażenia wprowadzają do jego liryki wiele barw i wiele emocji. Stara się im być wierny, nie zapominać o nich. Np. na sugestię o wykreśleniu z wiersza czterech linijek pisze: “tak przemyślnie się ukryłem / za barykadą słów. / Który strzał / mnie trafi, / co pozostanie. / Czerep rubaszny / jak po tamtych?” (Redaktor zasugerował mi).
Oczywiście w tym bezpiecznym świecie, który symbolizuje nam rodzinny dom poety, nie brakuje odniesień zarówno do tragicznej przeszłości, jak i do współczesności, nie tylko poprzez prezentację jej negatywnych przejawów, ale przede wszystkim przez nawiązania do ludzi kultury. Wiele wierszy jest dedykowanych współczesnym twórcom, A. Bartyńskiemu, A. Grabowskiemu, A. i J. Kajtochom, Z. Majewskiemu, S. Rogali, M. Wawrzkiewiczowi. Utwory te podejmują artystyczną polemikę z widzeniem rzeczywistości przez innych twórców, są jej akceptacją lub zaprzeczeniem (Polem pełnym kąkoli Apollo biegł). Specjalne miejsce w tej liryce zajmują Zbigniew Herbert i ks. Jan Twardowski (temu drugiemu pisarz poświęcił dwa opracowania książkowe i szereg wypowiedzi prasowych) czy też greccy filozofowie – w pojmowaniu czasu jako rzeki-przemijania i trwania (u autora zbioru Jeszcze sen tę rolę pełni Drwęca – Gdzie jest to miejsce i gdzie jest ta rzeka). Heraklitejskie rzeka-trwanie-przemijanie łączy się u Grabowskiego ze świadomością postępu życia, jego nieustannego wzbogacania kolejnymi doświadczeniami. W wierszu  Pierwszy list do Stasia (tj. do wnuka) poeta przypomina  Herbertowskie nakazy z Przesłania Pana Cogito jako uniwersalne i w znacznym stopniu je podziela.
Przywoływani wcześniej twórcy pozwalają poecie umocnić swoją tożsamość pokoleniową, której ważnymi postaciami byli także Beatlesi: Starr, Harrison, Lennon i McCartney, o czym pisze w wierszu otwierającym tomik Jeszcze sen. W jego pokoleniu ich muzyki nie można pominąć. W warunkach polskich ważnymi i dramatycznymi odwołaniami historycznymi były dla niego, jak i dla milionów, konflikty społeczne w takich miesiącach jak Październik, Marzec, Sierpień:

[...]
To esencja, znak
i ikona XX wieku,
mój krzyk i mojego pokolenia,
które budził Październik,
Marzec wbił mu
nóż w plecy,
a Sierpień rozdzielił.

(Starr, Harrison, Lennon, McCartney)

Przestrzeń fizyczna jego utworów to najczęściej miasto dzieciństwa (Nowe Miasto Lubawskie), z jego brukowanymi uliczkami (np. Okólną), z piękną i tajemniczą Drwęcą, okolicznymi łąkami i lasami, oraz nieliczne odwołania do miast i krajów obcych, w których poeta bywał. To uzupełnia i pogłębia przestrzeń duchową tej poezji.
Poezja Stanisława Grabowskiego tchnie pogodną codziennością (choć pojawiają się krótkie chwile zniecierpliwienia wyrażane ironią, czy też uśmiechem), którą należy przyjmować spokojnie mimo jej niedoskonałości. Przy tym poeta świadomie unika wyszukanych metafor i “wielopoziomowych” odwołań. To także poezja swoistego zadumania nad przeszłością i współczesnością człowieka, który zna wartość przemijania. Tom Jeszcze sen z dopowiadającym podtytułem Notatki do jesiennych rekolekcji jest tego dobrym przykładem.

S. Grabowski, Jeszcze sen. Notatki do jesiennych rekolekcji, Warszawa 2011, ss. 64.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież