Zofia Litwinowicz - Skarga Heloizy

 

zamknęli mnie w czarnym habicie

płaty klasztornego muru

jak dni postne jutrznie pustka

rozwieszam modlitwy

niczym pereł sznury

 

splotłam mój warkocz złoty

i ukryłam pod chustą

złoto ciemnieje

czernieje w ukryciu

 

zabrałam słońcu dojrzałemu jak owoc

ramię jego i promień

za krótkie są dla rąk naszych w habitach

 

jak myślisz Abelardzie

ile jeszcze upłynie nieszporów

zanim przestanę cię kochać

 

Abelardzie muszę ci się poskarżyć

 

przebranie oblubienicy Chrystusa

przyrosło mi do ciała

ale nie do duszy

powołanie moje niereligijne co prawda ale bardzo silne

niczym ramiona dębu

na którym mnie kochałeś

całym żarem Paryża rozgwieżdżonego jak noc

 

zapomnij o szaleńcu Bernardzie i jego urnie Clairvaux

zapomnij jak zapomina się imiona lecz pamięta twarze

przybądź do dawnej złotej Heloizy

w czarnym zamkniętej habicie

jak w klatce ptak o piórach co ze słońca są

 

przybądź Abelardzie

tak bardzo tego chcę

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież