Zofia Korzeńska - Pasje ponad stan

Anna Błachucka, utalentowana i znana poetka, animatorka kultury (prowadzi młodzieżowe ze-społy literackie), autorka kilku zbiorków poezji, limeryków, fraszek, a zwłaszcza ciekawych nowo-czesnych sonetów, członek ZLP zaprezentowała ostatnio tom prozy pt. Kaprys i inne opowiadania („U Poety", Kielce, 2010).
Zdumiewają nas te opowiadania swoistym urokiem i oryginalnością, i to nie z racji udziwnionej formy, modnie splątanej konstrukcji czy szokującego języka (np. wulgarnego) lub enigmatycznej fabuły i mglistości sensu, jak to czasem bywa we współczesnej prozie, lecz z powodu niezwykłych tematów, jeszcze niewyeksploatowanych w literaturze, i z powodu głębi duchowej. Te opowiadania są po prostu ciekawe, dobrze napisane. Niewątpliwie objawia się nam prozatorski talent.
Proza Błachuckiej plasuje się w jednym z najbardziej żywotnych nurtów literackich w Polsce, w tzw. nurcie wiejskim, zwanym też autentyzmem. Jego twórcy (S. Czernik i J. B. Ożóg i kilku innych wykształconych pisarzy ze wsi) w latach 30. XX wieku z trudem i wielką determinacją przedzierali się ze swoimi propozycjami, a więc z problemami i metodą opartą na prawdziwości doznań i obser-wacji życia. Nowość polegała głównie na tym, że wprowadzali oni do literatury ogólnonarodowej tematykę wiejską: obyczajowość wsi, mity, legendy, a przede wszystkim prawdę psychologiczną ludzi ze wsi, ich bogactwo uczuciowe i duchowe, całą bujność ich życia wewnętrznego. Autentyści wykazywali jako pierwsi zainteresowanie badaniami psychologicznymi Freuda, analizą psy-chologiczną, problemami nieświadomości czy podświadomości, psychologią głębi Junga, jego teorią archetypów i pamięci zbiorowej, przekazywanej z pokolenia na pokolenie, antropologią kultury, prehistorią itp. Nie było łatwo tym pisarzom przebić się w owych czasach przez mur nie-chęci, a nawet wzgardy, jak pokazuje na konkretnych przykładach ówczesnej krytyki literackiej Ali-cja Moskalowa w książce pt. Autentyzm polskiej poezji międzywojennej (Warszawa 1979). Tematy-ka wiejska uchodziła wtedy za coś niższego, a pisarze ze wsi nazywani byli pariasami. Ludzi ze wsi uważano za niegodnych uwagi, a przede wszystkim za szarą masę, nie mającą nic do wniesienia do literatury. Problem dotyczył nie tylko poezji, ale także prozy o tematyce wiejskiej, która mimo utrudnień bujnie się rozwijała przed II wojną światową, ale przede wszystkim po wojnie. Ten nurt przetrwał do dziś i bujnie się nadal rozwija, choć był wypierany szczególnie przez bardzo głośną w okresie międzywojennym i po wojnie awangardę, z Przybosiem na czele. Obecnie nurt wiejski jest jednym z zasadniczych prądów literackich w Polsce i wsławia naszą literaturę na całym świecie. Zali-czają się do niego tacy wielcy pisarze, jak – oprócz Jana Bolesława Ożoga – Tadeusz Nowak, czy Henryk Jachimowski, Wiesław Myśliwski, kielecki pisarz Ryszard Miernik. Na ziemi świętokrzyskiej dziś pałeczkę przejmuje pokolenie nieco młodsze, do którego należy m.in. Zdzisław Antolski, Stani-sław Rogala, a ostatnio dołącza do nich z udaną i ciekawą prozą Anna Błachucka.
Przyjrzyjmy się bliżej jej opowiadaniom. Przede wszystkim zwraca uwagę jej bogactwo tematycz-ne. Każde opowiadanie to inna tematyka, inny problem. Ale nade wszystko przyciąga uwagę w tych opowiadaniach głębia uczuciowa i jakaś delikatność prezentowania tematyki ludzkiej natury. Bła-chucka z wielkim znawstwem, czy raczej intuicją pisarską, z ogromną subtelnością penetruje ludzkie wnętrza, odsłania jak rzadko kto zakamarki duszy swoich bohaterów; umie się wsłuchać w ich szme-ry, a czasem i niemy krzyk serca. Umie u nich dojrzeć wielką wrażliwość, często utajoną, jak np. u bohaterów opowiadania „Nie przeszkadzać" pokazuje wzajemną czułą miłość małżeńską, wyznaną sobie dopiero w starości. Autorka w subtelny sposób odsłania te uczucia i wzrusza tym czytelnika. Potrafi z wielkim wyczuciem rysować jakby mapę ludzkich uczuć, ich stopnie i zakresy oraz trwałość tych uczuć czy pragnień w duszach bohaterów. A równocześnie godne uwagi jest to, że nie ma w tym opisie przesady i sentymentalnej ckliwości. Jest prostota relacji, pokora w przyjmowaniu swego losu u bohaterów. Ta właśnie pokora zadziwia i czyni ich wielkimi. Jest to ich dramat autentycznie wewnętrzny, bez większego krzyku na zewnątrz, choć autorka umie pokazać ich ból i dynamizm cichego przeżywania.
Bogactwem, ale równocześnie kulą u nogi tych bohaterów są właśnie ich pasje (przeważnie ukryte), ich upodobania, zamiłowania, różne ukochania, nawet kaprysy. Czasem te zepchnięte do podświadomości pragnienia, które w normalnych warunkach nadają życiu sens, porządkują to życie, dla tych bohaterów stają się udręką. Taki imperatyw życiowy bohatera staje się w końcu kom-pleksem – jako przeszkoda w normalnym życiu, w wykonywaniu swoich środowiskowych obowiąz-ków. W opowiadaniu „Pożar sumienia" większość ludzi na wsi dobrze prowadziła swoje gospodar-stwa, wszystko się im wiodło, natomiast główni bohaterowie utworu klepali przysłowiową biedę, bo zamiast pilnować robót polowych czy domowych oni zajmowali się literaturą. Czuli się przy tym winni z powodu zaniedbywania swoich obowiązków. Inni członkowie rodziny, próbujący dbać o sprawy bytowe, też się obwiniali, że sami zmarnowali swoje zdolności i najbliższym uniemożliwiali rozwijać talenty. Tak czy owak wszystkich dręczyło sumienie, a ich zamiłowania przerastały ich możliwości, ich sytuację.
Pisarka tropi też w sposób rzadko spotykany w literaturze sprawę dziedziczności tych dyspozycji u bohaterów. Chodzi tu o zdolności artystyczne, głównie o talent muzyczny i zamiłowania literackie. Te wrodzone zdolności są dziedziczone i przechodzą z pokolenia na pokolenie, z czego bohaterowie lub ich bliscy zdają sobie dobrze sprawę. Autorka mocno to podkreśla w takich opowiadaniach, jak Napój z grenadilli, Pożar sumienia, Mleczne wspomnienia. Właściwie większość jej bohaterów jest obdarzona talentem muzycznym. Ich pasją jest muzyka, choć ich sytuacja życiowa nie pozwala na pełną realizację tej pasji. Podobnie jest z tymi, których literatura pochłania. Są to biedni ludzie ze wsi, czasem z warstwy robotniczej czy drobnourzędniczej, drobnomieszczańskiej. Oni nie mogą so-bie pozwolić na takie „zachcianki", jak określa je jedna z bohaterek, ale i nie mogą bez nich żyć. Pa-sje ich przerastają. Na zdrowy rozum, według wszelkiego rozsądku, nie powinni ulegać tym siłom wewnętrznym natury, a ulegają, a jeśli nie ulegają – też cierpią, bo niespełnienie się człowieka rów-nież rujnuje życie.
Błachucka, wiedziona swą niezawodną intuicją pisarską, dostrzega w swych opowiadaniach jesz-cze jeden problem ludzkiego losu – jakąś tajemniczą siłę, która ludzi popycha do pewnych czynów, siłę wyższą, która o ich życiu decyduje, która „układa" ich los. Pewne niezamierzone, nawet niechciane decyzje, czyny, czasem uczucia – zmieniają życie nie tylko jednego bohatera, ale podobne wydarzenia i „przypadki" powtarzają się w kilku pokoleniach. Można nazwać ten wątek w twórczo-ści A. Błachuckiej metafizycznym. Jakąś niezbadaną moc, jakieś głębsze pokłady ludzkiej psychiki, która rządzi bohaterami, jakieś fatum – pokazuje Autorka w opowiadaniu „Kasztany". W dwóch pokoleniach młodzi chłopcy giną w podobnych okolicznościach, związanych z kasztanowcami i kasztanami. To pociąga za sobą całkowitą zmianę życia tych, którzy poczuli się winni, choć nie chcieli śmierci bliskich.
Pisarka nawiązuje tu do motywów wielkiej literatury dotyczących ludzkiego przeznaczenia, które jest silniejsze od zewnętrznych sił życiowych. Wyczuwa się echa tragedii klasycznych (np. Sofokle-sa), echa tematów Szekspira (opowiadania Błachuckiej są mocno udramatyzowane) albo echa baśni Andersena, opartych na realiach życiowych, czy echa prozy Gogola, Czechowa: ludzki los, jakaś siła wyższa, coś, nad czym człowiek nie ma władzy, oraz potęga psychicznych potrzeb człowieka. Pro-blemy bohaterów opowiadań Błachuckiej są równie wielkie – na ich miarę wielkie. Jej bohaterowie też mają zaszczepionego „bakcyla niepokoju", który ich zmusza do tego, że życie podporządkowują swoim pasjom lub wrodzonym zdolnościom.
Warto by się przyjrzeć szczegółowiej niektórym problemom z opowiadań Błachuckiej. Duże za-interesowanie budzi oryginalne opowiadanie pt. Mleczne wspomnienia. Oprócz muzycznych zdolno-ści bohatera i perypetii z tym związanych zwraca uwagę niezwykłe jego przywiązane do zwierząt domowych. Znamy doskonale z literatury miłość do koni i silną więź między nimi a ich panami. Po-wszechna jest też w literaturze miłość między człowiekiem a psem czy kotem. Na ten temat powstały wielkie dzieła światowe, koty i psy związane są z wielkimi nazwiskami pisarzy. Natomiast przywią-zanie do krów i bliska z nimi więź uczuciowa to coś nowego w literaturze. A Błachucka pokazała to znakomicie. Tyle jest ciepła uczuciowego w tym opowiadaniu, tyle prawdy uczuć człowieka żyjące-go w bliskiej więzi z naturą. Ludzie na wsi są mało wylewni, wstydzą się okazywania uczuć wobec osób najbliższych, poskramiają je, choć mają wielką potrzebę dzielenia się tymi uczuciami, więc przekazują swą czułość i troskę zwierzętom, z którymi wiąże ich życie. Zwierzęta często są żywi-cielami rodziny, jak w wypadku koni, którymi ludzie pracują, albo krów, od których mleko stanowi główne źródło dochodu. Tak jest w „Mlecznych wspomnieniach". Krowy są naturalnymi towarzysz-kami życia, przed nimi można się wypłakać, wyżalić, bo przed ludźmi nie zawsze się udaje. Kilkuna-stoletni chłopiec odziedziczył przywiązanie do krów po ojcu. W dodatku, kiedy matka wyszła po-nownie za mąż, on został sam w domu. Ten młody człowiek szukał uczuciowego ciepła, gdzie mógł, a więc u zwierzęcia, któremu się mógł w skrytości wyżalić, nawet mógł się przed nim popisać swym talentem muzycznym, swoją potrzebą duchową. Autorka niezwykle głęboko i wnikliwe pokazała ten naturalny uczuciowy problem wrażliwego osamotnionego chłopca ze wsi. I to poczucie odpowie-dzialności człowieka za krowy, które darzą go zaufaniem.     
Innym z ciekawszych tematów w tomie opowiadań Błachuckiej jest los kobiety ukrywającej swe zamiłowania i pasje w opowiadaniu Czarna suknia. Jest to dramat wewnętrzny polegający na kon-flikcie roli: roli kobiety jako żony i matki oraz roli kobiety jako utalentowanego człowieka, mającego swoje potrzeby twórcze, swoje twórcze wizje i marzenia. Bohaterka boleśnie przeżywa tę kolizję obowiązków: z jednej strony matki i żony a z drugiej potrzebę i siłę swoich uzdolnień i zamiłowań, które próbuje częściowo realizować w ukryciu, popadając nawet w konflikt sumienia, kiedy dopusz-cza się kradzieży dla spełnienia tych pragnień. Dręczyło ją też sumienie, że kosztem rodziny próbuje realizować marzenia. W sumie jest nieszczęśliwa, bo jako utalentowana projektantka damskich kre-acji nie może się spełnić. Ta potrzeba spełnienia się to problem powszechny kobiet wszystkich cza-sów i temat licznych utworów literackich. Ostatnio na ten temat ukazała się książka Juraty Bogny Serafińskiej pt. „Orbita światła" – kobieta odkładająca swe zdolności i swoje potrzeby twórcze na drugi plan z powodu miłości do mężczyzny. Jakież to powszechne nie tylko w naszej kulturze, ale właściwie we wszystkich kulturach wszystkich czasów. W literaturze angielskiej na ten temat obficie się rozpisuje laureatka Nobla – Doris Lessing. Jak widzimy, Błachucka i w tym temacie nie pozostaje w tyle i swoje podjęte zadanie traktuje nie powierzchownie. Głęboko i z wyczuciem wnika w każdy problem, który sprawnym piórem opisuje, wykazując bystre oko, spostrzegawczość, wrażliwość, wyczulenie na „inność" każdego człowieka. U niej nie ma tu banalności.
Autorka pokazuje jeszcze jedną stronę ludzkiej natury: niezwykle rozwinięte określone zmysły u pewnych ludzi, np. zmysł powonienia. Do tego stopnia bywa to siłą, że decyduje o ich losie, jak w wypadku bohaterki „Słodkiego życia", marzącej o wyrwaniu się z warunków wiejskich, gdzie jej dokuczał odór wydzielający się z odchodów zwierzęcych. To są właśnie te bardzo indywidualne in-stynkty, urazy, potrzeby, pragnienia.

Podsumowanie

Błachucka jako pisarka włącza się w najbardziej prężny nurt literacki naszych czasów, nurt tzw. wiejski, i to włącza się z oryginalną i wartościową swoją literacką wizją. Wprowadza do literatury nowe tematy związane głównie z wsią. Odważa się pokazać bohaterów ze wsi jako ludzi ciekawych, niezwykłych, obdarzonych pasjami, dużą wrażliwością, utalentowanych. Pokazuje ich w sposób bar-dzo zindywidualizowany jako ludzi przeżywających głęboko swoje uczucia i problemy wewnętrzne, np. miłość nie tylko erotyczną, ale także miłość do rodziny, do ojczyzny, serdeczne przywiązanie do zwierząt. Autorka zadaje kłam temu, że ludzie ze wsi lub z warstw biedniejszych to prostacy i nic głębszego nie potrafią przeżyć albo zrozumieć, jak często się uważało. Pokazuje, że ci ludzie posia-dają wrodzone, zniewalające ich zamiłowania i zdolności oraz głębokie duchowe potrzeby.
Autorkę cechuje zrozumienie tych ludzi, współczucie dla ludzkiej doli i niedoli, solidaryzowanie się z nimi, z ich biedą nie tylko materialną, ale udręczeniem duszy. Wnikliwie, choć bardzo dyskret-nie, odsłania te ludzkie biedy, ludzkie wnętrza, ludzkie rany, tajemnice ich serc. Jej bohaterowie są godni tego zrozumienia i literackiego opisu. Ich los podnosi do rangi wielkich dramatów. Dlatego pisarka ta zbliża się do wielkiej literatury, w której jest ukazana ludzka odwieczna kondycja.
Postacie prozy Błachuckiej są żywe, prawdziwe, wzięte żywcem z życia, co sama podkreśla; są zindywidualizowane, tchnące autentyzmem aż do zdumienia, nie ma w nich miernoty i miałkości czy nijakości. Nie ma tu postaci banalnych
Język tych opowiadań jest prosty, klarowny, precyzyjny, ale bogaty, giętki, często autorka sięga do mowy potocznej, nawet do slangu młodzieżowego, a więc jest to autentyzm i w tym zakresie. Zdania robią wrażenie wyważonych, wynikających logicznie jedne z drugich i koniecznych. Nie czuje się tu żadnej zbędności językowej. To samo można powiedzieć o ogólnej strukturze poszczególnych utworów. Kompozycja jest najwyraźniej przemyślana, wszystko zmierza do założonego celu. To pisarka, która ćwiczyła styl na kompozycji tak precyzyjnej, jak współczesny treściowo i artystycznie, ale oparty na zasadach tradycyjnych, sonet, w którym niby wszystko jest wymierzone, a równocze-śnie nie brak swobody nowoczesnych rozwiązań, np. rozluźnionych rymów, czy przerzutni. Podob-nie jest w tej prozie – równoczesny rygor i swoboda rozwiązań.
Główną wartością tej prozy jest jej przesłanie ideowe. Zwyciężają w niej wartości wyższe i dobro. Bo mimo że Autorka ukazuje i złe, i dobre strony ludzkiego życia, to w sumie dominuje pozytywne nastawienie do świata. Mimo dramatów, bólu, cierpienia – wyraźnie góruje dobro, bo ostatecznie ludzie wybierają dobro, choćby w pragnieniach. Przeważa głębsza moralność. Wiara i Bóg, miłość do drugiego człowieka, do rodziny, także rola piękna, sztuki – to podstawowe wartości, którymi się kierują bohaterowie.
Koniecznie trzeba się z tą prozą zapoznać i propagować tę twórczość, bo czytanie jej daje satys-fakcję i korzyści duchowe.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież