Waldemar Michalski - Poezja moralnych dylematów

Ryszard Kornacki należy do poetów pokolenia „wojennego". Urodził się 28 września 1940 r. w Lublinie. Tu ukończył znane Liceum Ogólnokształcące im. Jana hetmana Zamoyskiego (absolwentem tego Liceum był m.in. Józef Łobodowski) i podjął pierwszą pracę nauczycielską. Debiutował w 1959 r. wierszem Moment w dodatku „Kultura i Życie" do lubelskiego dziennika „Sztandar Ludu". W 1962 r. przeniósł się do Międzyrzeca Podlaskiego, gdzie założył rodzinę a dojeżdżając do Lublina ukończył w 1977 r. studia polonistyczne na Uniwersyteckie im. Marii Curie-Skłodowskiej. Pierwszy tom jego wierszy pt. Wyjście z ciszy ukazał się w 1973 r. a wydany został przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Międzyrzecu Podlaskim. Dotychczas opublikował siedemnaście książek poetyckich. Jest także autorem baśni i opowieści z Podlasia pt. Czarna róża napisanych wspólnie z żoną – poetką i prozaikiem - Krystyną Kornacką ( książka miała dwa wydania 1993 i 2005). Jego autorski dorobek wzbogacają publikacje eseistyczne, monograficzne, słownikowe, antologie i biografie. Kornacki jest jednak przede wszystkim poetą. Za wiersze otrzymywał znaczące nagrody i wyróżnienia, m.in. w rybnickim i wałbrzyskim turnieju „O złotą lampkę górniczą" (aż czterokrotnie 1984,1985,1986,1988), w Gdańsku podczas festiwalu „Czerwonej Róży" (1987), w Łódzkiej Wiośnie Poetów (1991), w lubelskim konkursie im. Józefa Czechowicza (dwukrotnie 1976, 1987).

Wiersze Ryszarda Kornackiego były tworzywem czterech spektakli teatralnych: Wszystkie wątpliwości świata (Teatr na Targówku, Warszawa 1986), Puszka Pandory, czyli cicha zabawa w człowieka (Teatr Zwyczajny, Warszawa 1988), Ziemia wymaga naszej spowiedzi (Teatr im J. Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim, 1990) oraz Niebieskie konie (Szczawnicki Teatr Studyjny „Droga", Szczawnica 1992).

 

Sława Przybylska po lekturze jego wierszy napisała: Wiersze muszą przemawiać do wyobraźni, wtedy stają się siłą, stają się POEZJA, są niezniszczalne. Taką siłę posiada poezja Ryszarda Kornackiego. Poeta stara się wyrazić Życie, które traktuje jako akt tragicznej odwagi. Człowiek rodzi się, dojrzewa, umiera. W tych trzech poetyckich wymiarach Ryszard Kornacki szuka prawdziwego człowieka, prawdziwej miłości, prawdziwej nadziei (ze wstępu do programu teatralnego Ziemia wymaga naszej spowiedzi. Teatr im. J. Osterwy. Gorzów Wielkopolski 1990).

Stanisław Stanik publicysta i redaktor „Słowa Powszechnego" o poezji Kornackiego pisał m.in Przede wszystkim poeta okazuje się twórcą dojrzałym, w którego wierszach nie ma ani jednego zbędnego słowa, a słowo słowu nie przeczy. Powściągliwość w wyrażaniu się świadczy o umiejętności selekcjonowania i trafnego wyboru, mądra pobłażliwość dla różnych form bytu dowodzi zgodności ze światem, wydaje się wskazywać na opanowanie swego wnętrza do granicy, przed którą otwierają się uczucia innych („Słowo Powszechne" nr 76 z dn. 18 maja 1992 r.).

Krąg spraw i problemów obecnych w tej poezji podpowiadają już same tytuły poszczególnych tomów wierszy, a więc m.in. Szukanie człowieka (1975), Złote słońce słowa (1980), Puszka Pandory (1985), Zapis dnia (1990), Wszystkie wątpliwości świata (1994), Na krawędzi absurdu (1995), Na krawędzi cienia (2003), Dojrzewanie słowa (2009). Kornacki nieustannie wierny jest problematyce moralnej. Dotyka tematów newralgicznych, trudnych, rzadko obecnych we współczesnej poezji. Świat, w którym żyjemy narzuca dziś kryteria wartości przede wszystkim natury ekonomicznej. Prawda, piękno, uczciwość, bezinteresowność wydają się być zastępowane wyznacznikami dyktowanymi przez podaż, zysk, opłacalność. Sztuka zawsze była wierna naturze i prawu naturalnemu. Centralnym ogniwem tego prawa był i jest niezmiennie człowiek, wraz z jego relacjami do innych ludzi i otaczającej natury. Przemijają wieki a nadal pozostaje aktualne pytanie wyśpiewane w tłumaczonych przez Kochanowskiego Psalmach: Czego chcesz od nas Panie za Twe hojne dary?. Metafizyczny aspekt sztuki i wartości ponad materialne, które człowiek tworzy lub reprezentuje są wyznacznikami trwałych dokonań także artystycznych. W krąg spraw najbardziej decydujących o naturze człowieka, a więc spraw moralnych, wpisuje się twórczość poetycka Ryszarda Kornackiego. „Szukanie człowieka" w dzisiejszym wymiarze ekonomicznym świata nie jest wcale sprawą obojętną, ani banalną. Psychologia i socjologia mówią o kryzysie nie tylko rodziny ale i osobowości człowieka. Pytania zawarte w wierszach autora Wszystkich wątpliwości świata  o nasze miejsce na ziemi jest niezwykle dramatycznie aktualne. Pisze poeta:

 

W internecie mam

własną wyspę ocalenia

ale czy to jest nowy sens

złoty środek

w tym samym trwaniu?

(Obawa z tomu Na skraju cienia).

 

Wątpliwości, pytania, dylematy moralne to codzienność współczesnego myślącego człowieka. Daje temu wyraz także poezja Kornackiego, będąca zapisem i wrażliwości i uniwersalności jego pisania. Niczym słowa współczesnego psalmu brzmią wyznania z wiersza Kornackiego:

 

Panie mój oliwny

wielki i nieśmiertelny

opuściłem siebie

i świat

który we mnie

urastał do miar

zbawienia

(Panie mój oliwny z tomu Podlasie struna czysta).

 

Twórczości poetyckiej autora Wszystkich wątpliwości świata wydaje się patronować Tadeusz Różewicz i jego szkoła „poetyckiej moralistyki". „Szukanie człowieka" i wiara w „złote słońce słowa" stały się przesłaniem i programem literackiego działania Kornackiego – poety, który „wychodząc z ciszy" w 1973 r. stanął twarzą w twarz ze światem przypominającym otwartą „puszkę Pandory".

 

Czy prawdą jest, że synonimem miłości stała się dziś brudna strzykawka, a krzyki o wolność zagłuszają jedynie pustkę naszego wnętrza i alienację – nawet z „miłosnych pocałunków" wyrastają „lasy krzyży". „Cyfry milczą" – stwierdza poeta – „świat cały jest pod kroplówką"!

Tom wierszy „Puszka Pandory", bilansujący doświadczenia i refleksje poety z początku lat osiemdziesiątych, wyraźnie ujawnił obcą dotychczas jego poezji nutę katastroficzną. „Złote słońce słowa" czyżby miało się stać „słowem zawiści"?:

 

słowo zawiści

zapuszcza korzenie

niczym oślepły

kolec wyobraźni

nie wierząc modlitwie

ptakom ani sobie

(o przyjaciele moi).

 

Wspomniany tom Puszka Pandory odsłonił jeszcze inny moment literackiej biografii Kornackiego: zauroczenie poezją Czechowicza! Bliska Czechowiczowi dewiza: „ars longa, vita brevis" stała się także przesłaniem wielu wierszy Kornackiego. Czechowiczowskiej proweniencji jest na przykład wiersz pt. w poszukiwaniu wyjścia, będący wyraźną aluzją do czechowiczowskiej inwokacji:

 

mam czterdzieści cztery

lata

i uległem

tragicznej katastrofie

w natłoku

administracyjnych kwestii

zagubiono moją

romantyczną kartę

przeznaczenia

teraz chodzę

od biurka jasnowidza

do kartoteki Różewicza

i pytam

czy zacząć od początku

jeśli tak

to może od dzieciństwa

(w poszukiwaniu wyjścia).

 

U Czechowicza „nieskończony przemian ruch" zablokowany został przez „sobowtór człowieka". U Kornackiego człowiek jak karta zagubiony zostaje w administracyjnym natłoku. Nie ma karty, nie ma człowieka! „Nasze czasy biurokracja" – zauważył inny poeta – system, z którego wyszliśmy tak moralnie poturbowani, wartościował ludzi według notatek zawartych w odpowiednich kartotekach. Rehabilitacja to także przypomnienie czasów pohańbienia:

 

sąd ostateczny

nie ukoi winy

aniołów struganych

na potrzebę chwili

i nie znajdzie domu

krótkowzroczny ślepiec

chyba że naprawdę

najcenniejszy kamień

upadnie skrwawiony

(xxx w bezgranicznej samotności).

 

W nowszych wierszach Kornackiego – np. z tomu Zapis dnia czy Dojrzewanie słowa „czarna nuta" lirycznej refleksji zostaje wyciszona a nawet zdominowana melodią okolicznościowej piosenki, czy tekstu „z dedykacją", bo:

 

Temperatura na razie w normie,

ciśnienie nie skacze

jak zwariowane

(choć spodziewane zmiany).

Słowom nie migotają

przedsionki

a rym powrócił

zgodnym rytmem

do melodii metafory.

(Operacja  z tomu Dojrzewanie słowa).

 

Coraz częściej dochodzi do głosu także „melancholia wspomnień", kontemplacja lat i znaków młodości. Czy jest to tylko ucieczka do krainy „dziecięcej ułudy"? Raczej nie, to przede wszystkim szukanie w pejzażu młodości urody świata i znaków jego trwałości. Pojawiają się wiersze odwołujące się do motywów podmiejskiego pejzażu Lublina, Kazimierza nad Wisłą czy Międzyrzeca Podlaskiego. Dominuje w nich głos człowieka, „który nie zamierza jeszcze zmieniać ziemskiego adresu", ale uświadamia sobie, że

 

Przemijanie – słowo najstarsze

najwcześniej spostrzeżone

nieuchwytne

jak chwila jak wiek:

podpisuję się pod tym słowem

(Wspomnienie).

 

Miłą niespodzianką dla miłośników poezji Kornackiego stały się tomiki wierszy szczawnickich pt. Słoneczna galeria przyrody (1993) oraz Romeo, Julia i Czas  (1997).. To wiersze o kontemplacji pejzażu Pienin i miłości, która nie zna granic ani kalendarzowego czasu. Bo Romeo i Julia są wiecznie żywi i obecni wśród nas. Tom wierszy szczawnickich otwiera zaś piękny wiersz pt. Modlitwa-prośba, oto jego fragment:

 

Wybacz  nam Panie wszystkie nasze winy

dni głupio przeżyte i przegrane noce

ślepotę patrzenia, niespełnione czyny,

marność naszą, próżność, zadufaną w sobie.

 

Słowa godne codziennej modlitwy. Już we wczesnej twórczości Kornacki dawał wyraz zainteresowaniom sprawami metafizycznymi, sakralnymi, ale nigdy tak bardzo, jak w tym wierszu modlitwa prywatna stała się społecznym przesłaniem.

Niezwykle konsekwentna jest w całej poezji Kornackiego postawa podmiotu lirycznego, który niczym listonosz niesie swoje serce – znak wiary i zostawia je czasem choćby „pod progiem". „Puszka Pandory" i „złote słońce słowa to jakby znaki dwóch mocy, które w tej poezji wiodą bój o … człowieka. Poeta nie rozstrzyga walki, nie przesądza jej finału, nie daje recepty – zapisuje jedynie fakt zmagań. Ta walka trwa w każdym z nas i my jesteśmy jej sprawcami i sędziami.

 

Wielebny ojcze

który przypominasz mi

bryłę węgla

miej mnie w opiece

jak czarną owcę

na zielonej hali raju

(Spowiedź)

 

W słowach tej poetyckiej prośby wydaje się być zakodowana odwieczna wiara w nieśmiertelne trwanie, porządek i ład świata, będący poza zasięgiem sprawczym człowieka. Jesteśmy tylko żeglarzami między dwoma brzegami – podpowiada poeta i melancholijnie zauważa:

 

Nigdy do końca spokojni,

nigdy do końca spełnieni

umieramy z nadzieją

bliskiego brzegu ocalenia

(Umieramy od nadziei z tomu Dojrzewanie słowa).

 

W wielu podobnych wierszach Kornackiego zawarte jest jednak przekonanie o mocy człowieka tkwiącej w słowie – słowo może zabijać, ale też ratować życie. Nie dziwi fakt, że pojawia się w twórczości tej także autoanaliza poetyckiej działalności oraz przestroga w rodzaju:

 

Pamiętaj,

że niepokorny język,

który do krwi przygryzasz,

może zaświadczyć

przeciwko tobie

(III spotkanie z Panem Cogito z tomu Dojrzewanie słowa).

 

Strukturę poetyckiej mowy Kornackiego cechuje przede wszystkim delikatny liryzm posługujący się wypowiedzią opartą na wiązaniu przelotnych, codziennych sytuacji i naturalnych skojarzeń, np. w śniegu migotliwym przegląda się czułość nieba i ukradziona czerwień jest na policzkach, czy: wieczór w sercu narasta niczym ciasto w dzieży lub: do stóp łasi się wspomnienie jak ból reumatyczny. Delikatność i subiektywizm w zapisie przemijających, doznanych wrażeń nadaje utworom charakter poetyckich impresji. Wiersz często zamyka emocjonalny komentarz. Nieraz bywa nim zgrabna pointą, ciekawa sentencja, czy udana gra słów.

W poetyckiej wypowiedzi Kornackiego wyraźnie czytelne jest dążenie do naturalności, bezpośredniości wysłowienia, zawsze czystego, dalekiego od  kolokwializmów czy wulgaryzmów. Autor chce „wytrwale odkrywać swoje karty, swoje wnętrze" i robi to odważnie z autentyczną kulturą literacką. Wyraźnie akcentuje swoje liryczne „ja":

 

jestem wśród ludzi

i słowa mówię

prosto w twarz

(xxx nie ma mnie w szeregach mędrców).

 

Bohater tych wierszy okazuje się być człowiekiem dalekim od wszelkiego heroizmu i niezwykłości. Jest, według słów poety „niepozornym człowiekiem" szukającym swojego miejsca na ziemi. Nie obce są mu trudy życia, klęski, ale i radości tak ze i nadzieje. Chce być sobą i żyć w zgodzie z własnym sumieniem. Jak fatum nad refleksją liryczną tej poezji ciąży obsesja czasu i przemijania, będąca źródłem swoistego katastrofizmu: „nigdy do końca szczęśliwi, nigdy do końca spokojni"- zauważa poeta.. Czas łączy i czas dzieli, daje i zabiera. W czym więc przejawia się bezpośredniość, naturalność wręcz intymność wypowiedzi lirycznej tych utworów?  Przede wszystkim w wyciszeniu tonu emocjonalnego, nie ma tu „rozdzierania szat", nie ma natrętnego dydaktyzmu, jest nieustanne oscylowanie sytuacji poetyckich wokół codziennych spraw zwykłego człowieka. Towarzyszy temu język naturalnej mowy. Kornacki buduje obraz unikając metafor opartych na odległych skojarzeniach, używając słownictwa zaczerpniętego z mowy codziennej, czasem może nazbyt zbanalizowanej, ale nigdy nie przekraczającej powszechnie przyjętych norm kultury literackiej.

Liryka Ryszarda Kornackiego wyrasta z kontemplacji moralnych dylematów współczesnego człowieka. Artykułuje je słowem dalekim od wszelkiej brutalności czy kontestacji. Poezja ta to raczej wyciszona w tonie rozmowa, modlitwa, skarga, ale także wyraz nadziei i wiary człowieka w dobro i piękno, sprawiedliwość i prawdę. Człowiek pisany jest tu przez duże „C" i słusznie Czesław Miłosz, w liście do poety, nazwał te wiersze „mądrymi i zrównoważonymi"…

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież