Archiwum

Janusz M. Paluch - Kompleks Staszka

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Na okładce książki słynny obraz Petera Bruegla „Wieża Babel", a pod nim tytuł tomu wierszy Bogumiła Staszka: „Wszystko o moim ojcu". Nic dodać, nic ująć – otwierając książkę wiemy, o czym ona będzie. Na wszelki wypadek najpierw odkładam ją na półkę. Zastanawiam się nad relacjami z własnym ojcem… Nie dostrzegam problemów. Po kilku dniach pojawia się lęk. Muszę przeczytać te wiersze, jako swoiste memento, wszak moje już dorosłe córki patrzą czasem na mnie dziwnie podejrzliwym okiem, może widzą wzrastającą między nami Wieżę Babel niezrozumienia? Przełożony na słowa poezji kompleks Staszka, niech będzie dla wszystkich ojców ostrzeżeniem!



Bogumił Staszek traktuje książkę jako dialog ze swoją, jeszcze małą córką, wyrażając nadzieję, że kiedy dorośnie, będzie w stanie zrozumieć swego ojca. Daje nam tym samym do zrozumienia, że jego relacje z ojcem musiały być… No właśnie, jakie? A z drugiej strony, skoro adresatem tych wierszy, które mają być ponadczasową korespondencją z córką, która za kilka lat będzie w stanie przeczytać, a może dopiero za kilkanaście lat zrozumieć poetyckie przesłanie Staszka, to czy nie naruszam tajemnicy korespondencji między nimi? Chyba nie, wszak poeta zdecydował się na upublicznienie tych utworów świadomie i bez żadnego przymusu. W kilkuzdaniowym, jakże wymownym, posłowiu tłumaczy się: Narodziny córki były katalizatorem, bo tak naprawdę swoje pisanie traktuję jako rozmowę z córką (chciałbym, żeby kiedyś, kiedy będzie już dorosła, zaakceptowała je). Może i dobrze, bo za lat kilkanaście, kiedy córka dojrzeje, on nie byłby w stanie swych myśli i uczuć przekazać jej w takiej formie, jak uczynił to teraz w 2011 r.

Podmiot liryczny, to ojciec. Autor, jako ojciec. Ale w wyobraźni autora, to jest jego ojciec. Poeta chciałby, by ojciec dla niego i do niego mówił to, co on sam będąc ojcem, przekazuje w wierszach swej córce. Toż to dwie osoby w jednej! Swoista poetycka schizofrenia, zabawy, która może doprowadzić do niebezpiecznych, już prawdziwych, zapaści duszy.

Gdzie jest początek? Każda historia życia tkwi w ciemności. Kiedy odcięta zostaje pępowina, pojawia się światło, ale wszystko też dzieli się i rozrasta. Wszystko jest nie tak, jak było, nawet „miłość oddalona od ust / rozpaczliwie chwyta się wisiorka /pomiędzy piersiami jest przepaść / - zaganiasz do niej mój wzrok wygłodniałego zwierzęcia".I ten nawyk łaknienia kobiecych piersi zostaje do końca historii naszego życia. Kiedy dziecko nie znajduje tam już pokarmu, zawstydzone zawsze szuka tam schronienia, dorosły miłosnego ukojenia i upojenia pieszczotą i tajemniczym skrywanym pięknem, a starzec ciepła, spokoju i bezpieczeństwa.

Cóż w życiu, jeśli nie ma miłości, może być ważne? Wierność? Chyba tak, o takich znamionach wierności, a może o stałych jej elementach, albo o potrzebie wierności pisze poeta w wierszu „semper fideli". Jednak o znamiona mu tylko chodzi, że właściwie wiernosć jest, kiedy w szafie wisi garnitur ojca, jego protezy – był niepełnosprawny, a także na szafie samolot z zepsutym silniczkiem. Kiedy zabawka została zepsuta przez sąsiada, który nie potrafił go naprawić, w końcu samolot trafił na śmietnik, czy dlatego, że stracił znamiona wierności? Warto zauważyć, że w wierszu pojawia się postać sąsiada psującego zabawkę, a obecność ojca ukazana jest tylko poprzez wiszące w szafie elementy wierności.

W wierszach poeta chętnie posługuje się symboliką, czy może odwołaniami antycznymi. Pojawia się Telemach, Penelopa, Odys, Grupa Laokoona. Staszek nie jest w tym odosobniony, wszak poeci chętnie kodują swoją współczesność, czasem pełną dramatyzmu, postaciami i wydarzeniami, które nie wiadomo, czy były, czy się zdarzyły. My też przecież żyjemy w czasie, który kiedyś będzie mitycznym. A może nie będzie? Może skończy się czas, skończy się świat? Telemach u Staszka może być utożsamiany z nim samym lub jego ojcem. Bał się zmierzyć z codziennością. Wolał się bawić żołnierzykami, niż stanąć oko w oko z ukochaną, a później potencjalnym konkurentom utrzeć nosa.

U Staszka w wierszach działa jednak Telemachów dwóch… Gdy Telemach I nie wyruszył w podróż, to Telemach II dotarł był do ukochanej i „przepraszał za wszystko / za życie / za jego istotę // tak jakby – gdzieś – ktoś – /nie mógł ścierpieć / że istota może mieć własną istotę". Poeta nie bardzo wie, co ze sobą zrobić, co począć z tak rozpoczętą opowieścią. Wszak historia nieskończona, poeta jest i trwa, jego córka jest jeszcze małym dzieckiem. Mówi zatem na koniec: „I taka to była historia". Nie stawia jednak kropki nad „i", bo wie, że jest skazany na dalsze wiersze, którymi musi bronić się przed napierającym bezwstydnie światem. Te wiersze posłużą mu też jako swoiste alibi dla świata, dlaczego jest taki, jakby Hitlerowi i Stalinowi przyznano Nagrodę Nobla.

A jak zaszyfrowana jest prawda o ojcu? Czytając, zwróćcie uwagę na niewielkie literki kursywą – a, b i c. One mówią „Wszystko o moim ojcu" – podpowiada Staszek. Prawdę dramatyczną i smutną. Mówią o człowieku, który spłodził w miłosnym uniesieniu dziecko (a), był nieobecny, choć wierny przez znamiona obecności (b), nigdy nie przybył, choć wybierał się w podróż i był oczekiwany (c).

Bogumił Staszek, Wszystko o moim ojcu, Wydawnictwo Miniatura, Kraków 2011

 

Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Kulturalnych - akant.org
We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok