Stefan Pastuszewski - Roztargnienie

Beata Mieczkowska-Miśtak w swoim zbiorze wierszy „Drugi reżyser" jest żywiołem. Wyznaje, szkoda tylko, że tak publicystycznie, o sobie:

moja przestrzeń
wyznaczana radością
poznania
twórczym zapałem
koniecznością rejestracji
nie zawsze
ważnych rzeczy

Szkoda też, że nie chce wyjść z kokonu, choć łudzi się jej, że jest motylem (wiersz Modlitwa), naiwnej kobietki (wiersz Pięknie żyć). Wprawdzie wydaje się być żartem, gdy wyznaje, iż chce być tak głupia by umieć pozwolić staremu mężowi na kolejny wydatek, a jednak odrywa, że w moim świecie rzeki płyną w kółko.
Tak, żywiołowy humor buzuje w tej poezji. Autorka „Wyrwanych z niepamięci" radośnie bawi się słowem, przewracając na wzór fraszkopisarza typowe związki frazeologiczne i prowadząc homonimowe gry słowne
Na przykład: Księżniczki z tysiąca na jedną noc (s.29), niewytrawni słuchacze z kielichami wytrawnego wina (s.31), życie kota i życie na kocią łapę (s.40).
Ta zabawa słowem, czasem wręcz hulanka prowadząca do nikąd, zdaje się być jednak formą ucieczki przed podskórnymi problemami. A jest ich co najmniej trzy. Pierwszy to przemijanie. Widoczne na twarzach i w ruchach osób starych (wiersz: Ostatnie życzenie, Wędrówki, Czas przygotowań, Matka, Stypa), ale też skradające się niczym codzienny, nieubłagalny zmierzch. Fascynuje, bo żywioł śmierci zawsze fascynuje:

chcę dotknąć
dotykam skóry
zmarszczek wokół oczu
patrzę jak gasną gwiazdy
w twoich oczach (…)
dotykam przemijania
chłonę go całą sobą


A jednak jest ono jeszcze daleko, bardzo daleko.
Podmiot liryczny szczerze się dziwi, że w kwiecie wieku, przyjdzie mi myśleć o umieraniu. Ale nadal zbliża się z ciekawością do żywiołu starości i śmierci. I to z pozytywnym dla siebie i dla czytelników skutkiem, bowiem od matki bierze bardzo przydatną wskazówkę na starość:

patrzę w Twoje oczy
nie ma w nich lęku
jest pogodna cierpliwość
dla rzeczy nieważnych
wiesz przecież wszystko

Drugim, choć tylko szkicowo zarysowanym problemem jest troska o syna wychowanego w miłości (s. 9 i 38).
Trzecim, chyba najważniejszym, najbardziej przeżytym – sens i sposób życia. Nie mam dobrego scenariusza – wyznaje podmiot. – Spowszedniały moje wrażenia, mój świat zamknął się i poszarzał – skarży się.
Jedynym wyjściem jest chwila, kult chwili:

my w chwili
kiedy spotkały się
nasze spojrzenia
my tu i teraz 

To mało, a chciałoby się więcej. Cóż począć.

jestem
tu i teraz
niestety

To pogodzenie się z tym, co jest nie jest jednak kapitulacją. Musi, musi coś być więcej! Nirwana:

kiedy poczujesz
że to koniec
kiedy cisza zagra
wypełni przestrzeń
być przestrzenią
być w przestrzeni

Filozofia Beaty Mieczkowskiej-Miśtak nie jest więc skomplikowana, ale mocna. Tak jak u każdej zdrowej kobiety.
Jej odkrycia nie są pierwsze, ale celne. Dlatego czyta się ten zbiór z łatwością, przyjemnie. Energia autorki udziela się.
Gdyby tylko do innego, bardziej prospołecznego, a nie tak bardzo egzystencjalnego tomu przenieść wiersze – krytyki, jak Transakcja dnia, Wirtualni, Obrazek, Zbiorowa mądrość… Ale cóż… Poeci są po to, aby było roztargnienie.


Beata Mieczkowska-Miśtak: Drugi reżyser, Koszalin 2010, Wydawnictwo Alta-Press, ss. 48

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora