Krzysztof Rogucki - O naturze procesu historycznego

Przedmiotem książki MARKA WICHROWSKIEGO Spór o naturę procesu historycznego (Od Hebrajczyków do śmierci Fryderyka Nietzschego) jest analiza paradygmatów historiozoficznych funkcjonujących od starożytności do końca XIX w. Nie jest to zatem historia filozofii dziejów, lecz studium z zakresu historii idei przedstawiające ewolucję zasadniczych modeli procesu historycznego.
W rozdziałach I-II autor omówił kwestie teoretyczne, co pozwoliło mu wyróżnić możliwe stanowiska w sporze o naturę bytu historycznego. Stosownie do dwóch pojęć historii, a więc jako res gestae (dzieje rodzaju ludzkiego) i jako rerum gestarum (nauka badająca dzieje) mamy dwa typy historiozofii: ukierunkowaną metafizycznie spekulatywną filozofię historii, badającą przebieg dziejów jako całości (prawidłowości, tendencje, cele, uwarunkowania itp.) i krytyczną filozofię historii o nastawieniu epistemologicznym (wiedza, prawda, obiektywność poznania, wyjaśnianie w naukach historycznych). Wizje i sposoby rozumienia kierunku zmian historycznych i ich wartości znajdują swoje ucieleśnienie w określonej  interpretacji dziejów:         
Element wspólny zbioru interpretacji historiozoficznych oznacza grupę pytań będących pochodną najogólniejszego pytania – czy dzieje mają sens? Oto ich zestawienie:
1.    Czy historia (res gestae) może być przedmiotem doświadczenia?
2.    Czy istnieje w niej określony schemat zmiany?
3.    Czy schemat ten jest poznawalny?
4.    Czy kierunek zmienności w schemacie jest odwracalny?
5.    Czy zmianę historyczną można obiektywnie wartościować?
6.    Czy kierunek zmiany zbiega się ze wzrostem wartości pożądanych?  (s. 10). 
Zestawienie tych sześciu pytań tworzy kanwę sporu o naturę procesu historycznego, przy czym pytania 1 i 3 mają charakter epistemologiczny, 2 i 4 metafizyczny, a 5 i 6 aksjologiczny. W zależności od odpowiedzi na każde z sześciu pytań, otrzymujemy siedem paradygmatów: skrajny agnostycyzm, koncepcja historii jako chaosu, wizja niezmienności, umiarkowany agnostycyzm, model cykliczny, model linii opadającej (regres-degeneracja), model linii wznoszącej się (postęp-wzbogacenie). Na pytanie 1 odpowiada negatywnie skrajny agnostycyzm (K.R. Popper) i koncepcja chaosu (do tego modelu zaliczono poglądy W. von Humboldta). Odpowiedź pozytywna na pytanie 1, a negatywna na 2 to paradygmat określony jako wizja niezmienności (zaliczono do tego stanowiska: autora Eklezjastesa, G.B. Shawa, J.W. Goethego). Odpowiedź pozytywna na pytanie 1 i 2, a negatywna na 3 to agnostycyzm umiarkowany (J. Burckhardt, R.G. Collingwood, B. Croce, I. Berlin, R. Aron). Odpowiedź pozytywna na pytania 1-5, a negatywna na pytanie 6 to model cykliczny (Ibn Chaldun, O. Spengler, P.A. Sorokin, A. Toynbee). Odpowiedź pozytywna na pytania 1-3 oraz 5, a negatywna na 4 i 6 to  model linii opadającej (J. Ellul). Odpowiedź pozytywna na pytania 1-3 i 5-6, a negatywna na pytanie 4 to model linii wznoszącej się (św. Augustyn, Joachim z Fiore, G.W.F. Hegel, K. Marks, A. Comte). Zdaniem Wichrowskiego, wyraźne określenie czasu historycznego zawierają trzy modele: cykliczny i dwa linearne (regresywny i progresywny), łączące się z determinizmem historycznym, który głosi, iż przebieg zmian historycznych jest z góry zdeterminowany przez czynniki niezależne od ludzkiej woli. Inne paradygmaty zgodnie odrzucają determinizm w historii, zaś szczególnie ostrą krytykę tego kierunku przeprowadzili agnostycy. Sam autor przychyla się do stanowiska umiarkowanego agnostycyzmu, wedle którego historyczna Totalität jako niepodzielny całościowo ujęty proces historyczny być może posiada ukryty model zmiany, jest jednak obiektem nieweryfikowalnych hipotez, ekspresją wartości wyznawanych przez twórców tych hipotez, mających de facto status dzieł poetyckich. Z fałszywości równoprawnych poznawczo paradygmatów nie wynika jednak ich bezwartościowość, gdyż mogą one być oceniane jako różne formy kontemplacji tajemnicy całości dziejowej i tą drogą zrehabilitowane. Część genetyczno-historyczną książki zawierają rozdziały III-XVIII, których tematem są systemy historiozoficzne istniejące w okresie od starożytności do końca XIX w. będące historycznymi konkretyzacjami lub kombinacjami poszczególnych paradygmatów. Pominięto w niej dość dobrze znane w naszej literaturze przedmiotu koncepcje Hegla, Marksa, mesjanizmu, zaprezentowano za to mało znaną twórczość Ibn Chalduna i myśl H.B. Adamsa.
O ile część historyczna nie budzi zastrzeżeń, to już kryteria klasyfikacji paradygmatów historiozoficznych rodzą wątpliwości i zawierają momenty dyskusyjne. Kluczowym problemem jest sposób rozumienia procesu historycznego. Otóż wydaje się, że należy odróżnić monizm historyczny głoszący, że proces historyczny stanowi całościowy jednolity przedmiot (na tym założeniu opierają się klasyczne historiozofie: J.A.N. Condorceta, K. Marksa itp.) od pluralistycznych wizji dziejów, w których, np. rozpadają się one na szereg mniej lub bardziej samodzielnych, koegzystujących (pokojowo lub konfliktowo) bądź następujących po sobie historii poszczególnych cywilizacji (O. Spengler, A. Toynbee, F. Koneczny, A. Dugin). W tej perspektywie poznawczej idiografizm ontologiczny (E. Bernheim, E. Meyer, E. Troeltsch) – który głosi, iż rzeczywistość historyczną tworzy zbiór niepowtarzalnych faktów historycznych, pozbawionych jednak prawidłowości – może być odczytany jako wariant skrajnie pluralistycznego ujęcia historii jako całości. Nie jest też tak, że koncepcje agnostycyzmu skrajnego i chaosu są jakąś osobliwością, lecz podobnie jak idiografizm są to poglądy wynikające konsekwentnie z przyjęcia takiej, a nie innej ontologii dziejów. Z kolei paradygmat określony przez Wichrowskiego jako wizja niezmienności, chociaż jest typologicznie możliwy, to niełatwo przypisać temu stanowisku jakiś pozytywny pogląd na dzieje i chyba nie bardzo wiadomo, jak rozumieć ten typ historiozoficznego eleatyzmu. Natomiast agnostycyzm umiarkowany jest możliwy również tylko pod warunkiem przyjęcia mocnego założenia ontologicznego, że dzieje to jeden, holistycznie rozumiany proces historyczny. O ile to założenie mieści się w granicach idealizacji w odniesieniu do J. Burckhardta, to nie jest już tak na pewno w przypadku R.B. Collingwoda, dla którego historia to świadome działania ludzkie. Sądzę też, że Wichrowski zbyt pochopnie postawił znak równości między paradygmatem cyklicznym a determinizmem historycznym, albowiem jest to zależność tylko możliwa, a nie konieczna. Pomimo tych kilku zastrzeżeń,  książka Marka Wichrowskiego jest – obok wydanych ostatnio publikacji Piotra Wasyluka – jedną z najdojrzalszych i wnikliwych prób uporządkowania zawiłej i niejednoznacznej problematyki historiozoficznej w polskiej literaturze przedmiotu.  

Marek Wichrowski, Spór o naturę procesu historycznego (Od Hebrajczyków do śmierci Fryderyka Nietzschego), Wydawnictwo Naukowe Semper, Warszawa 1995, ss. 123











Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież