Wojciech Kawiński - Pochodzi z północy

Lubi drwić z innych. Ma
w sobie spore pokłady
ambicji.
Konstruuje sytuacje, często anty-
liryczne. Składa je
w słowa nie zawsze
przekonujące czytającego. Późno
w noc składa siwą brodę
na poduszkę. Ale nie śpi. Myśli,
jak się korzystnie odróżnić
od nieżywych klasyków.

Trzeba mu oddać sprawiedliwość (choć on sam
do sprawiedliwych nie należy, ale
przecież nie tam leży demokracja),
że jest bystry, oczytany, pracowity.
Ktoś powiedział: dobrze, fajnie,
fachowo - ale jednak to nie Jest to.

Nie wiem co miał na myśli.
Zapewne nie był poetą.1 zapewne
nie lubił kontrastów
i cytatów.

Ja, przyznaję skrycie,
że lubię kilkanaście jego nie-
lubianych stron.
Bez wzajemności
niestety –

2006

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora