Emil Biela - Twórcy nieborowskiej legendy

Wyrzucam sobie, że książka Piotra Parandowskiego długo czekała w kolejce do czytania na biurku. Ileż bezcennych opisów biograficznych pomieścił autor w swej książce! I są to informacje z pierwszej ręki, gdyż Piotr Parandowski wielokrotnie bywał w pałacu nieborowskim i stykał się z jego lokatorami, a byli nimi najwybitniejsi ludzie kultury i sztuki, twórcy często światowej sławy. Po prostu – Wielcy Polacy. Zgodnie z regulaminem ustalonym przez Profesora Stanisława Lorentza, do Nieborowa można przyjechać tylko na zaproszenie. Pałac Radziwiłlów w Nieborowie to swoisty Eden, zdaniem Parandowskiego: jeden  z cudów Polski. Kiedyś był upragnionym celem, teraz jest jakby przystankiem na szerokich drogach swobodnych podróży. Z dalekich tras przyjeżdżają tu wieczni wędrowcy, jak Sławomir Mrożek, Krzysztof Penderecki, przedtem Ryszard Kapuściński, Erwin Axer.
Na liście gości Nieborowa przedstawione są sylwetki m.in. Jana Wegnera, Jerzego Szapiro, Władysława Tatarkiewicza, Tadeusza Kotarbińskiego, Włodzimierza Piwkowskiego, Mieczysława Wallisa, Jana Parandowskiego (ojciec autora), Władysława Bieńkowskiego, Haliny Mikołajskiej, Stanisława Fijałkowskiego, Xawerego Dunikowskiego, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Władysława Broniewskiego, Julii Hartwig i Artura Międzyrzeckiego, Zygmunta Mycielskiego, Antoniego Słonimskiego, Bohdana Pniewskiego, Arnolda Szyfmana, Melchiora Wańkowicza, Erwina Axera, Jana Białostockiego, Jana Zachwatowicza, Mariana Małowista, Stefana Kieniewicza, Leopolda Infelda, Władysława Kopalińskiego (właściwe nazwisko Jan Stefczyk!), Jacka Sempolińskiego, Wiesława Juszczaka, Anny Piwkowskiej, Paula Cazina, Kazimierza Michałowskiego, Kazimierza Kumanieckiego, Aleksandra Gieysztora, Witolda Kuli, Roberta Jarockiego.
Sporo portretów, prawda? Dowodzą one serdecznych uczuć autora do sportretowanych osób. W tle widać paradoksy życia w PRL, które Parandowski komentuje niezwykle celnie i z historyczną prawdą. Niekiedy wspiera się anegdotą lub wyimkiem z lektury, jak to ma na przykład miejsce, gdy pisze o Zygmuncie Mycielskim, wybitnym kompozytorze, pisarzu, krytyku muzycznym. Mycielski był neurastenikiem, który rzeczywistość widział w dramatycznych barwach. To Mycielski był autorem drastycznego zdania: Naród zwymiotował, a teraz musi jeść. Dotyczy to pamiętnych lat 1980-1981. Parandowski rozumie przygnębienie kompozytora.
Goście Nieborowa mieli ogromne poczucie humoru. Wielkim trefnisiem był Xawery Dunikowski. Oto jak wyglądała recenzja rzeźbiarza o wystawie socrealizmu, szczególnie przewrotna w ustach autora posągu Stalina: Wszystko widziałem, rzeźby w drewnie, w kamieniu widziałem, w brązie widziałem, ale w wazelinie pierwszy raz widziałem.
Fenomen Nieborowa Parandowski ujmuje tak:
Mimo że w ogromnej większości odeszli Dawni i Wielcy, to Nieborów żyje w tym samym, ustalonym jeszcze przez Radziwiłłów kształcie i w narzuconym przez Stanisława Lorentza rytmie. Pryncypialną zasadą jest przechowanie porządku sprawdzonego, czyli konserwatyzm. [...] Nieborów godnie opóźnia się w marszu do czegoś wiecznie nowego.
Zakopiańska „Astoria" będzie tylko u podnóża Tatr. I nie pomoże nawet obecność w niej Wisławy Szymborskiej...

Piotr Parandowski: Goście Nieborowa, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2011, ss. 236   

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora