Łucja Dudzińska - Wiśniowe fantazmaty

Na piątym piętrze zamknięta w m-klatce wypija
kieliszek wina (nie ma smaku, ani aromatu,
za to posiada moc). Patrzy jak ćmy próbują wejść
za kraty lampionu. Meszki obsiadły ćwiartki jabłka.

Obnażone gniazdo z pestkami kieruje myśl na pejzaż
kwitnących jabłoni. To już blisko Jo gotowania kompotu
na obiad, przygotowania szarlotki z bitą śmietaną

na deser. Kładzie wisienkę na górę - ma teorię przyciągania
do sedna. Wspomina, kiedyś płynęła z prądem, pod wiatr.
Utknęła przyklejona do kratki ściekowej. Teraz
oszczędza siebie i siły, przeistacza się (jest po recyklingu).
Zmęczona przeklina świat na czym stoi. Co wieczór

zamyka oczy. Sądzi, że obudzi się bosa, na nowo
brzemienna. Zawsze lubiła sasanki i góry. Przesuwa granice.
One wciąż istnieją, ale trochę dalej. Zawija w całun
to co miała. Dziś opowiada historię o wyjmowaniu jabłek
z popiołu, o całowaniu z językiem przez szybę. Wierzą jej.

Wtedy śpiewają ptaki, a pnie drzew są pobielane.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież