Krystian Medard Manteuffel - Obcy przechodzień

...Wcześnie odchodzi dzień tej późnej jesieni i szybko mrok wtapia
mój cień niekształtny w stare uliczki rodzinnego miasta.

Jeszcze tylko skurcze serca tłoczą w krew odeszłe obrazy;
ślady historii jawią się bliskością złudną w mglistym szumie rzeki,
niepokorny rytm w piersi odlicza czas i łączy miniony z pozostałym.

Przyszedłem tutaj jedynie jako pachołek nierealnej sprawy,
bo cóż usłyszy ktoś inny z tego, co ja tylko słyszę, lub kto
przyzna mi, że to widzi, co ja tylko widzę, obcy przechodzień;

a sprawą moją jest zostać tutaj, aby na rozstajach tą jedną
drogę rozpoznać i choćby na kosturze wrócić tu, do siebie.

---------------------------------------------------------------------------------

Wiem, jesień jest porą pożegnań i niebawem nikt nie rozpozna
mego cienia, gdy z rzeką odpłyną te myśli, a nad uliczki Brześcia

powróci tamto słońce pozostawione z moją młodością...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież