Bogdan Piotr Kozłowski - L o d o w i e c

Spis treści

Z cyklu: Obrazki z podróży


Jeszcze tylko kilka godzin wspinaczki, a dookoła woda – prawie we wszystkich swoich wcieleniach. Strumienie, potoki i ten blado – zielony mech nasączony jak gąbka… Gigantyczna gąbka… Resztkami sił, wspomagani chyba już tylko  świadomością  bliskości źródła, tego niezwykłego stanu rzeczy, brniemy dalej, przecierając oczy i czoła zlane siódmym potem. I oto, za kolejnym wzniesieniem, wyłania się ten… niezwykły wędrowiec – cel naszego trudu i… ciekawości…
I wreszcie można dotknąć biało-niebieskiego  czoła, i pochylić swoje, by lepiej, i dokładniej dojrzeć kolejną kroplę. A te krople, jak łzy pożegnania, bo przecież z każdą następną on… oddala się od nas…


Norwegia – lodowiec Haugebreen,  lipiec 2003

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież