Roman Godlewski - Etyka znaturalizowana (2)

ŚMIERĆ A WZBUDZENIE POPĘDU
Zaznaczyć należy, że śmierć jednostki biologicznej, a tym samym unicestwienie jej popędów, nie może nigdy być stanem zaspokojenia żadnego z popędów, ani też stanem, w którym jeden z popędów zostałby wzbudzony. Mówiąc zaś w uproszczeniu – kierująca się popędami istota nigdy w istocie nie unika śmierci, ani też do niej nie dąży. Nie istnieje żaden popęd śmierci (thanatos) ani popęd ratowania własnego życia. Perspektywa śmierci ma tu charakter całkowicie przypadkowy. Jednostka nie może dążyć do śmierci, gdyż jej celem jest wprowadzenie ośrodka stanu popędu w stan zaspokojenia, a to ze śmiercią wyklucza się. W martwym ciele popędy nie są zaspokojone tylko zniszczone.

Z tego samego powodu jednostka nie unika śmierci. Unika ona stanu wzbudzenia popędu, nie zaś zniszczenia go. Nagromadzone w pamięci wzorce postępowania dotyczą unikania wzbudzania popędu oraz sposobów uspokajania go. Destrukcja ośrodka stanu nie pozostawiłaby żadnych śladów pamięciowych, gdyż nie byłoby wiadomo, czy dane działanie wzmogło czy osłabiło pobudzenie. To zaś, czy kierowane popędem działanie przybliża jednostkę, czy oddala od śmierci, nie ma dla niej żadnego znaczenia. Interesuje ją li tylko samo zaspokojenie.

OCHRONA ŻYCIA I SAMOBÓJSTWO JAKO WYNIK DZIAŁANIA POPĘDÓW
Ochrona własnego życia jest możliwa tylko wtedy, gdy zasadniczo zgodna jest z systemem popędów jednostki. Zbieżność taka czyni możliwym to, że jednostka, dążąc do zaspokojenia, zarazem niejako przypadkiem chroni własne życie. To samo dotyczy samobójstwa. Jednostka doprowadzi do własnej śmierci, jeśli utrata życia będzie ubocznym skutkiem zaspokojenia przez nią wzbudzonych popędów. Jako że układ popędów jednostki biologicznej jest wynikiem ewolucji, wyposażyła ona zwierzęta i ludzi w popędy zarówno chroniące je przed utratą życia, jak i skłaniające do narażania się na śmierć o tyle, o ile jest to potrzebne do wypełnienia ról biologicznych. Podtrzymywaniu życia służą popędy nakierowane na zdobywanie pożywienia i wody, a także na przetrwanie w trudnych warunkach, w szczególności na ucieczkę przed drapieżnikami. Popędem chroniącym przez uszkodzeniami ciała jest ból. Wagę tego ostatniego we wstrząsający sposób uwidacznia nam trąd; choroba ta polega bowiem li tylko na tym, że osobnik pozbawiony zostaje bodźców bólowych, a prowadzi to do niechybnej destrukcji ciała. Wszystkie ochronne popędy mogą jednak ulec zawieszeniu w sytuacji, gdy nasze biologiczne przeznaczenie wymagać będzie narażenia zdrowia lub życia, np. w obliczu konieczności ratowania życia innych, a w szczególności naszych dzieci. Wówczas przestaniemy odczuwać ból, głód czy chęć ucieczki, a do głosu dojdą popędy wyższego rzędu.

UWZGLĘDNIANIE WŁASNEJ ŚMIERCI W DZIAŁANIU
Należy podkreślić, że jeśli jednostka świadomie decyduje się na śmierć podejmując działanie mające na celu zaspokojenie jednego z popędów, ale oczekując zaspokojenia po śmierci, popełnia błąd. Może to wynikać z przekonania, iż śmierć ciała w istocie nie jest śmiercią jednostki, zatem, iż zaspokojenie faktycznie daną jednostkę w przyszłości spotka, nawet jeśli ciało zostanie unicestwione. Świadome dopuszczenie śmierci ciała jest adekwatne tylko wtedy, gdy popędy kierujące działaniem są zaspokajane w trakcie działania, a w każdym razie jeszcze przed samą śmiercią.

POPĘD, DZIAŁANIE
Odpowiedź na pytanie, czy i jakie popędy kierują zachowaniem określonej jednostki, czy też osobników danego gatunku w ogóle, jest zadaniem psychologii. Analiza taka opiera się na stwierdzeniu, że każde ludzkie działanie jest wynikiem albo pewnego instynktu (względnie mechanizmu podobnego), albo jakiegoś popędu, albo też jest procesem fizjologicznym niezasługującym na miano postępowania. Teza ta jest traktowana przez nas z całą powagą. Żadne ludzkie postępowanie nie wykracza poza te trzy kategorie.

INSTYNKT, DECYZJA, POPĘD
Zachowania instynktowne występują u człowieka szczególnie w okresie niemowlęcym. Część z nich zanika, te zaś, które pozostają, mają marginalne znaczenie i zdecydowanie nie wystarczą, by kierować dojrzałą jednostką biologiczną. Instynktowny jest odruch krzyku i jęczenia z powodu bólu, a także np. odruch oddechowy. Instynkty te potrafimy hamować, gdyż ich zarządzenia przechodzą przez ośrodek rozsądzający. Ten zaś może zdecydować, że należy dany odruch wstrzymać w imię realizacji innego lub na korzyść któregoś z popędów.

POPĘDY U CZŁOWIEKA
Popędów natomiast ludzie mają wiele. Większość z nich jest powszechnie znana. Kilka jednak pozostaje w cieniu lub jest całkiem ukrytych. Wymienimy je tu i omówimy. Rozpoczniemy od dwu. Nazywamy je „popędem szczęścia" i „popędem wzajemności".

Popęd szczęścia
DOBROBYT, SZCZĘŚLIWOŚĆ, SZCZĘŚCIE, POPĘD SZCZĘŚCIA
Popęd szczęścia nastawiony jest na to, by przewidzieć, że inne popędy posiadane przez jednostkę mogą w przyszłości wzbudzić się, i z góry przygotować się na ich zaspokojenie. Innymi słowy, kierowana tym popędem jednostka stara się tak przekształcić swoje otoczenie, by w razie potrzeby być w stanie zaspokoić każdy swój wzbudzający się popęd. Mówimy, że stara się urządzić w świecie – uzyskać w nim dobrą pozycję – dobrobyt – stan szczęśliwości – kraj miodem i mlekiem płynący. Poczucie, że w takim stanie właśnie żyjemy, to właśnie szczęście.

POPĘD SZCZĘŚCIA
Gdybyśmy nie mieli tego popędu, nasze życie wyglądałoby zgoła inaczej. Weźmy na przykład głód. Pobudza on jednostkę do działania dopiero, gdy zostanie wzbudzony. Jeśli to się nie stanie, jednostka nie ma żadnych powodów, by robić cokolwiek w celu jego zaspokojenia. Dlatego też nie interesuje jej ani jedzenie, ani poszukiwanie go, ani polowanie, ani hodowla itd. W razie rywalizacji, istota kierująca się głodem walczy o jedzenie, tylko o ile czuje popęd, gdy jednak nasyci się, bez żalu oddaje resztki innym, bo w ogóle jej już nie interesują. I nie pomyśli, że jutro znowu pojawi się głód i warto by zagarnąć trwalsze jadło dla siebie. Bez popędu szczęścia zatem wychodzilibyśmy na poszukiwanie jedzenia dopiero, gdy pojawiłby się głód. Nie sialibyśmy i nie zbierali, nie hodowalibyśmy, nie polowali, nie przetwarzalibyśmy i nie przechowywali żywności. Nawet nie posiadalibyśmy garnków ani widelców, gdyż w chwili pojawienia się głodu za późno byłoby na wymyślanie ich i produkcję.

POPĘDY POMOCNICZE
Istoty takie mogą przeżyć tylko pod warunkiem, że od momentu poczucia głodu wystarczy im czasu na zdobycie pożywienia i posilenie się, zanim umrą z powodu braku substancji odżywczych. By ominąć to ograniczenie, ewolucja wyposażyła wiele zwierząt w osobne popędy nakierowane na rozmaite aspekty samego zdobywania pożywienia. Można powiedzieć, że proces myślowy inspirowany popędem szczęścia, który nas prowadzi do różnych form zapobiegliwości w zakresie posiadania żywności, został metodą prób i błędów w pewnych szczegółowych kwestiach przeprowadzony przez ewolucję. W efekcie gryzonie mają popęd gromadzenia nasion i orzechów, a drapieżniki popęd polowania, który może zostać uruchomiony nawet, gdy nie są głodne. Podobny proces doprowadził u różnych zwierząt do powstania bardzo wyspecjalizowanych popędów pomocniczych, jak popęd budowy ozdobnego gniazda dla przywabienia samicy u niektórych ptaków. Taki też charakter ma popęd ucieczki. Zwierzę uciekając (np. antylopa) nie wie, po co ucieka; nie robi tego choćby w celu uniknięcia bólu; czuje jednak, że jak ujrzy zbliżającego się, czatującego, czy ścigającego je drapieżnika, musi uciekać.