Witold Stanisław Kozak - Wieczorne o sztuce rozmyślania

O ludzie dobrzy czy też źli
Któż z was rozpozna i odróżni
Wy którzy na tym dobrym świecie
Liczycie jego szybkie dni
Może tej nocy nie uśniecie

Bo oto świat Ten dobry świat
W posadach zachwiał się i spadł
Jak krzywe lustro Lecz nikt nie wie
Kto w tym zwierciadle dojrzy siebie

Choć spoglądamy w oczy złu
Ktoś przecież mu hołduje skrycie
I już go zbrodni cień nie trwoży
Wy co przyszliście dzisiaj tu
Obejrzeć stary teatr życia
Tej nocy nie zaśniecie może

Bo oto świat Ten dobry świat
W posadach zachwiał się i spadł
Jak krzywe lustro Lecz nikt nie wie
Kto w tym zwierciadle dojrzy siebie

Andrzej Baszkowski  Ballady do sztuki Johna Forda. Szkoda, że jesteś nierządnicą. Prolog. Dopóki tu jesteśmy. Biblioteka „Tematu" nr 28.  Bydgoszcz 2009. ISBN 978-83-60943-17-5



„Pomyśl o sztuce"!  Taki apel w formie kserokopii  rysunków-plakacików rozlepili dwadzieścia lat temu, zimą 1991 roku  na murach  miasta w miejscach publicznych i instytucjach artyści Szkoły Bydgoskiej1 .
Czym było to hasło…? Obwieszczeniem? Zawiadomieniem? Jedną z codziennych informacji, czy może – jak to się dzisiaj określa - sensacyjnym  newsem, rozdzierającym krzykiem przypominającym i uświadamiającym, że „nie samym  chlebem żyje człowiek"?


„Pomyśl o sztuce" Czy miał to być wstrząsający bydgoską społecznością donośny, apokaliptyczny głos „złotego rogu" z „Wesela" Wyspiańskiego wzywający do przebudzenia z letargu i obojętności na to, co duchowe, piękne, dobre i szlachetne…
„Pomyśl o sztuce" – głos wołającego na pustyni czy myśl uniwersalna adresowana do wszystkich, wszystkich nas myślących na różnych poziomach intelektualnych, ale tak w istocie skierowana do wszystkich wrażliwych  ludzi dobrej woli. Do każdego, bo każdy wolną i dobrą wolą jest  niejako z przyrodzenia obdarzony, tak jak każdy obdarzony jest wrażliwością.
Oba te dary trzeba jednak najpierw uzmysłowić, wyzwolić i kształtować. Wszystko bowiem, co jest, jest przecież dane wszystkim. Znajduje się niejako w zasięgu każdej dłoni, każdego serca…
Ale żarliwe nawoływanie „pomyśl o sztuce" jest też osobliwą pułapką, w którą wpada  każdy, kto zastanowi się nad tym, do czego  wzywa się go i namawia, aby pomyślał.
Głos wołający na puszczy
Czasami doleci z burzą
Do uszu bezmyślnej tłuszczy,
Do wodzów, co kłamstwu służą,
Głos wołający na puszczy.

Grozą przenika ich serca:
Niejeden porzuca łoże,
Drży jak schwytany morderca,
Lecz przestróg pojąć nie może.

Niezrozumiałym jest dźwiękiem
Głos wołający w pustyni,
Śpią dalej na łożu miękkiem...
I nikt pokuty nie czyni.

Adam Asnyk Głos wołający na puszczy.



Pomyśleć o sztuce, owszem! Czemu nie? Tyle tylko, że pierwsza refleksja rodzi zasadnicze pytanie.  „Pomyśl o sztuce" - to znaczy pomyśl o czym?
Sztuka. A cóż to właściwie jest sztuka?
Mimo ogromu wysiłku podejmowanego w celu określenia pojęcia „sztuka" przez filozofów, lingwistów i amatorów tworzenia encyklopedycznych haseł, a także artystów, trudno jest jednoznaczne stwierdzić, co to właściwie jest sztuka?
Filozof mówi: „Sztuka jest odtwarzaniem rzeczy, bądź konstruowaniem form, bądź wyrażaniem przeżyć – jeżeli wytwór tego odtwarzania, konstruowania, wyrażania jest zdolny zachwycać, bądź wzruszać, bądź wstrząsać".2
Taką skrótową wypowiedź filozofa można przyjąć za wykładnię, zrozumiałą, bliską rzeczywistości i prawdzie. Można ją uważać za twierdzenie uniwersalne. Mimo, że nosi ona  znamiona osobliwego pragmatyzmu. Czy nie odnosi się to w jakiś sposób do tego, że „sztuka jest wiedzą polegającą na prawidłach i regułach...
A można też powiedzieć, że sztuka polega na zajmowaniu się czymś prawdopodobnym lub dającym się pomyśleć. Nauka natomiast polega na prawdziwym rozważaniu rzeczy, które nie mogą być inne niż są".3
W takim określeniu sztuki pojawia się element spirytualny dziedziny, o której staramy się pomyśleć. Wydaje się on być bardzo istotny i szczególnie ciekawy, bowiem został zauważony jeszcze przed rozdzieleniem greckiego pojęcia techne – umiejętność, od łacińskiego ars – sztuka, bliższego obecnemu nam pojmowaniu artystycznych wytworów i działań.
Wątek duchowy zdominował rozważania  na temat sztuki na długie lata. Pojawiał się jako myśl „eteryczna" nie tylko w rozprawach i dywagacjach  stricte filozoficznych. Z chęcią określenia i zdefiniowania tej, jakże delikatnej „materii" zmagali się również artyści, muzycy czy poeci. Jedni  załatwiali problem wykrzykując radośnie krótkie  „eviva l’arte"4 inni czynili to patetycznie i wzniośle:

„I tak ja widzę przyszłą /w Polsce/ sztukę,
Jako chorągiew na prac ludzkich wieży,
Nie jak zabawkę ani jak naukę,                                      
Lecz jak najwyższe z rzemiosł apostoła
I jak najniższą modlitwę anioła".5



Przed  tak wyrażającymi sztukę słowami wypadało by jedynie upaść na kolana w pokornym, modlitewnym zachwycie. I można by jeszcze dodać, że „sztuka jest arystokratyczna do szpiku kości, jak książę krwi. Jest zaprzeczeniem równości i uwielbieniem wyższości".6

Tak dumając nad sztuką, z kolan więcej już by się nam nie udało powstać, pozostając w błogiej idolatrii i uwielbiając ją bijąc bezmyślnie czołem o ziemię w bałwochwalczych pokłonach. Trwalibyśmy w ekstatycznym zachwycie nad taką wizją sztuki, która de facto stałaby się jedynie wizją oglądaną oczyma ślepca podpowiadaną przez tych, którzy widzą „nieco" lepiej. Smutna była by to rzeczywistość, może nawet w pewien sposób przerażająca.

Poezjo Krucha sztuko
która stwarzasz świat
zawsze od nowa
Ciągle nie w tym miejscu
gdzie postawiono
tryumfalne bramy
I nasycono pospolite głody
Wieloimienna i
niewysłowiona
ty nie umierasz
Tylko w nas się gubi
twój ledwo słyszalny glos

Poezjo Mądra wróżko
Azylu dla zbłąkanych.
Gwiazdo która przewodzisz
Szukającym drogi

Obdarzaj swoim światłem
wszystkie nasze dni
Abyśmy otrząsając kurz
pospolitości sięgali coraz wyżej

Nim przywoła nas ziemia

Andrzej Baszkowski Apostrofa. Dopóki tu jesteśmy. Biblioteka „Tematu" nr 28.  Bydgoszcz 2009. ISBN 978-83-60943-17-5




W nasze rozważania o sztuce z pomocą przybywa poetyckie tchnienie wlewając w nas nieco optymizmu, strofami: „Sztuka jest wieczną wiosną. Sztuka jest ciepłym wiatrem, od którego śniegi topnieją".7
W formowaniu i precyzowaniu pojęcia pojawiają się wątki materialne i duchowe. Jedne przerażają swoją monumentalnością  inne koją wizją pełnej beztroski, optymistycznej sielanki.
Myśli i poglądy dotyczące sztuki przeplatają się, jak na co dzień, w rzeczywistości, przeplatają się i mieszają wzajem światło i ciemność, smutek i radość, nadzieja i rozpacz, życie i śmierć. „Sztuka jest po to by niepokoić. Wiedza zaś umacnia".8 
Jednocześnie „sztuka potwierdza to, co nieludzkie w człowieku"9, zachowując, na swój sposób szokującą  właściwość „najbardziej intensywnej formy indywidualizmu, jaką kiedykolwiek znał świat".10


Moja córka maluje słońce

Stoi pod nim kanciasty
tata Mamie włosy
potargał wiatr

Gdzieś odchodzą lecz kto
wie dokąd

Milczy niebo w niebieskim
cieniu Las się chmurzy
jak gdyby zgubił gdzieś
do siebie biegnącą drogę

Tylko słońce zwiesza
promienie by zatrzymać
biegnący dzień

Andrzej Baszkowski Obrazek.  Dopóki tu jesteśmy. Biblioteka „Tematu" nr 28.  Bydgoszcz 2009. ISBN 978-83-60943-17-5



ANIOŁ  NIEDOSKONAŁY

żeby nie tracić energii
na kolory
żyje w czarno-białej
rzeczywistości
jedynej
którą zna
i zmienić nie potrafi
dlaczego nie szuka innej
mojej

Kar Grenzler  Anioł niedoskonały. Moje Anioły. Bydgoszcz – Hamm2007. ISBN 978-83-60943-12.0


To wszystko – jednocześnie - zarówno łączy jak i dzieli pogląd jakby z pogranicza analizy ontologicznej: „Sztuka nie ma żadnego celu, jest celem sama w sobie, jest absolutem, bo jest odbiciem absolutu – duszy".11
Można by rzec, pogłębiając jeszcze takie pojmowanie sztuki o wymiar sakralno –eschatologiczny, „Sztuka jest /dla mnie/ stanem duszy. A dusza jest święta!"12
„Dzieło sztuki ma /zaś/ wyrażać to, co nie jest poddane śmierci"13 /a sama/ „sztuka przynosi nam dowód, że istnieje coś innego niż nicość". 14



confiteor ... anima mea

białe płótno
syci się farbami
kolorów mojej wrażliwości
niewyobrażalne
jeszcze parę chwil temu
odkrywa prawdę
wytęsknionych oczekiwaniem tajemnic
zachwyt zaskoczenia
przerywa myślenie
czas wraca na swoje miejsce
nie ma początku ni końca
i
jest to ów
stanów stan wiekuistego trwania
gdzie po brzegi bezbrzeżnej przestrzeni
wszystko wszystkim się wypełnia
aż po nieistniejące granice niebyłych horyzontów
i
na pustkę
pustego miejsca  już brak
spełniona nadzieja
jest ustawicznym zachwytem
staje się teraz
TERAZ
bez grozy przeszłości
i przyszłości przerażenia
oto jest TEN który JEST

witold s. kozak  confiteor ... anima mea.  26/27 lutego 2008 Bydgoszcz.



Można przychylić się do tego i podobnie pomyśleć ze świadomością,  że przecież „wszelka sztuka jest zarazem powierzchnią i symbolem"15 - substancją.
Prowadzi to do wniosku, że skoro wszelaka, to znaczy „każda sztuka opiera się o zderzenia życiowych postaw i charakterów"16 ,  okoliczności i faktów.

Być może dlatego powinna być – jest - tak głęboko przenikająca i potrafi dotknąć właściwie każdego człowieka bez względu na stopień jego wrażliwości.  Właśnie  to  wymaga i „żąda wszystkiego, ponieważ daje wieczną rozkosz".17
Można  pokusić się o stwierdzenie, że „cała sztuka ma charakter erotyczny".18
Czy zatem ryzykowna będzie myśl  trawestująca  stwierdzenie, że „sztuka, jej dzieje,  zaczynają się od ekspresji"19 ludzkich relacji i związków w  najintymniejszym  ich wymiarze i przestrzeni.


Gloria
Chwała najsampierw komu
Komu gloria na wysokościach?
Chwała najsampierw tobie
Trawo przychylna każdemu
Kraino na dół od Edenu
Gloria! Gloria!

Chwała teraz tobie, słońce
Odyńcu ty samotny
Co wstajesz rano z trzęsawisk nocnych
I w górę bieżysz, w niebo sam się wzbijasz
I chmury czarne białym kłem przebijasz
I to wszystko bezkrwawo - brawo, brawo
I to wszystko złociście, i nikogo nie boli
Gloria! Gloria! Gloria in excelsis soli!

Z słońcem pochwalonym teraz pędźmy razem
Na nim, na odyńcu, galopujmy dalej

Chwała teraz tobie, wietrze
Wieczny ty młodziku
Sieroto świata, ulubieńcze losu
Od złego ratuj i kąkoli w zbożu
Łagodnie kołysz tych co są na morzu
Gloria! Gloria! Gloria in excelsis soli!

Z wiatrem pochwalonym teraz pędźmy społem
Na nim, na koniku, galopujmy polem

Chwała wam ptaszki śpiewające
Chwała wam ryby pluskające
Chwała wam zające na łące
Zakochane w biedronce

Chwała wam: zimy wiosny lata i jesienie
Chwała temu co bez gniewu idzie
Poprzez śniegi deszcze blaski oraz cienie
W piersi pod koszulą - całe jego mienie
Gloria! Gloria! Gloria!


Edward Stachura  Gloria.  Wiersze, poematy, piosenki, przekłady. Warszawa 1987.




Na ile poszukiwanie prawdziwej definicji przybliża nas do sztuki? Pytanie pojawia się, choć już w szerszym spektrum, ponownie wobec stwierdzenia wyznającego, że „ważniejszy od samego dzieła jest efekt, jaki ono wywołuje. Sztuka może umrzeć, obraz może ulec zniszczeniu. Istotne jest ziarno, które zostało zasiane".20 Tyle tylko, że na ogół jest tak, że „nie sieje się tego, co się myśli, lecz to, co wyrasta".21  



niewidomy chłopiec w
poczekalni u lekarza
patrzył zgasłymi
oczyma w jeden punkt

nie wiedział że wisi
przed nim lustro

nie wiedział że z
lustra patrzy na

niego niewidomy
chłopiec

którego zgasłe oczy
skierowane są w ten
sam punkt

Dariusz T. Lebioda *  *  * /niewidomy chłopiec/. Czaszka Kartezjusza. Warszawa 2003. ISBN83-7358-000-X


Po rewolucyjnym wystawieniu Przez Marcela Duchamp’a pisuaru „Mutt 1917", sztuka, jej pojęcie i pojmowanie – wymknęło się z dotychczasowych, ogólnie obowiązujących „norm" i granic traktowania w kategoriach estetycznych.
Skomplikowany proces kształtowania się pojęcia znaczenie się poszerzył, a jego granice  praktycznie przestały istnieć. W XX wieku Ludwik Wittgenstein zaliczył sztukę do „grupy tzw. pojęć otwartych". Oznacza to, że nie jesteśmy w stanie jednoznacznie podać cech niezbędnych lub choćby tylko wystarczających aby dane pojęcie zdefiniować. Jeśli przyjąć taki punkt widzenia, to sztuką byłoby wszystko! To zamyka niejako dywagacje na temat sztuki. Znamienne jest zdanie amerykańskiego rzeźbiarza  Donalda Judda, że „sztuką jest wszystko to, co się za sztukę uważa".


Narwali bzu, naszarpali,
Nadarli go, natargali,
Nanieśli świeżego, mokrego,
Białego i tego bzowego,

Liści tam – rwetes, olśnienie,
Kwiecia – gąszcz, zatrzęsienie,
Pachnie kropliste po uszy
I ptak się wśród zawieruszył.

Jak rwali zacietrzewieni
W rozgardiaszu zieleni,
To się narwany więzień
Wtrzepotał, wplątał w gałęzie.

Śmiechem się bez zanosi:
A kto cię tutaj prosił?
A on, zieleń śpiewając,
Zarośla ćwierkiem zrosił.

Głowę w bzy – na stracenie,
W szalejące więzienie,
W zapach, w perły i dreszcze!
Rwijcie, nieście mi jeszcze!
Julian Tuwim  Rwanie bzu.



Pogląd  obdzierający sztukę z jej etosu sprowadza ją do rangi jednego z wielu przeciętnych, banalnych i prostackich faktów, z których składa się nasza przysłowiowa, szara rzeczywistość. Praktycznie sztuka staje się „rzeczą" bezużyteczną, teoretycznie pozostaje jedną z wielu, bez których pozornie wydawałoby się, wszechświat mógłby nadal istnieć.


jak dobrze posłuchać deszczu
kropel
co odbijając  się o parapet okna spadają
na ziemię, która da im wsiąknienie…
błogosławiony deszcz
reinkarnacja  żywiołu
spada
pada
wsiąka
i znowu
spada na świat bezduszny
przypomina
o duszy
o dusze się modli
spadającymi perełkami
przesuwanego w dłoni różańca
na bezimiennym
parapecie
bezimiennego
zapomnianego
okna
wykraplając
ustawiczne
dzwonne
Ave…


Witold S. Kozak /jak dobrze posłuchać deszczu/ Akant. Miesięcznik Literacki. 2011,  nr 4. ISSN-1429-9054.



Wszechświat nie mógłby istnieć bez miłości, która jest  immanentnie zawarta w człowieku. Miłość pozostaje poza wszelką definicją i spekulacją intelektualną. Jest ona mistyczną tajemnicą symetrycznej relacji (przynajmniej) dwóch podmiotów. Kochającego i kochanego.
Czyżby właśnie ta relacja była wymiarem i przestrzenią sztuki w każdym z jej rodzajów, gatunków i form istnienia. Zarówno w jej najbardziej patetycznym jak i nihilistycznym pojmowaniu i nomenklaturze wartościującej…?
„Istotą sztuki jest życie spotęgowane i najbardziej ludzkie. Ten tylko kocha twórczo sztukę, czyja miłość dla niej jest miłością dla człowieka i zawartych w nim możliwości i bogactw. Nie można wywalczyć dla sztuki żadnych praw, jeżeli się nie wywalczy dla ludzi możliwości bycia ludźmi w jak najwyższym, i najpełniejszym znaczeniu. Walka o sztukę to – walka o prawa ludzkie, o treść życia ludzkiego, o człowieczeństwo".22 Można powiedzieć, że sztuka jest formą istnienia miłości. Życie jest sztuką, a sztuka jest życiem - bezwarunkową, bezinteresowną, pełną i czystą miłością.



Przypisy


1.    Szkoła bydgoska (Krzysztof Gruze, Stanisław Stasiulewicz, Zbigniew Zieliński – Zby-Ziel). [Opr. J. Ciesielska. Szkoła bydgoska. Historia, Szkoła, Projekty. Chronologia. http://szkolabydgoska.pl/chronologia.htm/    /wej. 12.01.2011. godz. 21.25/ ]
2.    Władysław Tatarkiewicz  Dzieje sześciu pojeć. Warszawa 1988. s. 52
3.    3 Hugo od św. Wiktora, Didascalion II.[ czyli co i jak czytać (tłum. Małgorzata Frankowska-Terlecka), w: "Wszystko to ze zdziwienia. Antologia tekstów filozoficznych z XII wieku", Małgorzata Frankowska-Terlecka (red. nauk.), 2006, Wydawnictwo Naukowe PWN, ISBN: 978-83-01-14888-1.]
4.    Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Eviva l'arte, 1894
5.    Cyprian Kamil Norwid, Promethidion, 1851.
6.    Witold Gombrowicz, Dzienniki
7.    Konstanty Ildefons Gałczyński, Rozmowa z aktorem 1951.
8.    Georges Braque
9.    Alain Badiou
10.    Oscar Wilde Portret Doriana Graya  Kraków 2009.
11.    Stanisław Przybyszewski, Confiteor, 1899.
12.    Marc Chagall
13.    Constantini Bräncusi
14.    Marcel Proust
15.    Oscar Wilde Portret Doriana Graya  Kraków 2009. 
16.    Bożena Adamek, „TV Sat Magazyn" nr 11/11.2008
17.    José Carlos Somoza, Klara i półmrok. Warszawa 2009.
ISBN: 9788374957489.
18.    Adolf Loos, Ornament i Zbrodnia 1908
19.    Herbert Read
20.    Joan Miró
21.    Stanisław Brzozowski Sam wsród ludzi Wrocław 1979.
22.    Stanisław Brzozowski, Kultura i życie. Lwów 1907.
23.    André Malraux