Janusz Orlikowski - Mały jubileusz

X Agon Poetycki O wieniec Akantu, a zatem mały jubileusz. Redakcja bydgoskiego miesięcznika Akant  po raz dziesiąty podjęła się trudu ogłoszenia konkursu, określając co roku nową tematykę, a każda z nich dotykała pewnej sfery rzeczywistości. A zaczęło się od Dwa światy w jedno: Kobieta i mężczyzna, poprzez Z początkiem, ale bez końca: człowiek i dalej Jest człowiek i jest Bóg: a może inaczej…

Notabene ten temat przyniósł największą ilość przysłanych wierszy, co obrazuje się w objętości przedstawionego przez redakcję almanachu. A po tym miedzy innymi Natura: dom nasz czy ulica…, Myśli polskie; co nam w duszy gra, czy nie gra, Po co nam wolość? I ten ostatni, dziesiąty pod nazwą Dzieci: w nas, obok nas, poza nami… stanowiący swego rodzaju klamrę dla pierwszego, czyli, że powtórzę: Dwa światy w jedno: Kobieta i mężczyzna. Klamrę, która w tym sensie zamyka że przedstawia różne odcienie naszej rzeczywistości jakby od  pojawienia się kobiety i mężczyzny do owocu jej miłości: dziecka. To z pewnością zamysł redaktorów pomysłu, czyli Jolanty Baziak i Stefana Pastuszewskiego.
Agon Poetycki O wieniec Akantu numer dziesięć zawiera wiersze trzydziestu pięciu autorów, czyli tyleż samo wierszy, które w ten czy inny sposób naznaczone są tematem dziecko. Wachlarz jest szeroki. A moja uwagę skupiło przede wszystkim dwóch autorów: Piotr Macierzyński w wierszu: *** "miałem dwa i pół roku" i Elżbieta Niedźwiadek prezentująca w almanachu utwór Anioł z dzieciństwa. W przypadku pierwszym ta opowieść autentycznie porusza. Lekarka, która uratowała dziecku życie po kilkunastu latach wiesza się  zaprzeczając tym samym tej najwyższej wartości. Uczuciem tchną wersy:

nie myślałem o samobójstwie
ale zjadłem tabletki babci
nie wiem co mi strzelił do głowy
przecież wtedy jeszcze nie byłem poetą

A dalej:

powiedziała że tak w ogóle jestem grzeczny
tylko dziś połknąłem tabletki na serce więc przyjechali na
sygnale

I ironia bytu:

ale nieprawdopodobne jest to
że lekarka nazywała się Aniołkiewicz
i kilkanaście lat później
powiesiła się w piwnicy domu na Kosmonautów

Wiersz drugi, Elżbiety Niedźwiadek Anioł z dzieciństwa to tekst o nieuświadomionej potrzebie anioła, jakby drugiej niewidzialnej osoby, która poprzez swą iluzoryczną obecność jest antidotum na strach i lęk wobec świata dla dziecka. Poetka pisze:

Nie wiedziałam
dlaczego
nazywany jest stróżem
podobno pilnował mnie
drętwiałam ze strachu

A dalej czytamy: „Mój anioł/ rósł ze mną/ chodził do szkoły/ i zawsze stał jak żołnierz". To było w dziecięcej wyobraźni ważne. Tym samym chciała go uosobić, a pisząc już z perspektywy dorosłej kobiety: „Mojego anioła wymyśliłam/ miał białe włosy/ jak kipiąca woda/ w sztormie bałtyckim", wspomina swój dziecięcy rysunek: „Mojego anioła narysowałam/ w zielonej sukni/ z niebieskimi oczyma".
To co łączy te dwa wiersze to szczególnie autentyczna umiejętność przeniesienia się w czasie. Te wiersze czyta się tak, jakby czas przeszły, czyli dzieciństwa obydwu podmiotów działy się w czasie teraźniejszym. Znak czasu nie jest tu przeszkodą. Powoduje to język, który nie jest ani zbyt dziecięcy, ani zbyt dorosły, a przede wszystkim perspektywa z której owe wiersze powstały. Przeszłość i teraźniejszość zamazują się w imię pokazania tamtych, dziecięcych, doznań.
To zupełnie inaczej niż w innych wierszach, o których obecnych w almanachu warto wspomnieć.
Na przykład Michał Filipowski w wierszu (*** „Boże") pisze: „ja słucham dziecka/ on wie coś o czym ja/ już zapomniałem". Stąd tęsknota za towarzyszami dzieciństwa, jak w tekście Piotra Balkusa Idzi, czy Waldemara Jaglińskiego Tęsknoty, gdzie autor wyznaje: „dajcie mi płynące w słońcu/ smukłe orle pióro/ i niewinność pierwszych/ różowych podbojów/ bym mógł choć na chwilę wstąpić/ w morze porzuconych zabawek". Przypomina to trochę Juliana Przybosia: „ Dajcie mi słońce Grecji/ a odmłodzę Homera", ale perspektywa nie ta bowiem, z orlim piórem może sobie bez przeszkód autor wędrować.
Inną perspektywę prezentują wiersze Wandy Gołębiewskiej Dzieci z misji Świętego Jana w Afryce, gdzie autorka podejmuje trud prezentacji statusu dziecka ogarniętego autentycznym głodem, brakiem możliwości elementarnej egzystencji, czy Krystyny Gudel, która w wierszu Okno przedstawia dramat dzieci alkoholików i ich lęki, które przenoszą się na dorosłe życie w sposób samoistny oraz Urszuli Jankowskiej ( wiersz Krzyk), gdzie do głosu dochodzi dziecko bite. Te przedstawienia przypominają o problemie.
Perspektywą wierności wartości dzieciństwa jest wiersz Piotra Nowaka Pierwszy raz. Tam autor pisze: „słowa tamtej przysięgi/ zawsze pod ręka odkopany topór". Chodzi o: „pierwszy raz stanąłem/ po stronie Indian/ zatykając pióra we włosy// jako mały chłopiec". Już wtedy był świadomy, że potęga Stanów Zjednoczonych Ameryki to wynik ich agresji  w stosunku autochtonicznych Indian. Nikt z tego zła ich nie wyzwoli, choćby udawali najbardziej demokratyczne państwo. Dziecko zawsze dotrze nieopacznie do źródła.
Dziecko jest prawdziwe. Mówić o nim, to duża sztuka. Tylko niewielu się udaje.


Dzieci: w nas, obok nas, poza nami… , X Agon Poetycki „ O wieniec Akantu", almanach, Instytut Wydawniczy „ŚWIADECTWO", Bydgoszcz, 2010. Wybór: Jolanta Baziak, posłowie: Stefan Pastuszewski.           


 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora