Edmund Pietryk - Bukiet

Spis treści

Kwiaty z naszej ślubnej fotografii Mario
jeszcze nie zwiędły


Jedna róża jest darem od Boga
znalazłaś ją w dzikim sadzie losu
Tamta chciałaby zatrzymać czas i nie podlegać
prawu przemijania Inna pachnie płatkami łez
a ta największa ma woń wiosennej rosy
i taka jakby spadła z bożego obłoku lub
ostygłej gwiazdy Ma zapach paproci i żywicy
Inna kapie sokiem z dojrzałych wiśni
i mówi o tym co się Bogu przyśni
Tamtą przyniósł oswojony gołąb razem
z mądrą sową Ta najczerwieńsza róża
twoim ciepłem oddycha i wzeszła w godzinie
przedświtu Wszak zawsze dbałaś o to by
nie zasmucać nieba
Było ich dwadzieścia i potem nie więdły
w życiu piołunowym
Inne można było sprzedać za szczyptę soli
gdy życie doskwiera gdy życie boli
Ale one nie więdły i w polarnym kręgu
były ozdobą w ptasim zaprzęgu
Czas bezwzględny jak fale przeminie
gdy ktoś znajdzie dla nich najwłaściwsze imię
Ten bukiet ślubny to anielskie plemię
które Bóg zesłał na zawsze na ziemię

 

 


 

Prośba


Przeżyj jeszcze za mnie moje życie Mario
Twoje oczy nieboskłon – Bóg w nich ślad wyciska
jak przejrzyste i czyste nieba rozlewiska
Więc przeżyj Mario jeszcze moje życie
z gołębią bielą w herbie w słowiczym zachwycie
Mój ból pędzi donikąd i czas ciągle nagli
gdy starość odczytuję ze śmiertelnej magii
Co mi przeznaczone niech się już wypełni
i zaklęcie w cierpienie do końca się spełni
Więc Mario czarnooka przeżyj moje życie
a wy ptaki jesienne nas w końcu wyśnijcie

 

Również tego autora