Emil Biela - Groteski polityczne

Wolny strzelec naszej literatury, mieszkający we Wrocławiu JERZY PLUTA, co raz zaskakuje czytelników swoimi pomysłami. Właśnie wydał miniaturowe opowiadania niepolityczne pod długim tytułem W maju 2010 roku ląduję bezpiecznie na placu Czerwonym w Moskwie.

Rzecz wydana jest na prawach rękopisu, w nakładzie 200 egzemplarzy, każdy numerowany. Ja mam tekst z nr 112. Autor jako urodzony prześmiewca i satyryk zamiast tradycyjnego wstępu umieścił PRZESTROGI DLA CZYTELNIKÓW, w których czytamy: „Pamiętaj: to opowieści i zdania zasłyszane/podsłuchane. Pamiętaj także: jestem tylko ołówkiem/długopisem/wiecznym piórem. Maszyną do pisania Albo/od kilku lat/komputerem, wykorzystywanym przede wszystkim jako maszyna do pisania. Przypomnij sobie także, co napisał Leopold Buczkowski w Młodym poecie w zamku:
„Z tych przelotnych obrazków mogą sobie zdolniejsi czytelnicy złożyć całość dla własnego użytku".
Bardzo trafnie dobrał sobie Pluta ten cytat!!! Nie mógł lepiej zarekomendować swej satyrycznej prozy. A w dedykacji odautorskiej czytam jeszcze dla siebie, że są to zapiski „ z podróży dokoła historii i histerii". Ot i cały niezwykły Pluta, ojciec niezapomnianego Czyżyka. Brawo! Tak trzymać nadal, bo sowizdrzalskiego patrzenia i widzenia nie będzie nigdy „czystej Polski".
Najcelniejszym tekstem jest miniatura pt. Nie poprawiaj Pana Boga. Przytoczę w całości, bo to prozatorska malizna:
„Ponad trzydzieści lat temu w radiowej Trójce, w audycji satyrycznej «60 minut na godzinę», co tydzień nadawano również skecz «Fachowcy», który zaczynał się śpiewanym przez Majstra i Docenta zdaniem «Dobry Bóg zrobił co mógł, a teraz trzeba zawołać fachowców». Przypomniały mi się te słowa, gdy (imię, nazwisko i adres znane autorowi) napisał mi w liście (I to z wykrzyknikiem): Nie poprawiaj Pana Boga! Hm, nawet w snach by mi do głowy nie wpadła taka myśl (jak mawiał pewien mój znajomy z Paczyny koła Toszka). Co tu poprawiać? Po prostu cały świat, ba: cały wszechświat, Pan Bóg (Ponbóczek – jak mówi się na Górnym Śląsku) powinien stworzyć na nowo, gdzieś tam daleko w odległej galaktyce. Może bez tego potwora, nazywanego po łacinie homo sapiens. Tak, na pewno bez".

Jerzy Pluta: W maju 2010 roku ląduję bezpiecznie na placu Czerwonym w Moskwie – opowiadania niepolityczne, Pracownia Literacka Koma, Wrocław 2011, ss. 35.                                                       


 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora