Eugeniusz Koźmiński - Lipcowe królestwo I - Podwodne ogrody

Spis treści



Jest w tych północnych zimnych toniach morza
królestwo dorszy władców skrytych dolin
do których drogi strzegą groźne stwory
że krab pustelnik łagodny baranek

Tu pawie pióra kroczą dumnie po alejach
a kolibry bezpiecznie prószą świergot swoich skrzydeł
wzlatując nad zdradliwym pięknem morza
Łososie wolno między pergolami płyną
i z żalem patrzą na codzienny taniec władcy
- on najpierw konie morskie w plamach słońca pławi
i senne ciała syren prowadzi do studni.
gdzie woda srebrna obok wielkie łoże-
potem na czele beztroskich dworaków
wiedzie korowód po słonecznych drogach
wśród fontann wymyślnych falowania roślin
których zieloność łamie urwisk piaszczystych kolor
pokrywa rdzę porzuconych kotwic
i smutek zapomnianych grobów

Tajemna wielce to kraina gdzie spokoju
strzeże przepastna głębia i splątany las kłączy
i tylko tęcza spina oba światy
Tu człowiek wstępu nie ma a jeśli się znajdzie
rybak co wodę zmąci i zapuści sieci
opuszczony przez wszystkich wzgardzony przez żywioł
umiera na piasku wpatrzony w błękity
z gardłem ściśniętym bez szansy na litość
choć woda to łzy niebios