Edmund Pietryk - Słone morze

Spis treści

Słone morze jednej zapomnianej łzy która
przezimowała w sercu jak stukanie


w drewno wszechświata - pieczęć
niepojętego losu Strumień na błędnej
planecie Okruch z chleba przemijania
Godzina zmierzchu na zegarze duszy
w tym jej zakamarku w którym księżyc
mieszka Jej sól przyda się na zimę
w niebie Obmyje kamień dekalogu
Wyśle do mnie wiadomość lotem
gołębicy z ziarnem pocieszenia
w dziobie Z przesłaniem Pana
Wszechrzeczy Potem policzę czarne
gwiazdy w sobie gdy zetnie mnie
złoty sierp Zazieleni się kamień
odbity w moim śnie Ból swój
oddam gwiazdom lub srogości
nieba I poddam się wyrokom
jutrzejszych jesieni zatopionych
w słonym morzu jednej
zapomnianej łzy




Powtórka snu


Poeci którzy w zamian za życie żądają tylko
okruchów księżyca i w dzień trzymają w dłoniach
wiązkę nocy dostają czasem od świtu
podarek - sekundowy czas wieczności
Kruk ich przeznaczenia jest bardzo stary
i przyzywa ich z mglistego brzegu czyśćca
Dławieni przesileniami dnia i nocy
tępym ostrzem życia a nawet doskonałością
śmierci pytają - gdzie jest ten cud istnienia
wart tylu łez?
Pasterze iskier piekła Pieśniarze z drewnianym
językiem Pocieszyciele sierocego nieba
dzieci północnych wiatrów
Ich życie jest tylko powtórką
czyśćcowego snu

 

Również tego autora