Edmund Pietryk - Ikar

Spis treści

Chmura modlitewna płynie nad szpitalem
nie pozwala skamienieć wspomnieniom
Nie można dojrzeć koloru skrzydeł Anioła Śmierci -
wiadomo tylko że są poranione
Zimno jest w Królestwie Cieni
Chcesz być zapamiętany przez Boga tego
w cierniowej koronie który obiecywał ci
życie wieczne


Tylko światła gwiazd są kryształowo czyste
jak chłodne ściany więziennej celi
Nie kosztujesz słonecznego owocu dnia
nie dla ciebie czarne jagody nocy
Bóg ofiarowuje ci ten dzień bez dedykacji
Sąsiad z sali wygląda jak anioł z cmentarnych
grobowców i szeptem prosi żeby ktoś go jeszcze
wyśpiewał lub ukrył przed śmiercią
Jestem Ikarem spadającym z nieba
a na pierwszym planie oracz idzie za pługiem
bo życie musi toczyć się dalej









Ten wiatr mówi człowiekowi - jesteś tylko liściem
brzozowym spadającym jesienią To jest wolność
przecinka w wyroku przeznaczenia Pełznie po
pasmach szronu na jałowej ziemi
Jesteś kamiennym dzieckiem które się nie
urodziło Gołąb za oknem wydaje ci się
aniołem wędrującym w wieczności
w tym czyśćcu spuszczonym ze smyczy
Nierzeczywisty jakbyś odczytywał znaki
sprzed stworzenia świata
Jeszcze po omacku szukasz linii
papilarnych Boga i pytasz Go - jak
sobie radzić z przemijaniem
Kładziesz pasjansa - znów przegrałeś
z losem a przecież pracowicie budowałeś
schody do gwiazd i nigdy nie zaprzeczyłeś
boskości nawet jarzębinowym drzewom
Pozostał popiół którym kiedyś osypywałeś
głowę w pierwszą środę postu i dławi cię
największy z grzechów zwany życiem







Uśmiech


Jaki uśmiech miał Bóg w dzień stworzenia?
Czy wszyscy stworzeni byli dziećmi czy starcami
od których odwraca się oczy? Czy stworzył ich na
wieczność czy dał im czas dłuższy od ich męki?
Czy przewidział raka gruźlicę schizofrenię
i nieuchronność śmierci?
Czy miał bezsenne oczy czy sypiał w tych
sześć dni stworzenia? Czy zaklął siłą
wróżbę w skrzydłach nietoperzy czy
w gruchaniu gołębi o świcie?
Czy stworzył cierniowe cierpienia czy one
stworzyły Jego? Czy to On malował
fioletowe usta zmarłym? Czy to On
barwi na czarno białe prześcieradło świtu?
Czy to On czyni źródlaną wiarę jeszcze
bardziej przeźroczystą?
Widzę Go w czepku szpitalnej pielęgniarki
i w słoiku malin które przyniosła mi Maria
Tylko dlaczego tak dusi odór lizolu
ze szpitalnego korytarza? Czyżby to był
stworzony przez Niego czyściec?










 

Również tego autora