Poeta, matematyk, dysydent

Aleksander Sergiejewicz Jesienin-Wolpin urodził się 12 maja 1924 r.
ze związku wybitnego rosyjskiego poety Sergiusza Jesienina (1895-
-1925) i poetki Nadieżdy Wolpin (1900 – 1998).
Swego znakomitego ojca, który w następnym roku zakończył życie
śmiercią  samobójczą, Aleksander nie zdążył poznać.
Matka pisywała wiersze od wczesnej młodości, przez pewien czas
związana z grupą „imażynistów". W późniejszych latach poświęciła
się całkowicie pracy translatorskiej, tłumacząc poezję i prozę z angiel-
skiego, francuskiego, niemieckiego, łaciny, a nawet z języka turkmeń-
skiego. Przekładała m.in. Owidiusza, Goethego, Waltera Scotta, Victora Hugo .
Obdarzony wybitną inteligencją i wszechstronnie uzdolniony Aleksan-
der, oddziedziczył po swych rodzicach także talent poetycki.
Choć tworzył krótko, od roku 1940 do 1952, jego skromny ilościowo
dorobek poetycki zasługuje na uwagę. Mimo , że w wierszu Pełnia
księżyca czytelnicy  AKANTU zauważą bez trudu „jesieninowskie echa,
poeta nie poszedł w swej twórczości śladami ojca. Jego wiersze
były najczęściej przesycone ostrymi aluzjami krytycznymi w
stosunku do sowieckiego systemu i nie miały szans na przejście przez
sito cenzury. Czytane jedynie w gronie przyjaciół zyskiwały jednak
szybko rozgłos.
Znaczną popularność zyskał napisany w 1941 roku wiersz W ogro-
dzie zoologicznym, a napisany w 1948 roku Kruk, jest chyba jednym  z najznakomitszych wier-szy rosyjskich zaangażowanych politycznie.
W 1946 roku Jesienin-Wolpin ukończył studia matematyczne na Uni-
wersytecie Łomonosowa, a w 1949 uzyskał stopień naukowy kandydata nauk.
W tym samym roku, za czytanie swych wierszy w kręgu znajomych,   został  umieszczony przymusowo w szpitalu psychiatrycznym, co było wówczas jedną z form represji, często sto-sowaną w stosunku do niepokornej inteligencji.
Zesłany później do Karagandy, został po śmierci Stalina zwolniony na
mocy amnestii i powrócił do pracy naukowej, łącząc ją z aktywną
działalnością opozycyjną.
Jesienin-Wolpin był w Związku Sowieckim współtwórcą ruchu „dysy –
denckiego". Opracował metodę walki o prawa człowieka opartą na
gruntownej znajomości formalnie obowiązującego prawa i domaga –
nia się jego przestrzegania. Napisał instruktażową książeczkę dla tych,
którzy spodziewają się przesłuchań przez organy bezpieczeństwa ,
znaną również w Polsce od końca lat 70-tych.
Był współtwórcą ruchu tzw." samizdatów", czyli wydawania różno-
rodnych tekstów poza zasięgiem cenzury. Choć drukowane  na
prymitywnych powielaczach, przepisywane przez kalkę na maszynie
a nawet ręcznie, miały niewielki zasięg, to jednak odegrały one
znaczącą rolę w kształtowaniu się postaw ludzi żyjących w systemie
totalitarnym.
W roku 1961 ukazał się w USA tom wierszy Jesienina-Wolpina
uzupełniony rozprawą filozoficzną, zatytułowany Wiosenny liść.
Był to po Doktorze Żywago  Borysa Pasternaka, drugi przypadek
wydania książki zagranicą , bez zezwolenia władz sowieckich i pod
własnym nazwiskiem.
W roku 1965 Jesienin-Wolpin zorganizował na Placu Puszkina w Moskwie , legendarny wiec w obronie uwięzionych dysydentów przypłacając to własnym uwięzieniem.
O autorytecie jakim cieszył się  Jesienin-Wolpin może świadczyć  to, że gdy w 1968 roku zo-stał on powtórnie zamknięty w szpitalu psychiatrycznym, apel w jego obronie podpisało ponad 100 wybitnych uczonych sowieckich, co było w owych czasach czynem nieomal heroicznym.
Łącznie w więzieniach, „psychuszkach" i na zesłaniu  Jesienin-Wolpin spędził 14 lat.
W roku 1972 został zmuszony przez władze do emigracji. Zamieszkał
w USA, gdzie wkrótce otrzymał obywatelstwo i przez wiele lat wykła-
dał na renomowanych uniwersytetach. Jego dorobek naukowy w
dziedzinie logiki matematycznej jest imponujący, a twierdzenia noszą-
ce jego nazwisko należą do fundamentalnych.
Mimo sędziwego wieku jest ciągle czynnym naukowcem, zaprasza –
nym przez liczne uczelnie nie tylko jako matematyk, ale również jako
żywa legenda walki o prawa człowieka w systemie komunistycznym.
Po roku 1989 odwiedził parokrotnie Rosję. W wywiadach żartuje, że
skoro jego matka dożyła w Rosji prawie 100 lat , to on w Bostonie ma
zamiar dożyć jeśli nie 120, to przynajmniej 110 lat.




Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież