„IMIONA LITER, czyli OD OMEGI DO ALFY i Z POWROTEM"

Motyw wyliczanki jest znanym nie tylko z baśni, ale i na przykład filmu - „Zet i dwa zera" Petera Greenawaya. Marek Oktawian Bulanowski w swym najnowszym, czwartym tomiku poetyckim „Olśnienia alfabetyczne", dokonuje tego na osi odwróconej kolejności liter łacińskich, uzupełnionych o polską diakrytykę, zataczając okrąg, kiedy w ostatnim wierszu, poświęconym literze „A", przywołuje na powrót „Ż", od której zaczął swą wędrówkę, a z którą „A" może pójść na piwo.
Przyznam się, że nieco zabrakło mi elementu gry, czy też formalnego eksperymentu, które zdawałaby się podpowiadać przyjęta przez autora literacka strategia, a więc na przykład zaczynania kolejnych wersów od monologizującej właśnie litery - podmiotu lirycznego - czy też dominacji oznaczanej przez nią wartości fonetycznej (w „H" w ogóle ona nie występuje, a w każdym razie odpowiadająca jej głoska). Co prawda na ogół tytuły w ten sposób się rozpoczynają, a i niektóre bohaterki wierszy np. „Ż" emblematycznie żądli, „Z" ziębi, a „C" ćwierka. Aliści w przypadku tych ostatnich oraz „N" należało odwołać się do zapisu fonetycznego zmiękczanych przez nią głosek: np. „ńe", a nie hybrydy w postaci „ńie".
Autor hipostazuje kolejne ogniwa alfabetu (np. siostrzane pary: „E" i „Ę" oraz „N" i „N"), przydając im myśli, uczucia i uczynki, acz nie wszystkie bynajmniej są podmiotami lirycznymi poświęconych im wierszy. Czynnością, jakiej się najczęściej i z upodobaniem oddają litery Bulanowskiego jest śnienie (m.in. Z, Ż), choć niektórym odmówiono tego daru (np. B i C). Inne filozofują (np. Ł i S), choć I „Nie wierzy/W pociechę filozofii".
Pierre Guiraud wprowadził do badań literackich frekwencyjność znaczących słów, przez Kazimierza Wykę nazywanych słowami-kluczami. Możemy wyróżnić takie słowa, charakterystyczne zarówno dla tego zbioru, jak i szerzej twórczości Bulanowskiego. Do takich motywów werbalnych, znanych z poprzednich tomików, należą „trzmiele" i ich uroki w („Ż") oraz „charkot" („Nie dałam ci wyboru pomiędzy charkotem Pieśni/A szeptem zadumy - „U", lub „Przekształca się/W charkot myśli -„Ł"), którego wariantem brzmieniowym jest „rzężenie" („Bebechami które by ożywiły martwe już rzężenie" z „T" czy „Rzężących świstem białym/Od kul" z „S"). Dochodzą do nich nowe słowa-klucze jak na przykład przywołany już „rechot" („w zakątkach mózgu" w „H"), będący akustycznym analogonem charkotu i rzężenia. Ważne miejsce zajmują „ukąszenia" („liter" w „U", czy „snu" w „B"), ze względów brzmieniowych przekształcające się w „Ż" w „użądlenie" („W oczekiwaniu na kolejne/Użądlenie"), z którym spokrewnione jest „Żądło nocy" w „B", oraz „przekłuwanie" („oczu blaskiem słów" w „S", źrenicy w „Z", by uzyskać wewnętrzne widzenie, wejrzenie w głąb swej jaźni). Z tą kategorią spowinowacony jest motyw „zarzynania": „liści" („W"), „liter bez ustanku przerzynających" („U"), by kulminować w „zarżnięciu arabskiego dziecka" z „A". To także pojęcia odnoszące się do komputerowych akcesoriów z „Koncertu na wiersze solo" („recnot klawiatury na pożegnanie" z „R", czy „Co nie było wymysłem/klawiatury" z „N", jej czerń z „Ą", klikniecie myszki z „R", wreszcie autoironiczne „A tobie pozostanie tylko/(...)/Klikanie wierszy" z „N").
Wreszcie natrafiamy na emblematyczne właśnie „słowa": „I szloch słowiańskich/Słów" („N"), „Ona jak tykanie podejrzanych/Słów" („M"), „Wrzeszczy bebechami słów" („Ł"), „Nie wierzy słowom/Pachnącym czerwienią" („J"). Odróżnia te, przynależne do dziedzictwa i porządku łacińskiego, od słowiańskich (Ł „Pozostanie na skrzyżowaniu/Łaciny i słowiańskiego/Bełkotu", N „brzęczy łaciną/W cieple swojskiej mowy), pomiędzy którymi zdaje się panować nieprzezwyciężalna, dialektyczna sprzeczność („Przecież dzieli ich/Przepaść łaciny" w „Ł").
Uprzywilejowanymi barwami w świecie poetyckim Bulanowskiego pozostają: purpura a. czerwień „mych spojrzeń" z „R", do której zmierza ślimak z „Ś", pachnące nią słowa z „J", podczas gdy „O" się nimi stała, a także czerń: klawiatury („Ą"), wątpliwości („B"), wyprostowana, z której naddatkiem nie chce się pogodzić „N", wreszcie „dźwięk czarny" z „J". Jego pejzaż poetycki uzupełniają kolorystycznie: zieleń („marzeń strun" z „U", natomiast „K" „nie przeklina zielenią", lecz „chce być czystą zielenią uczuć"), fiolet („zmyślonych uczuć" w „T" oraz „O", która stała się fioletem"), błękit (twarzy, „co rósł jak garb wyniośle" w „O", oczu, rozżarzony od ironii w „D") i biel, w której zapaleniu „poległa milcząc" Y, czy też zapachów w „N". Atoli, niczym u Hoffmanna cień, bądź odbicie w lustrze, można też utracić barwę, co staje się udziałem „Blondyna z niewyspania" w „D". Stąd też ważną rolę w poezji Bulanowskiego odgrywa szarość jako znak starzenia i traumatycznych przeżyć: „Dlatego jest ślepa/(...)/Na życie posiwiałe" („Z"), „Jak osa posiwiała po stracie/Pieśni" („R"), „Nadmiarem siwych już kształtów" („N"), „Dlatego obca jej jest siwizna/Tradycji" („Ł").
Warto by za twórcami, odznaczającymi się zdolnościami do postrzegania synestezyjnego, jak kompozytorzy: Aleksandr Skriabin czy Olivier Messiaen, zbadać współzależność pomiędzy oznaczanymi przez litery dźwiękami a przywoływanymi przez nie barwami (na co wskazywali już Charles Baudelaire w wierszu „Oddźwięki" oraz Arthur Rimbaud w barwnym sonecie „Samogłoski"). Również badania komparatystyczne w odniesieniu do akustyki i optyki usiłowały ustalić doświadczalne relacje pomiędzy tymi jakościami. U Bulanowskiego napotykamy na „las białych zapachów" („N") i „słowa pachnące czerwienią" („J"), a także „dźwięk czarny jak życie" („J").
Wydawałoby się mało poetyckie neurony i mózg, jako organ, splatają się z siecią „przewodzonych przez siebie rozpalonych metafor" („I"), na które, niczym na chorobę, może „zapaść spojrzenie" („C"), a którym Y okazuje lekceważenie. Z kolei na „szubienicy metaforycznej" zawiśnie osiem istnień poszczególnych z „O". Tym sposobem przenośnie wyznaczają pole semantyczne śmierci, albowiem słowa-klucze układają się i wyznaczają kręgi znaczeniowe. I tak sferę fizjologii współtworzą: krew („liter", którą pluje Ż), pot, wydzieliny („plwociny serca" w „H", „gówno przebrane w diament" z „L"), żyły (nabrzmiałe „nadzieją na przetrwanie" w „G") i bebechy, oraz przywoływane już: charkot, rzężenie i kaszel, do których dochodzi smród („życia" w „G", a więc, podobnie jak odchody, rozumiany zarazem przenośnie). Świat przyrody przywołują głównie owady: wspomniane trzmiele, a obok nich muchy, które zadają pytania („R"), osy i pszczoły. Z kolei na dziedzinę technologii wskazują następujące rekwizyty i związane z nimi czynności: klawiatura i klikanie.
Litery, jako każdorazowo wynajmowane od nowa i zatrudniane znaki graficzne, nie posiadają początku: Ę „nie wie kiedy się urodziła", Ł „nie zna swego rodowodu".

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież