Jacek Mroczek - x x x

On idzie i ona idzie
Ugniatają milczeniem śnieg
Czas międli się między palcami
Ubija na ziarenka pary

Ona ma jakąś czapkę z białej wełny
Może rękawiczki szare i grube rajstopy

On myśli jak nie ugryźć się w język
Zanim mróz upora się z szalikiem

na komendę wron
Oboje otwierają usta
polują na słowa
dwa kundle zza płotu

Ona mówi do niego
O sprawach trwalszych niż mrozy i roztopy nawet
On zbija jej lato lodowatym śmiechem

Wieczorem rozejdą się ich pory roku

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież