Natalia Pałczyńska - Pinus silvestris L.

drzewo rozrasta się w kościół wchłania okiennice
i światło czerwone
polifonia szyszek uwypukla igły zebrane po dwie w okółku
inicjał jako argument zaciśnięty że wystają żyły

babciny sznur na bieliznę traktuję jak talizman
kipu będące kroniką ucieczek i powrotów
włażenia na drzewa obdartych kolan i zbierania szyszek

wyłożony karpiówką punkt obserwacyjny
szumi mantry w nieznanym języku
krzyk rozgałęzia się prowadzi fotosyntezę

dziesięć centymetrów od podłoża seria nacięć
gwóźdź na pojemnik z żywicą
tu zazwyczaj wkładało się stopę nieco wyżej sęk
o który rozdarła sukienkę
ojciec sprał wszystkich po równo i zabronił włażenia na drzewo

urozmaicona faktura tętni rozwiera dłonie
poezja zielonego oddechu rozgałęzień i pęknięć
zapyla wyobraźnię