Dariusz Filinger - U BRODU JAKUBA (30 sierpnia roku 1179)

Francyjo –
szlachetnych winnic kielichów pełnych
latarni morskich migocących latami

Na horyzoncie konieczności
pokusy i czarnej odchłani
przypadku

Winnice młodego wina są tutaj
po drugiej stronie wzburzonej wody
gdzie gasną lampy oliwne

Syn mojego ojca chce mnie zabić
patrzy ostrą bronią w moje oczy
po drugiej stronie lustra

Dotykamy się
tymi samymi palcami
to ja który mogę być nim...

Miecze żywe
jak groźne głowy psów zastygłe
pochylają się nad swoimi panami w rozpaczy

Podziurawiona zawartość białych płaszczy
bezradne kopczyki nawianej wydmy
są coraz większe i większe...

Suchość w gardle
piasek w oczach
wino zrobiło się czarne

Latarnie podróżnych czuwają nadal
na najbardziej wysuniętym
punkcie obrony

Są niewidzialne
komunikują się ciszą która była na końcu
samego początku

Czekają na zimne pożary i gorące rzeki
strumienie co zmieniły swój bieg
do źródeł Ziemi Świętej

Suchość w gardle
piasek w oczach
wino zrobiło się czarne

Dotykamy się
tymi samymi innymi palcami
to ja który mogłem być nim

(30.08.2012)

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora