Justyna Charkiewicz - ***

codzienna nadczułość sprawia
że mam dwa światy w dwóch dłoniach
i jeden sen trwający dwie noce
i wciąż delete bo nie tak miał wyglądać
ten wiersz – cały rozmazany –
choć tusz był z wyższej półki
długo musiałam utrzymać się na palcach
żeby go mieć. to na nic jak zawsze –
palce bolą. burza boli. boli śmierć sąsiadki
mimo że kłóciłyśmy się do granic
drucianego płotu, cholera jasna
ona już nic nie musi. nigdy nie musiała
musi na rusi a w polsce jak kto chce
oddaj mi bucu sąsiadkę
przepraszam, to nie było do Pana
do Pana będzie modlitwa błagalna
jak uczył ksiądz Stanisław.
on wiedział o mojej nadczułości
ciągle jem makaron z wierszem
ale to nie wystarcza i delete
bez kontroli, wymiotuję a pusta kartka drży
i moknie na parapecie bo burza
boli. bolą palce, boli śmierć sąsiadki.
w jednym śnie noce dwie
i nowy tusz do starych rzęs poetki
niewystarczającej, tak jak jeden kieliszek
nie wystarcza przy brudnym barze
w mieście wiecznych deliryków