Jerzy Utkin - rauty bale bankiety

huczne rauty bankiety bale polowania
wielmożni wciąż świętują każdy im się kłania

by dogodzić by sprostać władców zaspokoić
i dać się bez szemrania bez oporu doić

apetyt stale rośnie a w miarę jedzenia
rodzą się nowe brednie zachcianki życzenia

wielmożni dobrze znają mechanizm wyzysku
kto nic nie ma ten głupi więc dać mu pop pysku

skopać wyśmiać wyszydzić niech wciąż żyje w biedzie
taki to na Majorkę nigdy nie pojedzie

niech się cieszy że może u pańskiego progu
strzec w noc snu swego pana gnać precz jego wrogów

może na to zasłuży on i wierna sfora
jeśli nie to bez łaski i fora ze dwora

zawsze ktoś tam się znajdzie zawsze ktoś się zgodzi
milczeć nie dyskutować z drogi cicho schodzić

z pokorą spuszczać oczy nie widzieć nie słyszeć
krztusić się śmielszym słowem wielbiąc błogą ciszę

gdy stek bzdur jej przez chwilę w strzępy nie rozdziera
bo akurat pan łaskaw mordy nie otwierać

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Również tego autora