Jarosław Sułkowski - Psalm zwykłych ludzi

Historia oparta na autentycznych wydarzeniach, które miały miejsce w latach 1940 i 1941
na terenie Inowrocławia i Gniezna.
Na podstawie książki Arno Giese „Kuriar kardynała".

OSOBY:
Urban Thelen – żołnierz niemiecki, katolik
Paul Mattausch (Paweł Matausz) – katolicki duszpasterz niemieckiego pochodzenia, od 1945 roku proboszcz w Wierzchucinie Królewskim koło Bydgoszczy
Urzędnik – niemiecki oficer śledczy
Adolf Bertram – kardynał, metropolita wrocławski od 1930 roku
Gestapowiec I
Gestapowiec II
Edward van Blericq – urodzony w 1895 roku w Koronowie, prawnik kanonista, wikariusz generalny archidiecezji gnieźnieńskiej
Gosposia
Narrator

PROLOG

Na scenie panuje ciemność, jedna tylko świeczka rzuca niemy poblask na mapę przedwojennej Polski. Z radia płynie głos imitujący przemówienie Adolfa Hitlera z 23 maja 1939 roku.

Zniszczenie Polski jest na pierwszym planie. Zadaniem naszym jest zniszczenie sił żywych nieprzyjaciela, a nasza siła leży w naszej szybkości i brutalności. Zdobyte polskie ziemie i ich kolonizacja mają być terenem doświadczalnym i wzorem dla zagospodarowania wielkiej przestrzeni życiowej dla narodu niemieckiego. Zadaniem Niemców jest przeprowadzenie zniemczenia lokalnej ludności. Jeśli będzie to niemożliwe z politycznego punktu widzenia, należy zniszczyć ten naród doszczętnie.


SCENA 1

Scena podzielona na dwie części: lewa wyobraża gabinet urzędnika, prawa - kancelarię kardynała Bertrama. Najpierw światło pada na lewą część. Osoby po prawej stronie pozostają nieruchome.
Lewa strona

URZĘDNIK
Poprawiając papiery.
Urban Thelen! Wejść!
Wchodzi Thelen w niemieckim mundurze. Staje na baczność przed śledczym. Po chwili urzędnik.
Proszę usiąść, panie Thelen.
Thelen siada. Urzędnik, wyciągając z kieszeni papierośnicę.
Zapali pan?

THELEN
Dziękuję, panie oficerze.

URZĘDNIK
Powoli, nie odrywając wzroku od papierów.
Był pan w służbie pracy. Tak, panie Thelen. Pańska dokumentacja jest imponująca.  Był pan w służbie III Rzeszy i Führera ...  Tak, to chwalebne i godne Niemca. Przeszedł pan, jak wnioskuję z karty mobilności wojskowej, podstawowe przeszkolenie na wypadek wojny. No tak, Panie Thelen...
Podnosi wzrok
Wszelkie okoliczności każą mi sądzić, iż będzie pan rzetelnie wywiązywał się z zadań, które niedługo staną się pańskim udziałem.

THELEN
Tak jest.

URZĘDNIK
Otóż, panie Thelen, ojczyzna znów upomina się o pańską niemiecką lojalność. Zadanie będzie chlubne. Czyż bowiem nie leży w pańskiej żołnierskiej przyzwoitości potrzeba wspierania i budowania potęgi gospodarczo-politycznej ojczyzny?

THELEN
Oczywiście, panie oficerze.

URZĘDNIK
Zostanie pan skierowany  do pracy w Wojskowym Urzędzie Meldunkowym w Inowrocławiu. Poststrasse 1, panie Thelen... tak, Postrasse 1. Czy Pan mnie dobrze zrozumiał?

THELEN
Tak jest.

URZĘDNIK
W Inowrocławiu.

THELEN
W Inowrocławiu.

Osoby po lewej stronie sceny zamierają w bezruchu. Światło pada teraz na prawą stronę. Nieruchome do tej pory postacie ożywają.


ADOLF BERTRAM
Do klęczącego księdza Mattauscha.
Powstań, sługo Boży.
Mattausch powstaje.
Dziś otrzymujesz desygnaturę na proboszcza w Inowrocławiu. Zajmiesz się parafią Świętego Mikołaja. Pamiętaj o czasach, w których żyjemy. Szatan został spuszczony z łańcucha i jako ten lew ryczący krąży po ziemi, patrząc kogo pożreć. Bądź zatem mądry mądrością Bożą, ufaj Opatrzności i wierz w powołanie, bo – zaprawdę powiadam tobie – jest ono kwestią Bożego upodobania.

MATTAUSCH
Wasza eminencjo, księże kardynale, niechaj się dzieje wola nie moja, lecz Twoja, który w imię Boga i dla chwały kościoła zlecasz mi tę świętą posługę. Chętnie ramiona otworzę przed tym, który może wszystko.

ADOLF BERTRAM
Będziesz duszpasterzem Niemców. Niemieckich katolików. Zważ szczególnie na nich. Oni mogą wątpić w ten okrutny czas wojennej zawieruchy. Tu trzeba natchnienia i pasji. Rozumiesz – natchnienia i pasji. Musisz być też odważny, bezgranicznie zaangażowany w dzieło prawdziwej ewangelizacji Modlę się, aby Duch Święty prowadził cię pewnymi ścieżkami.

MATTAUSCH
W modlitewnym natchnieniu.
Bóg, który jest w ukryciu słyszy błagalny głos waszej eminencji. Łączę się w duchowej komunii z każdym słowem modlitwy.

ADOLF BERTRAM
Na stronie.
Aby nigdy nie zwątpił i nigdy nie uległ pod naporem bezmiaru zła, które się teraz rozlało po wszystkich zakątkach ziemi...
Mattausch ponownie klęka przed Bertramem, kardynał kładzie ręce na głowie księdza.
Nie lękaj się. W godzinach próby bądź śmiały i miłuj nade wszystko...
Po chwili.
...a kiedy przyjdzie złożyć ofiarę najwyższą...

MATTAUSCH
Jestem gotowy. Choćbym miał kroczyć ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Pan jest przy mnie.

ADOLF BERTRAM
Zatem ruszaj z Bogiem młody sługo. Inowrocław czeka na twoją zbawczą misję.

Ksiądz Mattausch opuszcza scenę. Zapada ciemność.


SCENA 2

Biuro Urbana Thelena w Inowrocławiu. Niemiec siedzi przy stoliku i przegląda księgę meldunkową. Rozlega się pukanie do drzwi. Thelen, nie odrywając wzroku od wpisów.

THELEN
Proszę!
Wchodzi ksiądz Mattausch, kłania się uprzejmie i podaje urzędnikowi książeczkę wojskową. Thelen przez chwilę w skupieniu przygląda się gościowi.
Paul Mattausch... ksiądz.

MATTAUSCH
We własnej osobie.

THELEN
Czy ksiądz jest kolończykiem?

MATTAUSCH
Z akcentu wnioskuję, że pan też pochodzi spod Kolonii.

THELEN
Trafna sugestia. To się zgadza, jestem nadreńskim katolikiem. Mieszkam między Kolonią a Aachen, w Winden. A co jest powodem przyjazdu księdza do Inowrocławia?

MATTAUSCH
Zostałem desygnowany na proboszcza w Inowrocławiu przez księdza kardynała Adolfa Bertrama z Wrocławia i zgodnie z jego poleceniem mam być duszpasterzem przesiedlonych tutaj niemieckich katolików. Moim kościołem parafialnym będzie kościół Świętego Mikołaja.
Po chwili zastanowienia głosem drżącym, lecz stanowczym.
Ta jurysdykcja obejmuje też pozostałych w Inowrocławiu Polaków.

THELEN
Gwałtownie powstając zza biurka.
Ależ to niebezpieczne i zabronione! Wie ksiądz przecież, że...

MATTAUSCH
Wchodząc Thelenowi w słowo.
Pan Bóg czuwa. Kościół jest jeden. Polak, Niemiec – jedno chrześcijańskie plemię. Poza tym, pan to wie, nic tak nie uszlachetnia ludzkiej duszy, nic tak nie zbliża do Boga jak służba bezinteresowna.

THELEN
Zbliża się do Mattauscha, staje za jego plecami. Prawą dłoń składa na jego lewym barku.
Czy ksiądz ma już jakieś mieszkanie?

MATTAUSCH
Nie, najpierw chciałem spełnić obowiązek zameldowania się – stąd moja wizyta w pańskim biurze meldunkowym – ale teraz pójdę do miasta poszukać jakiegoś mieszkania. Dopiero przybyłem do Inowrocławia. Czy to wszystko? Czy mogę już iść? Wszak zmierzchać zaczyna.

THELEN
Tak.
Mattausch zamierza wyjść. Zatrzymuje się jednak, kiedy słyszy słowa Thelena.
Jeżeli do końca dnia nie znajdzie ksiądz sobie jakiejś kwatery, proszę się zgłosić do mnie. Przenocuje ksiądz w pokoju gościnnym urzędu.

MATTAUSCH
Patrząc dobrotliwie w oczy urzędnika.
Żałuję, że tak wielu Niemców zwątpiło w dobro i zamknęło się na potrzeby innych ludzi. Ale pan pozwala mi mieć tę nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone.

THELEN

Proszę wrócić do mnie jeśli ksiądz nie znajdzie kwatery.

MATTAUSCH
Tak uczynię. Niech Bóg pana błogosławi.
Opuszcza biuro urzędnika. Thelen zamyślony podchodzi do okna. Wzrokiem zdaje się śledzić znikającą w mroku sylwetkę Mattauscha.


SCENA 3

Do kwatery księdza Mattauscha wpada dwóch gestapowców. Jeden z nich silnym szarpnięciem podrywa duchownego i popycha go na ścianę, drugi lufą karabinu celuje w plecy księdza. Geptapowiec I dokonuje rewizji mieszkania. Uczyniwszy wielki bałagan, nie znalazłszy podejrzanych dokumentów i przedmiotów, policjanci opuszczają pokój Mattauscha, który teraz wzrokiem próbuje objąć zakres szkód wyrządzonych przez Niemców. Po chwili gestapowcy wracają.

GESTAPOWIEC I
Siada.
Paul Mattausch. Świński zdrajca Niemiec!
Po chwili.
Urban Thelen  - kim dla ciebie jest?
Mattausch milczy.

GESTAPOWIEC II

Gadaj!
Mattausch milczy.

GESTAPOWIEC I
Zapala cygaro. Dym wydmuchuje w twarz księdza.

Możesz być jak ten dym. Jeśli nie podejmiesz z nami współpracy – ulecisz. Wiesz, my potrafimy złamać każdego. Zacznijże więc gadać! Co łączy cię z Thelenem? Kim jest dla ciebie Urban Thelen? Waffen SS już wie o waszych kontaktach. Mów, świnio, co wiesz o Thelenie!

Mattausch milczy. Gestapowiec I zrywa się, zawartością szklanki z impetem chlusta w twarz księdza. Ten wciąż pozostaje niewzruszony. Po chwili Gestapowiec II.

GESTAPOWIEC II

Odważny jesteś jak na Niemca przystało. Ale z nami nie wygrasz.

MATTAUSCH
Powoli, stanowczym tonem.
Nie jestem po to, aby z wami wygrywać, lecz, aby się za was modlić... cokolwiek chcielibyście ze mną uczynić, jakiejkolwiek zniewagi z ust waszych doznam.

GESTAPOWIEC II
Człowieku, zrzuć tę sutannę i chodź do nas. Takich ludzi potrzebujemy w naszych szeregach.

MATTAUSCH
Do was... bardzo mi przykro...

GESTAPOWIEC !
Jesteś odważnym Niemcem. Słyszałeś – takich potrzebuje III Rzesza.

MATTAUSCH
Ale mnie już powierzono pod przysięgą inne zadania, którym pozostanę wierny do końca. Waszą dewizą jest przecież: Meine Ehre ist Treue! Panowie chyba nie żądają od Niemca, aby złamał raz złożoną wobec narodu przysięgę. Będę wykonywał tylko to, co mi Bóg rzuci pod stopy. A wojna, którą wy prowadzicie, jest i tak przegrana.

GESTAPOWIEC I
Powtarza usłyszane słowa.
Przegrana... wojna... przysięga... przysięga.
Obaj gestapowcy wychodzą. Mattausch sam porządkuje kwaterę.


SCENA 4

Biuro Urbana Thelena. Rozlega się pukanie do drzwi i wchodzi ksiądz Mattausch.
THELEN
Witaj, przyjacielu!

MATTAUSCH
Witaj. Mogę liczyć na szklankę wody?

THELEN
Pani Mario!
Z sąsiedniego pokoju wchodzi gosposia.

GOSPOSIA
Do księdza.
Niech będzie błogosławione imię Chrystusa.

MATTAUSCH
Teraz i po wieczne czasy

GOSPOSIA
Ksiądz taki zabiegany.

THELEN
Tak. Będzie pani Maria łaskawa dostarczyć szklaneczkę wody i drobną przekąskę dla naszego gościa.

GOSPOSIA
Z największą ochotą.
Pani Maria znika. Po chwili pojawia się. Do księdza.
Na zdrowie.
Wychodzi.

MATTAUSCH
Popijając wodę.
Woda jest dobra także dla ducha, który pozwala wzbijać się na wyżyny ludzkiego jestestwa. Tyle jest w tej wodzie czystości, prawdy i ukojenia.

THELEN
Twoja mowa... tejemnie brzmiąca.

MATTAUSCH
Przyjacielu, oni u mnie byli.  Waffen SS! Na pewno wrócą. Wiedzą o tobie. Grozi ci niebezpieczeństwo, a jednak nie przyszedłem cię prosić, abyś przestał wspierać kościół i wyzbył się prawości, ale żebyś prawością swoją wojował dla chwały Boga i Kościoła Świętego.
Urban, ty masz do dyspozycji środki transportowe i nieograniczoną swobodę poruszania się po terenie. Dla Kościoła potrzebuję twojej pomocy!

THELEN
Tak, a co to takiego?

MATTAUSCH
Posiadam pilną i tajną pocztę arcybiskupa wrocławskiego, którą muszę dostarczyć do Gniezna, do wikariusza generalnego archidiecezji gnieźnieńskiej, księdza Edwarda van Blericqa, a nie wiem, jak się tam dostać. Czy mógłbyś przejąć funkcję kuriera? Ostrzegam cię jednak, że wymaga ona  zachowania absolutnej tajemnicy.
Thelen podchodzi do okna i wpatruje się w dal. Mattausch po chwili.
To bardzo niebezpieczna misja. Waffen SS...

THELEN
Wiem, ale jestem w Kościele i dla niego chętnie narażę swoje życie. Najpierw jestem katolikiem, potem niemieckim żołnierzem.
Podchodzi do Mattauscha.
Widzisz, przyjacielu, czuję się zaszczycony obdarzonym zaufaniem i uważam za swój obowiązek pracę na rzecz Kościoła.

MATTAUSCH
My jesteśmy na tym ziemskim padole zaledwie chwilę. Kościół musi trwać wiecznie. Dziękuję.
Dostarczysz dokumenty kościelne kardynała Bertrama do różnych dostojników. Osobiście poznasz księdza Blericqa. To zacny człowiek.

THELEN
Zrobię, co powiedziałeś.

MATTAUSCH
Bogu dziękuję, żem na drodze swej kapłańskiej posługi cię napotkał. Urban, ty masz ten gen moralności, który wielu w ten okrutny czas zatraciło.


SCENA 5

Urban Thelen w mundurze Wehrmachtu energicznym krokiem przemierza ulicę Gniezna. W ręku ściska teczkę. Rozgląda się. Nagle znika w bramie pewnej kamienicy. Za chwilę pojawia się na scenie  w ubraniu cywilnym. Zbliża się do budynku kwatery SS. Puka. Drzwi otwiera ksiądz van Blericq, trzymając znacząco palec na ustach. Serdecznym gestem zaprasza Thelena do środka. Ten przekracza próg mieszkania Blericqa.

BLERICQ
Szeptem.
Czy zdaje sobie pan sprawę z grożącego panu niebezpieczeństwa przy wykonywaniu tej misji?

THELEN
Tak.
Przekazując księdzu Blericqowi korespondencję.
Oto dokumenty.

BLERICQ
Pańska ofiarność jest godna podziwu. Widzę, że jest pan gotów na wszystko. Proszę się rozgościć.
Thelen siada w fotelu. Na stoliku przygotowana wcześniej kawa. Blericq rozcina kopertę, wysuwa z niej kilka kartek.

THELEN
Ksiądz był pewien, że dotrę. Ta kawa. Ta nadzieja.

BLERICQ
Owszem, byłem pewien. I rzeczywiście – miałem nadzieję w tę beznadziejną noc. Gdyby dowiedzieli się o pańskiej wizycie u mnie, czekałoby pana natychmiastowe unicestwienie. Oni są bezwzględnie posłuszni tej ciemnej zwierzchności...

THELEN
Popijając kawę.
Świetna kawa.

BLERICQ
Uśmiecha się znacząco. Po chwili.
Potrzebuje pan pieniądze?

THELEN
Nie

BLERICQ
Może ubranie, może cokolwiek?

THELEN
Dziękuję waszej eminencji. Niczego nie potrzebuję.

BLERICQ
Kiedy teraz na pana patrzę, nie mam wątpliwości, że jest pan narzędziem w ręku Boga.

THELEN
Pójdę już. Dziękuję za kawę.
Ściska rękę Blericqa i wychodzi na ulicę.


SCENA 6

NARRATOR
Niech nikt nie pyta  o dzień i godzinę. Wystarczy lipiec 1941 roku. Pan Urban Thelen przyszedł do swojego biura nieco później, gdyż z samego rana był w innym urzędzie. Czy mógł spodziewać się, że najstarsza polska tradycja religijna związana z kultem św. Wojciecha upomni się o ocalenie? Kiedy pan Thelen otwierał drzwi, zadzwonił telefon. Po drugiej stronie usłyszał zdenerwowany głos księdza Mattauscha.
Narrator usuwa się na bok.
Na scenie Thelen podnosi słuchawkę. Rozlega się głos Mattauscha – zza sceny.

MATAUSCH
Urban, błagam cię, oni podnieśli rękę na świętość Polski i całego chrześcijańskiego świata. Relikwie świętego Wojciecha w niebezpieczeństwie. Pozwól mi przyjść do ciebie jak najszybciej.

THELEN
Czekam.
Odkłada słuchawkę. Pogrąża się w myślach.

NARRATOR
O czym myślał wtedy pan Urban Thelen? Ludzie, którzy wiedzą, że na tym świecie są tylko przechodniami, nie mają trudności z podejmowaniem ryzyka i akceptowaniem wielowiekowej tradycji jako ogromnego dobra, któremu – bez względu na okoliczności – należy oddać coś, co śmiało można by określić hołdem uwielbienia.
Narrator usuwa się. Wpada ksiądz Mattausch. Jest zdenerwowany.

MATTAUSCH
Urban, dzwonił Blericq. Było u niego Gestapo. Do jutra musi opuścić Gniezno! Jesteśmy przerażeni. Relikwie  Świętego Wojciecha znajdują się w niebezpieczeństwie. Przecież ta hołota je zniszczy! Wiesz przecież –dla nich to żadna świętość!

THELEN
To straszne, ale jak możemy im pomóc?

MATTAUSCH
Musiałbyś je jeszcze dzisiaj przywieźć do mnie, a ja natychmiast przygotuję kryjówkę.

THELEN
Dobrze, ale dzisiaj akurat nie mam samochodu. Mógłbym pojechać tylko koleją. Ale jak to zrobić? Paweł, nie zapominaj, że ja jestem na służbie!


MATTAUSCH
Urban, błagam cię! Nie mamy wyboru, w tobie cała nadzieja! Blericq już czeka. Jedź proszę, jedź!

THELEN
Spróbuję coś zrobić. Pojadę na pewno.

MATTAUSCH
Urban, to wspaniałe. Uważaj na siebie i niech cię Pan Bóg i Święty Wojciech mają w swojej opiece.
Mattausch wychodzi. Thelen wpisuje do Księgi Raportów: „Kontrola uzupełnień w Gnieźnie".

THELEN
Kończąc pisanie.
Kontrola uzupełnień w Gnieźnie.
Wychodzi.


SCENA 7

Thelen staje przed drzwiami mieszkania Blericqa. Puka w umówiony sposób. Po chwili drzwi uchylają się. Ksiądz Blericq jest przerażony.

BLERICQ
Gestapo mnie stąd wyrzuca. Co teraz będzie? Oni chcą katedrę! Chcą zniszczyć naszą świętość, nasze najstarsze sanktuarium! Ja muszę do jutra Gniezno opuścić. Niech pan chociaż ratuje Świętego Wojciecha.

THELEN
Niech się tak stanie.

BLERICQ
Relikwie zostały już wyjęte z relikwiarza. Są w tej skrzyneczce.
Blericq przynosi  drewnianą skrzynkę o wymiarach około 70 / 50 cm. Kładzie przedmiot na stole.
Obaj owijają przedmiot szarym papierem i obwiązują sznurkiem. Po zapakowaniu relikwii Tlelen bierze paczkę pod pachę.

THELEN
Święty Wojciech pojedzie w żołniersko –niemieckim konwoju.
Uśmiecha się.

BLERICQ
Tonem proroczym na stronie.
Tak ci, którzy chcieli zbezcześcić świętość, staną się tej świętości wyzwolicielami.
Do Thelena.
Żegnaj przyjacielu.
Thelen znika.


EPILOG
Na scenie ksiądz Mattausch rozwija paczkę, którą wcześniej otrzymał od Thelena. Całuje z czcią drewnianą skrzynkę, po czym wsuwa ją do kryjówki w wieży kościoła Świętego  Mikołaja w Inowrocławiu.

MATTAUSCH

Śpij spokojnie Wojciechu.